Sport.pl

Ariel Borysiuk odchodzi. Legia odbiera sobie szansę

W środę mija termin zgłaszania nowych piłkarzy do Ligi Europejskiej, a największym transferem warszawiaków jest na razie sprzedaż Ariela Borysiuka.
Strona oficjalna Legii podała, że reprezentant Polski odchodzi do FC Brugge. W poniedziałek informację tę potwierdziła oficjalna strona internetowa klubu.

Odejście tego zawodnika to dla warszawskiego klubu ogromna strata. 6 i 23 lutego, Legia zagra w 1/16 finału Ligi Europejskiej z portugalskim Sportingiem. Ostatni raz w europejskich pucharach na wiosnę grała w sezonie 1995/96. Tymczasem zimą do Legii trafił 18-letni pomocnik z Ghany Albert Bruce, o którym nawet trener Maciej Skorża mówi, by nie traktować go jak wzmocnienia. Na sprowadzenie piłkarza, który wzmocniłby drużynę, dyrektor ds. rozwoju sportowego Marek Jóźwiak ma jeszcze dwa dni. Kandydaci podobno są. - Mamy wyselekcjonowanych kilku piłkarzy. Każdy z nich to doświadczony napastnik - mówi Skorża. Ale nawet on nie jest w stanie powiedzieć, czy dostanie nowego piłkarza. - Kto wie. Na pewno jest nam bardzo potrzebny - mówi.

Legia nie kupuje, tylko szuka piłkarzy, których może wziąć za darmo. Transferowy budżet świeci pustkami, więc Jóźwiak chciałby powtórzyć sukces z lata, gdy bez płacenia odstępnego do Warszawy trafili napastnik Danijel Ljuboja, obrońca Michał Żewłakow i bramkarz Duszan Kuciak. Ta taktyka sprawdziła się - mówił niedawno Sport.pl prezes klubu Paweł Kosmala. - Skusiliśmy ich pensją na poziomie średniego europejskiego klubu. Na razie nie mamy innego wyjścia, jak starać się to powtórzyć.

Im bliżej lutego, tym bardziej letnie transfery wydają się szczęśliwym wypadkiem przy pracy niż przemyślaną taktyką, jak chciałby to widzieć prezes.

Skorża od późnej jesieni powtarzał, że drużynie potrzebny jest nowy napastnik lub ofensywny pomocnik. 33-letni Danijel Ljuboja jest z racji wieku oszczędzany podczas treningów, ale przez całą rundę grał w każdym meczu, bo był jedynym zdrowym napastnikiem z doświadczeniem. Teraz leczy kontuzję, a jego zastępca, Czech Michal Hubnik, dochodzi do zdrowia po urazie ścięgna Achillesa i według Skorży w formie będzie najwcześniej za kilka tygodni. Kłopoty z nogą ma Maciej Rybus, a najlepszy strzelec Legii jesienią Miroslav Radović ma pęknięte żebra i do gry wróci najprawdopodobniej za trzy tygodnie. Wiosnę Legia zaczyna 11 lutego meczem o Superpuchar z Wisłą. Poza starciami ze Sportingiem w lutym czekają ją też prestiżowe mecze z Górnikiem i być może kluczowe dla walki o mistrzostwo Polski ze Śląskiem. Niewykluczone, że bramki będą musieli w nich strzelać nastolatki z Młodej Legii.

Na sprowadzenie napastnika Legia miała cały styczeń. Przed tygodniem nie udały się jej negocjacje w sprawie kontraktu z Hiszpanem Sergio Koke, wcześniej przez tydzień testowano byłego reprezentanta Japonii Daisuke Matsui, ale ostatecznie z niego zrezygnowano, bo klub stać tylko na jeden nowy kontrakt i jest on przeznaczony dla napastnika. Matsui jest środkowym pomocnikiem. Jóźwiak negocjował też wypożyczenie z Hapoelu Tel Awiw Toto Tamuza (strzelił Legii gola przy Łazienkowskiej), ale bezskutecznie.

Piłkarz, który ewentualnie trafiłby do warszawskiego klubu w poniedziałek lub wtorek, nie przygotowywał się z zespołem i nie ćwiczył rozwiązań taktycznych na mecze ze Sportingiem. Ile czasu potrzebowałby na zgranie z drużyną? - To zależy, jaki byłby to piłkarz, czy grał w podobnym systemie - mówi Skorża. Czy "wyselekcjonowani" przez Legię nie mieliby z tym kłopotu? - No, wszyscy mają za sobą występy w Europie... - mówi trener. Przyznaje jednak, że im więcej grania w składzie, który wystąpi w meczach pucharowych, tym lepiej. Portugalczycy rundę wiosenną zaczęli na początku stycznia.

Na Borysiuku klub z Warszawy zarobi najprawdopodobniej dwa miliony euro. Niewiele, biorąc pod uwagę, że w całej Europie trudno znaleźć defensywnego pomocnika w podobnym wieku grającego w europejskich pucharach. Porównując miny Skorży i Andreasa Fehsego, szefa skautów niemieckiego klubu, który od kilku dni jest w Antalyi, wyraźnie widać, kto jest bardziej zadowolony z transakcji. - On ma 20 lat, a na boisku imponuje dojrzałością i doświadczeniem - zachwyca się Fehse, który przyznaje, że za pieniądze będące granicą możliwości Kaiserslautern kupiono świetnego piłkarza do pierwszego składu.

Przeciwko najtrudniejszym rywalom jesienią Skorża wystawiał razem trzech defensywnych pomocników - Borysiuka, Ivicę Vrdoljaka i Janusza Gola. - To bardzo dobrze działało, np. w meczu przeciwko Rapidowi w Bukareszcie. W Lizbonie też miałem plan, by tak zagrać - mówi trener. - Ale teraz będziemy musieli radzić sobie z Ivicą i Januszem.

Wątpliwe, by pieniądze za Borysiuka pomogły Legii wzmocnić zespół przed Ligą Europejską, skoro przez całą zimę szukano - i to nieskutecznie - napastnika bez kontraktu.

Od kilku dni Jóźwiak jest z Legią na zgrupowaniu w Antalyi. Z telefonem przy uchu obserwuje każdy trening Legii. Czy coś z tego wyniknie? Ma na to mało czasu.

Więcej o: