T-Mobile Ekstraklasa. Legia na zgrupowaniu, taksówkarz pyta o "Kosę"

Jakub Rzeźniczak

Jakub Rzeźniczak (Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Podczas środowego treningu Legii Warszawa w tureckiej Antalyi umiejętnościami strzeleckimi popisał się Jakub Rzeźniczak, a sprinterskimi Aleksander Jagiełło. Piłkarze grający dzień wcześniej w meczu ze Steauą tylko biegali wokół boiska. A o Jakuba Koseckiego, tradycyjnie, pytał turecki taksówkarz - pisze z Antalyi dziennikarz Sport.pl Kuba Dybalski.
50 biletów na mecz o Superpuchar na Stadionie Narodowym - rozdajemy na Facebook/KrakowSport.pl!

Strzelec Rzeźniczak

Maciej Skorża, w trakcie swojej pracy w Legii, na pozycji defensywnego pomocnika zdążył sprawdzić już chyba pół składu. Przez ostatnie 20 minut sparingu ze Steauą Bukareszt (1:2) zagrał na tej pozycji Jakub Rzeźniczak - oryginalnie prawy obrońca. Najwyraźniej piłkarz robi postępy - w pomocy Rzeźniczak już grywał, ale rzadko i dawno. Tymczasem na środowym treningu wziął się ostro za strzelanie goli i częściej był pod bramką rywali niż własną. Wychodziło mu to całkiem nieźle. Nieprzypadkowo Skorża, wskazując na zalety Rzeźniczaka, mówi o tym, że pasuje do gry kombinacyjnej.

"Kosa"

Jest tu, w Antalyi, taki taksówkarz. Jeśli widzi legionistów, dopytuje się: - Który to "Kosa"? - mając na myśli Jakuba, obecnego pomocnika Legii. Pyta, bo pamięta jego ojca, Romana, który we wczesnych latach 90. grał w Galatasaray. Ale młody Kosecki ma też inne powody do zadowolenia - jeśli ktoś w środę strzelał częściej i celniej niż Rzeźniczak, to właśnie on. Gdy trener zarządził grę jeden na jednego, z przyjemnością oglądało się jak Kosecki mija kolejnych obrońców, a zwłaszcza, z jaką łatwością to robi. Najprawdopodobniej w pierwszych meczach rundy wiosennej, przynajmniej dopóki będzie się leczył Miroslav Radović, zagra na prawej pomocy. Tak jest wystawiany w sparingach. Dwa poprzednie były udane. We wtorek ze Steauą zagrał przeciętnie - w pierwszej połowie zagrali tak prawie wszyscy legioniści - ale generalnie się wyróżnia. A przez całą jesień zagrał łącznie tylko 137 minut.

Jeden na jednego

To ćwiczenie było zresztą bardzo efektowne. Zdziwilibyście się, kto kogo ogrywał. Wspomniany Rzeźniczak radził sobie z prawie każdym obrońcą. Michal Hubnik z kolei doskonale zatrzymywał napastników. Szybko i zdecydowanie rywali mijał Danijel Łukasik. Malowniczo wyglądał pojedynek Aleksandra Jagiełło (17 lat, 160 cm wzrostu, 60 kg) z Dicksonem Choto (31 lat, 192 cm wzrostu, 95 kg). Młody pomocnik dwa razy obiegał pole karne, próbując minąć obrońcę, ale przebierał nogami tak szybko, że nie pozwolił wybić sobie piłki. W końcu strzelił - niecelnie.

Kto wygrywa?

Jakiekolwiek gry odbywają się podczas treningów, zawsze są kłopoty z podliczeniem wyników. Jeśli są trzy drużyny, każda gra z każdą mecze i rewanże, na koniec zawsze wszyscy gromadzą się wokół trenera Jacka Magiery prowadzącego statystyki. Wyniki są wypadkową zapisków trenera, obliczeń Skorży, negocjacji między piłkarzami wszystkich drużyn, a także wyboru (który zawsze dokonywany jest na końcu) czy w przypadku równej liczby punktów decydują bramki, czy bezpośrednie mecze. Przegrani robią pompki.

Zobacz także
  • Borysiuk: To był największy problem w moim życiu
  • Politechnika w akcji Siatkówka. Politechnika przegrała w Krasnodarze
  • Józef Wojciechowski (z prawej) Piłka nożna. Wojciechowski: Trener ma wstrząsnąć zespołem