Legia Warszawa. Co legioniści ćwiczą w Turcji?

Krótko trwał czwartkowy trening przed popołudniowym sparingiem Legii ze Spartakiem Trnawa. Warszawiacy przykładają taką wagę do stałych fragmentów gry, że cierpią na tym obserwatorzy - pisze z Antalyi Kuba Dybalski ze Sport.pl.
"Szpieg z Lizbony"

- Panowie zaczekajmy chwilę. Jest tutaj ktoś z Lizbony - powiedział głośno trener Maciej Skorża, zanim piłkarze zaczęli ćwiczyć rzuty rożne. Miał na myśli jednego z operatorów serwisu relacjonującego codziennie zgrupowanie Legii. Ustawiony za bramką musiał wyłączyć kamerę zanim piłkarze wznowili ćwiczenie. Skorża już kilka dni temu zdążył zamknąć jeden z treningów.

Dośrodkowania, dośrodkowania...

A co tak usilnie ćwiczą legioniści? Prawie na każdym treningu dośrodkowania w pole karne. W Turcji prawie nie ma biegania między pachołkami, przeskakiwania nad przeszkodami, itp. Jest gra w piłkę. W czwartek piłkarze grali w dziada i ćwiczyli akcje po dośrodkowaniu, gdy w polu karnym robiło się gęsto od obrońców i napastników. Skorża każdemu z piłkarzy wskazuje miejsce na boisku i pilnuje, by wykonywał przypisane mu zadanie. Wciąż bramek z tych dośrodkowań pada niewiele.

Siła spokoju

Gdy młodzi piłkarze grają w dziada, jest dużo śmiechu. Gdy grają starsi, jest dostojniej. Gdy dziś w kółeczku stanęli Michał Żewłakow, Jakub Wawrzyniak, Ivica Vrdoljak, Dickson Choto i Janusz Gol mniej było biegania, za to więcej dokładnych podań z pierwszej piłki. Żewłakow w czasie meczów zbyt dużo nie biega. Nie musi. Podczas treningów też nie oddychał ciężko, ale w środku kółeczka nie stanął chyba ani razu. Za to łagodnie obsztorcował Alberta Bruce'a - jedynego nastolatka w ich gronie - za niedokładne przyjęcie piłki.

Wreszcie ciepło

W Stambule leży pół metra śniegu. W niektórych rejonach Turcji temperatury takie jak w Polsce - do minus 30 stopni. W środę na lotnisku Ataturka odwołano 180 lotów. A w Antalyi cieplutko. W czwartek nie wiało i trening odbywał się przy najprzyjemniejszej pogodzie od początku zgrupowania. Bez wiatru i przy świecącym słońcu jest przyjemnie i plażowo, co pozwala mieć nadzieję, że podobnie będzie w czasie meczu ze Spartakiem. Do tej pory sparingi Legii odbywały się w zimnie, przy porywistym wietrze i padającym deszczu.

Lekarz czuwa

Mimo słońca doktor Stanisław Machowski, lekarz Legii nie rozstał się z kurtką. - Zdecydowanie wolę ciepło niż zimno - przyznał. Tego samego pilnuje u piłkarzy, którzy ponoć mają skłonność do przeziębień i u dziennikarzy. Kilka dni temu jednemu z nich poradził, by założył kaptur na głowę, bo przy takiej pogodzie o chorobę bardzo łatwo. Wtedy wiało bardzo mocno.