Top 10 derbów Warszawy

Mecz czołowych polskich drużyn walczących o mistrzostwo zakończył się rozczarowującym bezbramkowym remisem, ale dało się w nim zaobserwować interesujące akcje i zdarzenia. Choć z trudem... Prezentujemy Top 10 76. derbów Warszawy.
10. 29,017 - tak ciasno na nowym stadionie Legii w ligowym meczu jeszcze nie było. Do tej pory na przy Łazienkowskiej 3 najwięcej kibiców zebrało się na meczu z Rapidem Bukareszt w Lidze Europy (30,786 kibiców), a w lidze - z Wisłą jesienią tego sezonu (25,165). W dniu derbów wczesnym popołudniem klub poinformował, że biletów w kasach już nie ma.

9. Era post-PC. - Mamy XXIII wiek - napisał do mnie tuż przed meczem kolega, kibic Legii, zmuszony do podróży przez Polskę w dniu derbów. - Będę oglądał mecz w samochodzie na iPadzie, używając aplikacji Cyfry+, podłączonym do wi-fi z iPhone'a, bo po 3G nie idzie. I to nie tak, ze widzisz ledwie coś tam, tylko ostre HD.

8. Stawka - derby zawsze mają swoją wagę, ale gdy obie drużyny w ostatnim trymestrze sezonu nie ukrywają, że walczą o mistrzostwo - stawka się co najmniej podwaja. W związku z tym Wojciech Kowalczyk w rozmowie ze Warszawa.sport.pl spodziewał się nudnego meczu i "wtoczonego" 1:0. Co do wyniku - nie trafił, co do nudy - chyba też nie, choć tu zdania na pewno będą podzielone. Na pewno w sedno trafił Maciej Skorża po meczu: - Była walka i determinacja, ale chyba zapomnieliśmy o piłce nożnej.

7. Pressing Polonii w pierwszej połowie - zaczął się w 1. sekundzie meczu. Dwaliszwili i Cani bez przerwy atakowali obrońców i bramkarza Legii od razu po stracie piłki. Mniej więcej przez pół godziny gospodarze krótkimi podaniami całkiem nieźle z taktyką rywali sobie radzili. Ale potem z tonu spuścili Janusz Gol i Jakub Rzeźniczak, i wtedy liczba odbiorów w całej drużynie Polonii gwałtownie skoczyła. W drugiej połowie pressing trwał, ale czy zabrakło sił, czy założenia były inne - w każdym razie mocy było w tym już znacznie mniej.

6. Różnica w stałych fragmentach - w meczu Polonia stwarzała zagrożenie głównie po rzutach rożnych. Legia rzutów rożnych mogła w ogóle nie wykonywać, nie zauważylibyśmy różnicy.

5. Ljuboja - Przyrowski 0-3 - w pierwszej połowie Serb uderzał z dystansu, w drugiej dwukrotnie miał szansę na gola z rzutu wolnego. Za każdym razem strzelał przyzwoicie. Przyrowski - przez całe spotkanie bezbłędny - wszystkie strzały obronił efektownie. Po drugiej interwencji cieszył się, jakby obronił karnego w kluczowym momencie kluczowego meczu. Na przykład w eliminacjach Ligi Europy.

4. Władimir Dwaliszwili trzyma wynik - samotnie wyrównał składy po czerwonej kartce dla Kokoszki. Legia w pierwszej chwili po zdobyciu przewagi liczebnej rzuciła się do ataku, ale dwukrotnie skończyło się to sytuacją Gruzina z jednym Michałem Żewłakowem przed sobą. Kapitan gospodarzy wybrnął z tych kłopotów, ale potem do końca meczu trzymał przy sobie eskortę.

3. Nieporadność Legii w grze w przewadze - niech ktoś policzy liczbę niecelnych podań Legii w ostatnim kwadransie. 10? 15? 20? Pięciu Dwaliszwilich by nie pomogło, gdyby nie Nacho Novo i jego wejście bezgłowego smoka. Tuż przed czerwoną kartką wydawało się, że gospodarze zdobywają przewagę. Przewaga zeszła z boiska razem z Kokoszką.

2. Piłkarz meczu? Prawy obrońca - co sporo mówi o meczu. Artur Jędrzejczyk bohaterem meczu był w Legii do tej pory chyba tylko raz, w sparingu z Arsenalem, gdy strzelił trzy bramki. W meczu z Polonią zatrzymywał każdego polonistę, który pojawiał się w jego sektorze boiska. Nie pomogła siła Dwaliszwiliego, ani szybkość Wszołka. Jędrzejczyk nie pomylił się ani razu.

1. Sprint Kucharczyka i zwód Przyrowskiego - w 13. minucie Sadlok zagrał do Przyrowskiego. Michał Kucharczyk miał do piłki ponad 40 metrów, a mimo to pobiegł za nią w niesamowicie ambitnej próbie zmuszenia bramkarza Polonii do błędu. Pościg zakończył się kilkumetrowym wślizgiem w polu karnym. Zabrakło sporo - Przyrowski jak profesor przełożył sobie piłkę na lewą nogę i pozwolił legioniście przepłynąć koło siebie, po czym spokojnie rozpoczął akcję swojej drużyny. Ale w tych kilku sekundach znalazły się całe 76. derby, w których obrony zagrały niemal bezbłędnie, a ofensywy szalały bez głowy.

Więcej o: