Sport.pl

Co wynika z meczu ze Sportingiem, czyli jaka Legia na wiosnę?

Drużyna Macieja Skorży mimo straty Ariela Borysiuka nie jest słabsza niż jesienią, ale wciąż popełnia błędy. Właśnie dlatego w czwartek tylko zremisowała ze Sportingiem Lizbona 2:2.
Facebook Warszawa Sport.pl. Tam piszemy z większym luzem

Z remisu z 18-krotnym mistrzem Portugalii, który w tej fazie europejskich pucharów gra prawie co rok, nikt w drużynie się nie cieszył. Legia była lepsza i przez większość meczu dominowała, to rywale w nerwach wykopywali piłkę na aut i podawali niedokładnie. W perspektywie walki o mistrzostwo najważniejsze jednak, że sprzedaż kluczowego jesienią defensywnego pomocnika Ariela Borysiuka nie odbiła się na formie zespołu.

Skorża jest bardziej przywiązany do ustawienia niż do nazwisk. W czwartek w pomocy wystawił prawego obrońcę Jakuba Rzeźniczaka i się nie zawiódł. Zastępca Borysiuka zdał egzamin na nowej pozycji na piątkę. Grał zdecydowanie i nie popełnił błędu. Z Ivicą Vrdoljakiem i Januszem Golem stworzył w środku boiska tercet, który spisywał się nie gorzej niż Vrdoljak - Gol - Borysiuk jesienią.

Rzeźniczak dostał niespodziewanie szansę na grę na obcej dla siebie pozycji (w pomocy nie grał od lat), bo na prawą obronę na razie powrotu nie ma. Artur Jędrzejczyk miejsca w składzie nie odda. Z pilnowanej przez niego strony boiska Sporting nie stworzył zagrożenia.

Wystawienie trzech defensywnych pomocników nie jest niczym nowym. W takim ustawieniu zespół Skorży wygrywał mecze ze Spartakiem w Moskwie i z Rapidem w Bukareszcie. O ile jednak jesienią było to zestawienie zachowawcze i defensywne - Legia godziła się często, że to rywal będzie rozgrywał piłkę, i pilnowała, by nic złego nie stało się w okolicy jej pola karnego - to ze Sportingiem pokazała, że w ten sposób może grać ofensywnie. Legioniści od pierwszej minuty rzucili się na rywali. Podczas jednej z akcji na portugalskiej połowie było ich aż ośmiu, chociaż to rywale rozgrywali piłkę i po chwili ją stracili.

Jesienne zwycięstwa dały zespołowi Skorży pewność siebie, której dawno w Legii nie widziano. Gdy dwa i pół roku temu zespół Jana Urbana odpadał z Pucharu UEFA, bo tylko zremisował na własnym boisku z Broendby, widać było, jak zestresowani są piłkarze. Teraz to lizbończycy sprawiali wrażenie przestraszonych. Legioniści atakowali i zabierali piłkę rywalom tak, jakby grali ze średniakiem ekstraklasy, a nie ze Sportingiem Lizbona.

Legia różni się od jesiennej również dzięki formie swojego kapitana. Vrdoljak w poprzedniej rundzie był jednym z mniej pewnych punktów zespołu. W czwartek, mimo słabego początku, był jednym z najlepszych na boisku. To on najczęściej zabierał piłkę rywalom, zaczynał akcje ofensywne. Dzięki niemu w pierwszej połowie gospodarze zdominowali środek pola. Ten efekt, a nie zabezpieczenie własnej bramki, chciał osiągnąć Skorża, wystawiając obok niego Rzeźniczaka i Gola. Jesienią najważniejszym piłkarzem w środku był Borysiuk. Z Vrdoljakiem w formie jego strata nie wydaje się dotkliwa.

Legia nie wygrała, bo wciąż popełnia błędy. Choć podczas zgrupowania w Hiszpanii prawie na każdym treningu warszawiacy ćwiczyli zachowanie przy stałych fragmentach gry, to właśnie po rzucie wolnym Sporting strzelił jej gola. Michał Żewłakow nie upilnował Danijela Carrico, który nie dał szans Duszanowi Kuciakowi. Obaj stoperzy - Żewłakow i Marcin Komorowski - grali niepewnie. Zdarzały im się niedokładne podania.

O ile Rzeźniczak skutecznie zastąpił Borysiuka, o tyle Michał Żyro, którego jeszcze przed transferem hiszpańskiego skrzydłowego Nacho Novo typowano na następcę sprzedanego do Tereka Grozny Macieja Rybusa (odejdzie po rewanżu w Lizbonie), zagrał niepewnie. Dla 20-letniego skrzydłowego to właściwie pierwszy sezon w pierwszym zespole. Choć przeciwko ligowym outsiderom strzelał już gole i miał asysty, to w meczu ze Sportingiem widać było po nim tremę. Najbardziej, gdy w pierwszej połowie, mając przed sobą tylko bramkarza, kopnął w niego zamiast do siatki. W drugiej połowie podobną sytuację zmarnował jednak o 13 lat starszy Danijel Ljuboja.

Podczas zimowych zgrupowań Skorża urządzał swoim piłkarzom również treningi strzeleckie. Potrzeba ich więcej, bo Legia mogła ograć Sporting co najmniej dwiema bramkami.

Więcej o:
Komentarze (1)
Co wynika z meczu ze Sportingiem, czyli jaka Legia na wiosnę?
Zaloguj się
  • rysi0

    Oceniono 1 raz 1

    spokojnie ograja portugalczykow, w takiej formie bedzie mistrz i drugie miejsce dla polski w eliminacja LM

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX