Legia i Arka zaczynają półfinał. Puchar w cieniu ligi

Warszawiacy bronią trofeum, ale podświadomie myśleć będą o sobotnim meczu na szczycie ekstraklasy z Ruchem Chorzów. Transmisja pierwszego półfinału Pucharu Polski o 18.30 w TVN Turbo. Relacja na Warszawa.sport.pl.
- To mecz pod tytułem "Zero lekceważenia rywala" - zapowiada trener Legii Maciej Skorża. - Jeśli podejdziemy do niego rozkojarzeni, z przeświadczeniem, że Arka się przed nami "położy", to się źle skończy - dodaje.

Dlaczego trener lidera ekstraklasy uważanego za faworyta rozgrywek martwi się, by profesjonalni piłkarze nie zlekceważyli pierwszoligowej Arki?

Bo pamięta mecz sprzed dwóch tygodni, gdy Legia podejmowała trzecioligowy Gryf Wejherowo. Przy 12 tys. kibiców nie potrafiła wygrać, a remis uratował jej strzał po rykoszecie w ostatniej minucie. Awansowała dzięki zwycięstwu 3:0 w pierwszym meczu. - Dla jednych to był mecz życia, a drudzy... myślami byli przy kolejnym spotkaniu w lidze - żalił się Skorża.

Legia ma w tym sezonie bardzo łatwą drogę do finału. Wyeliminowała występujące w lidze okręgowej rezerwy Rozwoju Katowice (4:1), słabo spisujący się w ekstraklasie Widzew (3:0), a niedawno Gryf (3:0 i 1:1). Teraz zmierzy się z zeszłorocznym spadkowiczem z ekstraklasy. Nie trafiła ani na mistrza Polski - Wisłę, ani na wicelidera - Ruch Chorzów, które walczą w drugim półfinale.

I właśnie chorzowianie, a nie drużyna z Gdyni, zapewne śnią się teraz piłkarzom i trenerowi Legii. Ruch przyjeżdża na Łazienkowską już w sobotę. Jeśli wygra, zepchnie drużynę Skorży z pierwszego miejsca. - To mecz równie ważny jak spotkania w lidze. Chcemy obronić puchar - mówi trener Legii i zapowiada, że w Gdyni zagra pierwsza jedenastka, choć wcześniej częściej wystawiał w PP rezerwowych.

Ale i on, choć zaprzecza, będzie musiał w środę myśleć o sobotnim spotkaniu z Ruchem, w którym z powodu kartek nie zagrają prawy obrońca Artur Jędrzejczyk, a także pomocnicy Jakub Rzeźniczak i Janusz Gol. Kontuzja wyklucza występ stopera Inakiego Astiza, a wtorkowy trening z urazem skończył skrzydłowy Michał Kucharczyk. Skorża sobotni mecz obejrzy z trybun, bo podczas spotkania z Wisłą w Krakowie za kłótnię z sędzią usunięto go z ławki rezerwowych.

Gdynianie w drodze do półfinału ogrywali już zespoły z czołówki ekstraklasy - Polonię Warszawa (3:1) i Śląsk Wrocław (2:0 i 1:3). Dwa gole w tych trzech meczach strzelił były pomocnik i wychowanek Legii Tomasz Jarzębowski. - Czułem, że trafimy na Legię. Jeżeli mamy spadać, to z wysokiego konia. Cieszę się, że moi koledzy zagrają na tak pięknym stadionie - powiedział po losowaniu. On nie może być pewny występu w rewanżu, bo nie zagra w nim, jeśli dziś zobaczy żółtą kartkę. Na nowym stadionie Legii nie grał nigdy, bo gdy był jeszcze w Legii, obiekt dopiero budowano.

Przed rokiem, wygrywając w finale Pucharu Polski z Lechem, Legia zakwalifikowała się do europejskich pucharów, co uratowało posadę trenera. Tym razem może zdobyć to trofeum po raz 15., ale od początku sezonu wszyscy w klubie powtarzają, że głównym celem jest mistrzostwo.

Jakim wynikiem zakończy się środowy mecz w Gdyni?