Sport.pl

Dla Legii z Gryfem ważny styl

Po brzydkich derbach Warszawy Legia chce pokazać kibicom, że potrafi grać ładnie. Wynik rywalizacji z trzecioligowym Gryfem jest rozstrzygnięty po zwycięstwie 3:0 na wyjeździe. Wtorkowy mecz na Pepsi Arenie rozpocznie się o 20.30.
Jakiekolwiek kłopoty legionistów z awansem do półfinału byłyby sensacją. Legia - lider T-Mobile Ekstraklasy - broni pucharu wywalczonego w zeszłym roku, czternastego w historii. Gryf na razie bije się o awans z grupy pomorsko-zachodniopomorskiej III ligi. W ten weekend rozbił na wyjeździe Błękitnych Stargard Szczeciński 3:0. Żeby doprowadzić do dogrywki, musiałby to powtórzyć przy Łazienkowskiej.

Zachętę wejherowianie mają, bo Wojciech Gębarowski - główny sponsor klubu - obiecał za zdobycie Pucharu Polski milion złotych do podziału. Ale roczny budżet Gryfa to zaledwie ok. 600 tys. zł. Mniej więcej tyle rocznie zarabia średnio opłacany piłkarz Legii.

Tylko że krezusi (jak na polskie warunki) ostatnio nie rozpieszczają kibiców. Mimo prowadzenia w ekstraklasie ostatni efektowny mecz Legia zagrała miesiąc temu, wygrywając ze Śląskiem 4:0. Potem grając przeciętnie wygrała z ŁKS (2:0) i Podbeskidziem (1:0). Przed tygodniem tuż przed przerwą strzeliła Gryfowi trzy gole w siedem minut i były to najbardziej emocjonujące minuty meczu.

Trener Maciej Skorża powtarza, że każdy mecz do końca sezonu będzie dla jego drużyny trudny, bo prawie każdy z rywali będzie, grając z Legią, próbował przede wszystkim przeszkadzać. Ale po piątkowych bezbramkowych derbach Warszawy nawet on przyznał, że widowiska nie było. - Było mnóstwo walki i determinacji z obu stron, ale trochę zapomnieliśmy o piłce - powiedział.

Derbowe nudy oglądało 29 tys. widzów. We wtorek będzie ich dużo mniej. Choć klub obniżył ceny biletów (najdroższe wejściówki kosztują 40 zł), do poniedziałku sprzedano ich tylko nieco ponad 4 tys. Za darmo na mecz może wejść ok. 10 tys. posiadaczy karnetów, a także 1,5 tys. dzieci w ramach akcji "Kibicuj z klasą". Legia w ten sposób próbuje zachęcić młodych kibiców, do częstszego odwiedzania Łazienkowskiej. Piątkowych kibiców zniechęciła.

Dodatkowe emocje we wtorkowym meczu mógł zapewnić... PZPN. Wszystko przez protokół z meczu w Wejherowie, w który zamiast Artura Jędrzejczyka (zagrał 67 minut) wpisano Jakuba Rzeźniczaka (nie zagrał w ogóle). Działacze Gryfa protestowali, twierdząc, że ten pierwszy nie miał prawa zagrać, a za takie przewinienia kluby są karane walkowerem. W poniedziałek Wydział Gier protest odrzucił.

Dziś Jędrzejczyk nie zagra z powodu żółtej kartki z poprzedniego meczu, co oznacza, że na prawą obronę może wrócić Rzeźniczak - od początku rundy wiosennej z powodzeniem grający w środku pomocy. Prawdopodobnie zabraknie też piłkarzy, którzy zwykle grają w pierwszym składzie, bo już w sobotę Legia podejmuje w lidze GKS Bełchatów i brak zwycięstwa może oznaczać stratę prowadzenia w tabeli. Tak jak przed tygodniem Danijel Ljuboja, Rafał Wolski, Michał Żewłakow czy Duszan Kuciak spotkanie obejrzą zapewne z ławki lub w telewizji, a okazję do gry od pierwszej minuty dostaną sprowadzeni zimą Nacho Novo i Ismael Blanco.

Losowanie półfinałów Pucharu Polski w niedzielę.

Legia Warszawa - Gryf Wejherowo, wtorek godz. 20.30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce), transmisja w TVP Sport.

Przypuszczalny skład Legii: Skaba - Rzeźniczak, Astiz, Choto, Kiełbowicz - Łukasik (Furman), Vrdoljak - Radović, Novo, Żyro - Blanco

Więcej o: