Sport.pl

Liga Europejska. Legia chce do historii

1/16 finału Ligi Europejskiej. - Po remisie 2:2 piłkarze Sportingu cieszyli się, jakby już awansowali. A grali słabiej niż wskazuje nazwa drużyny - mówił obrońca Legii Marcin Komorowski, przed rewanżem w Lizbonie. Transmisja w TV4 o 21.05, relacja Z Czuba i na żywo na Sport.pl
Piłkarze Legii przylecieli do Portugalii z nadzieją, że wydrą awans do 1/8 finału. Są świadomi niewykorzystanej szansy w pierwszym meczu. W Warszawie byli lepsi od Sportingu, ale nie wykorzystali dwóch świetnych szans na gole. Dwa razy prowadzili, ale zremisowali. Okazję, by do reszty pognębić pogrążony w kryzysie i chaosie Sporting, mieli wyjątkową. Trzy dni wcześniej rywale zmienili trenera Paciencię na Sa Pinto. Były piłkarz biało-zielonego klubu słabego stylu nie zmienił, ale przyniósł szczęście. Sporting wyrównał dwie minuty przed końcem.

- 2:2 boli podwójnie, bo ze wszystkich drużyn, które grały w Warszawie, Sporting pokazał najmniej - uważa Ivica Vrdoljak, kapitan Legii. - Przed pierwszym meczem byłem przygotowany na dużo więcej z ich strony - dodał obrońca Michał Żewłakow. - Niestety, z naszej strony tamto spotkanie było niewypałem, dlatego teraz nie martwię się o to, jak zagra Sporting. To my mamy nie powtórzyć błędów z Warszawy.

W ostatnim ligowym spotkaniu Sporting pokonał 11. w tabeli Pacos de Ferreira 1:0 po golu samobójczym. - Zagrali inaczej niż z nami, spróbowali bardziej ofensywnego wariantu, z dwoma ofensywnymi pomocnikami w środku - opowiada Rafał Janas, asystent Macieja Skorży, który oglądał mecz na żywo. - Na początku grali dobrze, potem słabiej, później znów dobrze. Wynik nikogo nie zachwycił. Kibice spodziewali się więcej, dlatego wygwizdali zespół. Tutaj nie podoba się, gdy Sporting gra zachowawczo, nie próbuje atakować. Kibice nie lubią przestojów, chcą ofensywnego futbolu i bramek.

W czwartek to Legia musi strzelać gole. Z pięciu wyjazdowych meczów w LE wygrała trzy. Najcenniejszy w Moskwie - skazywana na porażkę zwyciężyła 3:2, wyeliminowała Spartaka i awansowała do fazy grupowej. - Nie możemy sobie pozwolić, by rywal szybko strzelili dwa gole- przestrzega Skorża przypominając, że Spartak prowadził 2:0 po niespełna 30 minutach. - Podstawą będzie dobra organizacja gry. W Sportingu są indywidualności, które jedną akcją mogą rozstrzygnąć losy meczu. Dlatego musimy być uważni i grać mądrze. Jak w Moskwie i Bukareszcie, gdzie wygraliśmy 3:2 i 1:0 - mówi Janas.

Skorża nie zmieni składu. Dla środkowego obrońcy Marcina Komorowskiego i skrzydłowego Macieja Rybusa występ na stadionie im. Jose Alvalade będzie ostatnim w koszulce Legii. Obaj zostali sprzedani do rosyjskiego Tereka Grozny. - Chcemy pożegnać się awansem, meczem, który wszyscy w Warszawie zapamiętają na długo - stwierdzili zawodnicy.

Przed nimi ogromne wyzwanie. Polska drużyna nigdy nie wygrała pucharowego meczu w Portugalii. W dziesięciu próbach strzeliła ledwie trzy gole.

Sporting w tym sezonie przegrał u siebie zaledwie dwukrotnie. A w europejskich pucharach - w sierpniu 2010 r. (z Broendby Kopenhaga).

- Ale oni wcale nie są pewni awansu - mówi Andrzej Juskowiak, były piłkarz Sportingu, który będzie komentował spotkanie w TV4. - Trener Sa Pinto podkreślał, że najbardziej boi się przewagi fizycznej Legii. Mówił, że mieli przez nią ogromne problemy w Warszawie. Przede wszystkim w środku pola silniejsi legioniści zmusili ich do zbyt dużej liczby błędów i strat piłki.

Sporting będzie osłabiony brakiem kontuzjowanych obrońcy Onyewu i pomocnika Rinaudu. W Legii zabraknie kontuzjowanego Miroslava Radovicia, który w dziewięciu meczach Ligi Europejskiej zdobył siedem bramek i był w czołówce najskuteczniejszych. - Musimy uświadomić sobie, przed jaką szansą stoimy - kończy Żewłakow. - Takich meczów, na takich stadionach i z takim rywalem polski klub nie gra codziennie. Jeśli wygramy, napiszemy fajny rozdział historii naszej piłki.

Na zwycięzcę dwumeczu czeka już Manchester City, który wyeliminował FC Porto.

3 razy

Legia przechodziła do następnej rundy europejskich pucharów po remisie w pierwszym meczu na swoim stadionie: z białoruskim FK Homel (0:0, 4:1), Dnipro Dniepropietrowsk (0:0, 1:0) i i Spartakiem (2:2, 3:2). Po remisach u siebie odpadali z Austrią Wiedeń, Besiktasem Stambuł, Feyenoordem, PAOK Saloniki, Panathinaikosem Ateny i Valencią

Więcej o: