Dlaczego Legia nie poinformowała policji i pokrzywdzonych wcześniej?

Błąd w oprogramowaniu, który umożliwił atak hakerów, stwierdzono 25 lutego, ale Legia nie poinformowała policji i pokrzywdzonych dziennikarzy o wykradzeniu danych osobowych zaraz po fakcie kradzieży. Dlaczego? - Bo my o sprawie dowiedzieliśmy się dopiero we wtorek przed południem - mówi Warszawa.sport.pl rzecznik klubu Michał Kocięba.
We wtorek serwis Niebezpiecznik.pl poinformował o wycieku danych z bazy sklepu Legii Warszawa oraz elektronicznego biura prasowego dla dziennikarzy. Klub przyznał, że atakiem hakerów padła baza danych dziennikarzy, ale zaprzeczył, że kradzież dotyczy użytkowników sklepu internetowego. - Baza danych, która została skradziona zawiera wyłącznie nazwiska dziennikarzy, którzy są użytkownikami elektronicznego systemu akredytacyjnego - podkreśla Kocięba.

Hive Sports&Media, podwykonawca systemu akredytacyjnego dla dziennikarzy, poinformował w oświadczeniu, że "błąd w oprogramowaniu, który umożliwił atak został wyeliminowany w dniach 24-25 lutego 2012 roku". Dlaczego Legia nie poinformowała policji i pokrzywdzonych osób o wykradzeniu danych zaraz po fakcie kradzieży? - Dlatego, że my o sprawie dowiedzieliśmy się we wtorek przed południem - mówi Kocięba.



Rzecznik Legii wyjaśnia: - Pod koniec lutego Hive Sports&Media dowiedział o błędzie w systemie, natomiast o wycieku danych, o tym, że dane zostały skradzione, dowiedzieliśmy się dzisiaj.

Skąd? - Ja dowiedziałem się z publikacji jednego z serwisów - mówi Kocięba. A inni, np. podwykonawca systemu? - Nie będę się wypowiadał za firmę Hive Sports&Media. Ja mogę tylko mówić, że my jako klub, o fakcie kradzieży dowiedzieliśmy się dzisiaj.

Z Hive Sports&Media nie udało nam się na razie skontaktować.

W oświadczeniu na stronie internetowej Legia zapowiedziała złożenie doniesienia na policję. Kiedy? - Takie doniesienie będzie przygotowane i złożone, ale o sprawie wiemy od trzech godzin, więc proszę dać nam trochę czasu, by zbadać szczegóły i odpowiednio wszystko przygotować - tłumaczy Kocięba.

Czy nie obawia się, że prokuratura mogłaby zarzucić klubowi ukrywanie przestępstwa w związku z tym, że o możliwości kradzieży podwykonawca zagrożonego systemu dowiedział się kilkanaście dni temu? - Jeszcze raz podkreślę, że o tym, że baza danych została skradziona, dowiedzieliśmy się we wtorek przed południem. Nie jest to baza danych skradziona z biura prasowego - kradzieży dokonano poprzez oprogramowanie zaprojektowane i administrowane przez firmę Hive Sports&Media - zaznacza Kocięba.

W bazie danych, której fragmenty z wyczernionymi informacjami pokazał Niebezpiecznik.pl, można odnaleźć nazwiska znanych dziennikarzy. Część z nich skonsultowała się w tej sprawie z prawnikami.