Wyeliminować Gryfa w drodze po 15. Puchar Polski

Na mecz w 1/4 finału Pucharu Polski z Gryfem Wejherowo Legia poleciała samolotem i w ten sam sposób wróci zaraz po spotkaniu. - Chcemy uniknąć niespodzianki, dwie drużyny z ekstraklasy już tam poległy - mówi trener Maciej Skorża. Początek o 15, transmisja w TVP Sport. Rewanż za tydzień w Warszawie.
Pod koniec września w Wejherowie poległa Korona Kielce, która wtedy - tak jak dziś Legia - była liderem ekstraklasy. W październiku, znów skromnym 0:1 w Wejherowie, z Pucharem Polski pożegnał się Górnik Zabrze. Wcześniej Gryf wyeliminował I-ligowe Olimpię Grudziądz, Zawiszę Bydgoszcz i Sandecję Nowy Sącz. Żeby zagrać z Legią, Gryf musiał w tej edycji rozegrać dziesięć meczów. Legia, aby dotrzeć do ćwierćfinału, potrzebowała dwóch wygranych - w drodze po piętnasty Puchar Polski broniąca tego trofeum drużyna Macieja Skorży wygrała na wyjeździe z występującymi w katowickiej okręgówce rezerwami Rozwoju Katowice 4:1. W poprzedniej rundzie pokonała Widzew.

Dla Legii, która trzy ostatnie mecze ligowe wygrała bez straty gola, wyeliminowanie Gryfa to obowiązek. Mimo że trzy dni po meczu w Wejherowie Legia zmierzy się w derbach Warszawy z Polonią, to jednak trener Skorża zapewnia, że walkę o drugi z rzędu Puchar Polski traktuje poważnie jak mistrzostwo. - Jestem bardzo zadowolony, klub sam zaproponował, żebyśmy polecieli i wrócili samolotem - mówi Skorża, który takiego komfortu nie miał przed żadnym z ligowych meczów.

O rywalu w Legii wiadomo niewiele. - Ich forma jest dla nas niewiadomą, bo jeszcze nie rozpoczęli rundy rewanżowej - stwierdził trener Legii. W tabeli III ligi Gryf zajmuje trzecie miejsce. Do lidera Kotwicy Kołobrzeg traci siedem punktów i marzenia o awansie musi odłożyć o kolejny rok. W Wejherowie nikt się tym nie przejmuje, bo to, co Gryf wyprawia w Pucharze Polski, rekompensuje ligowe niepowodzenia. Za sukcesami młodziutkiego zespołu (w meczu z Koroną wśród zawodników z pola najstarszy miał 26 lat) stoi trener Grzegorz Niciński - były piłkarz m.in. Arki i Wisły. Drużynę kompletuje z zupełnych amatorów, każdy gracz Gryfa na co dzień się uczy lub pracuje. Budżet klubu wynosi trochę ponad pół miliona złotych - dla porównania budżet Legii wynosi ok. 80 mln zł. W całości pokrywają go lokalni sponsorzy, ze strategicznym - firmą deweloperską Orlex - na czele. Miasto nie daje ani grosza na klub - sponsorzy utrzymują nawet stadion. - Liczyłem, że po naszych sukcesach coś się zmieni - mówi prezes Gryfa Rafał Szlas, którego firma Northpol także jest jednym z sponsorów. - Na razie miasto zaproponowało nam tylko 50 tys. zł na promocję meczu z Legią. Czy to jednorazowy gest, czy zwiastun lepszej współpracy, dopiero się okaże.

Z tym może być niełatwo, bo wyniki Gryfa zakwestionował nawet prezydent Wejherowa Bogdan Tokłowicz, który jednej z lokalnych stacji radiowych powiedział "zwycięstwa Gryfa to przypadek". Piłkarze nie przejęli się tymi słowami, bo po wyeliminowaniu Korony prezes Orlexu Wojciech Gębarowski wyciągnął z marynarki 50 tys. i wręczył je zawodnikom. - To była spontaniczna decyzja, chłopakom należała się premia - mówił potem. Za pokonanie Górnika Gębarowski wyłożył 60 tys. Jeszcze nie wie, ile zapłaci za wyeliminowanie Legii, ale zdobycie trofeum wycenił na milion złotych do podziału!

W Legii jest inny system premiowania. - Piłkarze zbierają pieniądze za zwycięstwa w lidze - opowiadał "Gazecie" Leszek Miklas, były prezes i wiceprezes klubu, obecnie jeden z dyrektorów sportowych. - Jeśli wygrają przy Łazienkowskiej, do "zamrażarki" trafia 150 tys. zł. Za wygraną na wyjeździe 200 tys. Za wygraną różnicą trzech goli i więcej - 250 tys. Najbardziej optymistyczny wariant, czyli 30 wygranych ligowych, oznaczałby więc ponad pięć milionów złotych do podziału w puli! Wypłata następuje w dwóch przypadkach: za mistrzostwo zawodnicy dostają 100 proc., za Puchar Polski - 30 proc. Za dublet - 130 proc. Ten system funkcjonuje w tym kształcie od dwóch lat.

Do teraz Legia wygrała sześć meczów ligowych u siebie i siedem na wyjeździe. Po dwa z nich wygrywała różnicą trzech goli i więcej. Oznacza to, że w "zamrażarce" jest 2,6 mln złotych. Czyli jeśli do końca sezonu nie wygrają już ani jednego meczu, a zdobędą PP, piłkarze dostaną do podziału 780 tys. zł.

Dzisiejszy mecz w Wejherowie obejrzy tylko 979 osób, wejściówki rozeszły się w jeden dzień. - Moglibyśmy sprzedać ich dużo więcej, ale ogranicza nas liczba miejsc na stadionie - żałuje prezes Szlas. - Szkoda, bo przyjazd takiej drużyny jak Legia to chyba największe wydarzenie w historii miasta.

Trener Skorża ma do dyspozycji wszystkich zawodników. W poniedziałek razem z drużyną ćwiczył Danijel Ljuboja, który często opuszcza treningi, a także Michal Hubnik i młody defensywny pomocnik Albert Bruce, którzy w ubiegłym tygodniu mieli problemy zdrowotne. - W Wejherowie zagrają Ismael Blanco i Nacho Novo, choć nie wiem, czy od początku. Liczę też na dobry występ Miroslava Radovicia - powiedział trener Skorża. Cała trójka siedziała na ławce rezerwowych w ostatnim meczu ligowym z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Ekstraklasowy banita poprowadzi mecz Legii »w Wejherowie