Sport.pl

Cezary Kucharski: Legia czasem traci kontrolę nad meczem

- W sobotę tracąc gola Legia straciła pewność siebie, piłkarze zaczęli grać nerwowo. Chcieli wygrać zaangażowaniem, a nie pomysłem - tłumaczy były napastnik warszawskiego zespołu Cezary Kucharski. Legia w sobotę zremisowała u siebie 1:1 z GKS Bełchatów.
Kuba Dybalski: Legię dopadł kryzys?

Cezary Kucharski: Nie sądzę, że można to nazwać kryzysem. Ale Legia musi pracować szczególnie nad tym jak reagować na zmieniający się przebieg meczu. To było widać w sobotę. Gdy stracili gola, stracili też kontrolę nad tym co działo się na boisku. Legia straciła pewność siebie, piłkarze zaczęli grać nerwowo. Chcieli wygrać zaangażowaniem, a nie pomysłem.

Problem tkwi z przodu? W kreowaniu i kończeniu akcji?

- Legia sama utrudnia sobie grę, bo wygląda to czasem tak, jakby grali bez napastnika. Gdyby policzyć w jakiej strefie boiska biega Danijel Ljuboja, to okazałoby się, że jest bardziej szóstym pomocnikiem niż napastnikiem. Zwęża pole gry. W środku pola jest ciaśniej. Drużyna potrafi zagrać efektownie, ale nie ma z tego korzyści. Pomocnicy nie mają z kim grać z przodu.

Czy wpuszczanie na boisko od pierwszej minuty Radovicia - słabszego niż jesienią - i trzymanie na ławce Nacho Novo i Ismaela Blanco to dobra decyzja?

- Po meczu z ŁKS, gdy Radović zdenerwował się schodząc z boiska, na trenerze Skorży może być większe ciśnienie, by jednak grał. Radović wraca po kontuzji, może trener liczy, że wróci do formy właśnie w rytmie meczowym. To bardzo ważny dla Legii piłkarz, a w formie może być szalenie potrzebny w końcówce sezonu.

Czego Legii brakuje, by zagrać jak ze Śląskiem?

- Może właśnie trudnej sytuacji. Inaczej gra się, gdy się nie prowadzi a goni lidera. Inne jest nastawienie. Jesienią niewielu dawało Legii szansę na dogonienie Śląska, a się udało. Gdy się prowadzi i wszyscy oczekują, że w każdym meczu będą trzy punkty jest trudniej. Mam wrażenie, że Legia straciła porządek w grze, który pozwalał jej wygrywać mecze jesienią. Może jeszcze drużynie brakuje dojrzałości. Michał Żewłakow ją ma, ale kilku innych piłkarzy jeszcze nie.

W piątek warszawiacy grają z Wisłą. Czy paradoksalnie może im być łatwiej? Zagrają z drużyną, która nie będzie się tylko broniła.

- Legia potrafi groźnie atakować, gdy rywal gra otwartą piłkę. Ma szybkich piłkarzy. Śląsk chciał z nią grać w ten sposób i stracił cztery gole. Ale każda drużyna na świecie, która walczy o mistrzostwo ma tej sam problem z drużynami, które się przeciwko niej bronią. Jeśli jesteś faworytem, to coś oczywistego.

Śląsk przegrał, Legia » wciąż liderem


Więcej o: