Sport.pl

Goncalo Feio: Sporting ma luki w obronie

- Ten zespół lubi grać wysokim pressingiem, ale kiedy rywal zagrywa długą piłkę do przodu, na drugą stronę boiska, to piłkarze Sportingu mają kłopoty z obroną. Gubią się też przy stałych fragmentach gry - mówi portugalski trener młodzieżowych drużyn Legii Goncalo Feio.
Zaledwie 21-letni Portugalczyk, który od dwóch lat pracuje w Akademii Piłkarskiej Legii, pomaga Rafałowi Janasowi, asystentowi Macieja Skorży, w rozpracowaniu rywala w 1/16 finału Ligi Europejskiej. W czwartek o 19, w pierwszym meczu tej fazy rozgrywek, Legia podejmie na własnym stadionie Sporting Lizbona - Feio obejrzał wszystkie mecze tego zespołu, na przełomie grudnia i stycznia oglądał Sporting w Portugalii.

Kuba Dybalski: Jak Legia może strzelić gola Sportingowi? Gdzie są słabe strony rywali?

Goncalo Feio: Nie wiem, czy można to nazwać słabszymi stronami, ale na kilka rzeczy w grze Sportingu warto zwrócić uwagę. Cała lewa strona zespołu, czyli zwykle są to Emiliano Insua na obronie i Diego Capel [z Legią nie zagra z powodu kontuzji - red.] na skrzydle, gra bardzo ofensywnie. Capel właściwie nie ma zadań w obronie, jest od przeprowadzania ataków. Insua z kolei jest młodym obrońcą i wciąż popełnia błędy w ustawieniu. Nie zawsze trzyma linię spalonego. Gdy pobiegnie do ataku, jeden ze środkowych obrońców musi go asekurować i w środku robi się więcej miejsca. Przy szybkiej kontrze prostopadłe podanie zagrane w tamtą strefę może być bardzo groźne.

Legia powinna grać lewym skrzydłem?

- Sporting dobrze czuje się w ataku. Jest przygotowany do bardzo szybkiego przejścia do pressingu na połowie rywala. Oznacza to, że jeśli stracą piłkę, to od razu duża część drużyny przesuwa się do przodu, by zabrać ją rywalom. Tak grali m.in. w meczach pucharowych z Vaslui i z Zurychem. Ale jeśli rywal ma piłkę i potrafi zmienić sektor boiska, zagrywając piłkę do przodu, to może stworzyć zagrożenie, bo piłkarze Sportingu nie zdążą wrócić.

To jednak nie wszystko. Portugalczycy nie radzą sobie w sytuacjach, gdy przeciwko nim jest wykonywany rzut wolny lub rożny. Rui Patricio, choć jest bramkarzem reprezentacyjnym, nie jest zbyt pewny. Brakuje mu doświadczenia. Podobnie mało ruchliwi są środkowi obrońcy.

Na którego piłkarza Sportingu legioniści powinni uważać najbardziej?

- Największy wpływ na zespół na boisku i poza nim ma Argentyńczyk Fabian Rinaudo - defensywny pomocnik. Z nim zespół wygląda zupełnie inaczej niż bez niego - gdy Rinaudo jest na boisku, nie widać takich braków w obronie. Argentyńczyk właśnie wraca po kontuzji, bo trzy miesiące temu złamał piszczel. Pierwszym meczem po przerwie było spotkanie z Nacionalem w Pucharze Portugalii przed tygodniem [Sporting wygrał 3:1], w którym strzelił gola.

A kto będzie najbardziej zagrażał warszawskim obrońcom?

- Takiego piłkarza wskazać trudniej. Ricky van Wolfswinkel jest bez formy, w dodatku niedawno wrócił po kontuzji. Nie zagra wspomniany wcześniej Capel, bo on też miał ostatnio problemy ze zdrowiem i nie wystąpił w sobotę w przegranym 0:2 meczu z Maritimo. Trzeba uważać na Peruwiańczyka André Carrillo - skrzydłowego, który jest bardzo dynamiczny i świetnie radzi sobie z grą jeden na jednego. Ale on ma dopiero 20 lat i często pierwsze minuty decydują o tym, jak idzie mu w całym meczu. Jeśli pierwszy czy drugi drybling mu nie wyjdzie, to potem gra słabiej. Uważać trzeba na Marata Izmajłowa. Rosjanin ma ogromne problemy ze zdrowiem, w ciągu półtora roku przeszedł trzy operacje kolana, raz gra, raz nie gra, ale teraz akurat jest zdrowy.

Uważasz, że nowy trener Ricardo Sa Pinto zmieni skład w porównaniu z tym, którym grał jego poprzednik Domingos Paciencia?

- Nie sądzę. Myślę, że Sporting zagra podobnie jak do tej pory, czyli w systemie 4-3-3. W dodatku wszyscy piłkarze będą chcieli udowodnić nowemu trenerowi, że nadają się do pierwszego składu i będą zmotywowani na 200 proc. W bramce Rui Patricio. W obronie bez zmian, czyli od prawej Joao Pereira, Anderson Polga, Amerykanin Oguchi Onyewu i Insua. Trójkę cofniętych pomocników będą stanowili Rinaudo, Stijn Schaars, który też wraca po kontuzji i w meczu z Maritimo zagrał jedną połowę, oraz Matias Fernandez. Izmajłow na prawym skrzydle, w środku Wolfswinkel. Na lewym skrzydle, ktoś będzie musiał zastąpić Diego Capela.

Portugalczycy boją się śniegu Legia » uspokaja


Więcej o: