Sport.pl

Rafał Janas: Organizacja gry w meczu ze Sportingiem to podstawa

- Z Pacos de Ferreira grali trochę lepiej niż w Warszawie, ale ich kibiców nie zachwyciło skromne 1:0. Gwizdali na swój zespół - mówi Warszawa.Sport.pl asystent Macieja Skorży, który oglądał ostatni mecz ligowy czwartkowego rywala Legii w 1/16 finału Ligi Europejskiej. Początek meczu o 21.05. Relacja na Sport.pl.
Robert Błoński: Jak pan oceni to spotkanie, jak zagrał Sporting w porównaniu z meczem w Warszawie?

Rafał Janas: Trochę inaczej. Spróbowali bardziej ofensywnego wariantu, z dwoma ofensywnymi pomocnikami w środku. Mieli różne momenty. Na początku grali dobrze, potem średnio, później znów dobrze. Spisali się trochę lepiej niż w Warszawie, ale wynik nikogo nie zachwycił. Kibice spodziewali się więcej.

Podobno były gwizdy.

- Tak. Tutaj nie podoba się, kiedy Sporting gra zachowawczo, do tyłu i nie próbuje atakować. Kibice nie lubią przestojów, chcą ofensywnego futbolu i kolejnych goli. A to nie zawsze się udaje.

W czym widzi pan szansę dla Legii?

- Podstawa, to dobra organizacja gry. W Sportingu jest kilka ciekawych indywidualności, które jedną akcją mogą rozstrzygnąć losy meczu. Dlatego musimy być uważni i grać mądrze. Takie mecze już potrafiliśmy rozgrywać. Np. w Moskwie czy Bukareszcie, gdzie wygrywaliśmy ze Spartakiem 3:2 i Rapidem 1:0.

Kontuzje obrońcy Onyewu i pomocnika Rinaudu to duże osłabienie?

- Spore, obaj się ostatnio wyróżniali. Amerykanin Onyewu dobrze broni, jest też groźny przy stałych fragmentach. Ale zobaczymy, czy oni naprawdę nie zagrają. Trener Sa Pinto to mistrz kamuflażu. Przed meczem z Pacos nie chciał podać meczowej kadry. Ogłosił listę 27 nazwisk, zamiast 18.

Jak Sporting zagra z Legią? Ma dobry wynik z Warszawy.

- Teoretycznie tak, ale ci wymagający kibice nie pozwolą im grać na 0:0. Spróbują pewnie zagrać po swojemu czyli ofensywnie, do przodu. A to będzie szansa dla nas. Na przykład na kontrę. Z drugiej strony dla trenera Sa Pinto najważniejszy jest wynik, a nie oczekiwania kibiców.

Sporting jest dużo groźniejszy u siebie?

- Trochę na pewno. Ale ostatnio mają spętane nogi, bo grają poniżej oczekiwań. Kibice oczekują zwycięstw i goli, a czasem nie idzie to w parze z taktyką.

A Legia?

- Musimy wygrać albo strzelić sporo bramek. Nie możemy jednak się otworzyć i wystawić na ciosy Sportingu.

Michał Żewłakow: » Pierwszy mecz to niewypał


Więcej o: