W skradzionej Legii bazie dziennikarzy były dane 1,2 tys. osób

- To dziennikarze lub osoby podające się za dziennikarzy, które choć raz wystąpiły o akredytację przez prawie dwa lata działania elektronicznego biura prasowego - mówi o zawartości skradzionej bazy danych rzecznik Legii Michał Kocięba. Zarejestrowani podawali m.in. imię i nazwisko, datę urodzenia, PESEL i numer telefonu.
- Zawiadamiamy policję o popełnieniu przestępstwa. Z tego, co nam powiedziała firma, która zajmowała się bazą, dane są bezpieczne. Nie ma nawet potrzeby zmiany hasła, bo ono było w postaci zaszyfrowanej. Nie zostały wykradzione również wizerunki dziennikarzy, bo one są w innym miejscu - mówi Warszawa.sport.pl Kocięba.

We wtorek wczesnym popołudniem Legia potwierdziła część informacji serwisu Niebezpiecznik.pl - atakiem hakerów padła baza danych dziennikarzy, którzy są użytkownikami elektronicznego systemu akredytacyjnego.



- Chodzi nie tylko tych dziennikarzy, którzy na co dzień zajmują się naszym klubem, ale też o tych, którzy przyjeżdżali tu z drużynami grającymi mecz wyjazdowy. Choć nie dotyczy to dziennikarzy z zagranicy - tłumaczy Kocięba.

- W bazie danych mamy ok. 1,2 tys. osób - dodaje rzecznik Legii. - To dziennikarze lub osoby podające się za dziennikarzy, które choć raz wystąpiły o akredytację przez prawie dwa lata działania elektronicznego biura prasowego.

Poszkodowanych dziennikarzy Legia poinformowała mailem wysłanym po 14, wcześniej informowała o kradzieży na swojej stronie internetowej. - Nie było zwłoki z informacją. O kradzieży dowiedzieliśmy się we wtorek około południa - mówi Kocięba.

- Zewnętrzna firma [Hive Sports&Media], która przygotowała dla nas program, pod koniec lutego odkryła w bazie błąd, który może umożliwić kradzież, ale my dowiedzieliśmy się o kradzieży dopiero dziś. Musieliśmy sprawdzić, co się stało i poinformowaliśmy o tym wszystkich, którzy byli w naszej bazie, bo powinni o tym wiedzieć. Ubolewamy, że doszło do takiej sytuacji - dodaje rzecznik Legii.

- Teraz zawiadamiamy policję o popełnieniu przestępstwa - mówił we wtorek po południu Kocięba. - Z tego, co nam powiedziała firma, która zajmowała się bazą, dane są bezpieczne. Nie ma nawet potrzeby zmiany hasła, bo ono było w postaci zaszyfrowanej. Nie zostały wykradzione również wizerunki dziennikarzy, bo one są w innym miejscu.

Dziennikarze rejestrujący się w bazie Legii musieli podać: imię i nazwisko, datę urodzenia, PESEL, numer telefonu, status (pracownik redakcji, freelancer, inny), rodzaj wykonywanej pracy (prasa, radio, tv, internet, foto, obsługa techniczna), dane redakcji (nazwę, adres, dane kontaktowe, nazwisko redaktora naczelnego) oraz przesłać zdjęcie. Nieobowiązkowe było podanie adresu, choć niektórzy go podali.

Hive Sports&Media - co to za firma?