Sport.pl

Puchar Polski. Radović: Ruch się poddał

- Powiem szczerze, że nie pamiętam, kiedy nam się łatwiej przeciwko nim grało. Nie wiem, z czego to wynikało. Dziś nie byli w stanie nic nam zrobić - powiedział po zwycięskim finale Pucharu Polski pomocnik Legii Miroslav Radović.
Warszawski zespół wygrał 3:0 i zdobył to trofeum po raz 15. w historii. Radović był jednym z bohaterów spotkania. Serb miał asystę przy pierwszym golu i strzelił drugiego, zagrał najlepszy mecz w rundzie wiosennej. Jesienią szło mu dużo lepiej, strzelił dla Legii 13 goli w lidze i europejskich pucharach. Wiosną - do wczoraj - żadnego. Serbski pomocnik zimą nie trenował, bo leczył złamane żebra. W tej rundzie głównie rozczarowywał, czasem zaczynając mecz na ławce rezerwowych, a czasem będąc ściąganym z boiska długo przed końcem spotkania.

W finale Pucharu Polski w Kielcach w 8. minucie przedłużył zagranie z lewego skrzydła do strzelca gola Danijela Ljuboi. W 41. minucie sam wykorzystał dokładne zagranie ze skrzydła Michała Żyry.

Kuba Dybalski: Który puchar ma dla was większą wartość, ten zdobyty w ubiegłym roku w Bydgoszczy, czy ten, po którego sięgnęliście w Kielcach?

Miroslav Radović: Powiem szczerze, że bardziej cieszyłem się przed rokiem. Wtedy były inne okoliczności, które o tym zdecydowały. Długo nie wygrywaliśmy, a zwycięstwo przyszło w finale, i to po meczu z Lechem Poznań. Ale ten puchar też jest smakuje bardzo. W sobotę przegraliśmy w lidze. A dzisiaj zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Moim zdaniem jedno z lepszych w sezonie. Szczególnie w pierwszej połowie. Wiedzieliśmy, czego chcemy, zrealizowaliśmy wszystko, co założyliśmy sobie w szatni.

Spodziewałeś się tak słabego Ruchu? Zagrali gorzej niż przed dwoma tygodniami przy Łazienkowskiej.

- Powiem szczerze, że nie pamiętam, kiedy nam się łatwiej przeciwko nim grało. Nie wiem, z czego to wynikało. Dziś nie byli w stanie nic nam zrobić. Może to brak Piecha... tak to tłumaczono. Przede wszystkim my zagraliśmy dobry mecz. Z tego się cieszymy.

W pierwszej połowie Ruch popełnił trzy faule. Czuliście, że z ich strony brakuje agresywności?

- Zagraliśmy bardzo dobrze z przodu. Było tam dużo ruchu, wymienialiśmy się pozycjami. I Ruch się gubił. W pierwszej połowie nie wiedzieli, o co chodzi. Dla nas wydawało się oczywiste, że to kwestia czasu, kiedy strzelimy pierwszą, drugą i trzecią bramkę. Gdy trafiliśmy za pierwszym razem, to mam wrażenie, że się poddali. Teraz przed nami największe wyzwanie, aby taką grę utrzymać.

Strzeliłeś gola, miałeś asystę. Zagrałeś bardzo dobry mecz i chyba pierwszy dobry, odkąd zimą złamałeś dwa żebra. Strzeliłeś pierwszego gola wiosną...

- Pierwszy raz przydarzyła mi się taka kontuzja i teraz już wiem, ile to trwa i ile trzeba pracować, żeby po niej wrócić do gry. Ciężko to przeżywałem, ale mam nadzieję, że to już za mną. Z Lechem moja gra nie wyglądała źle mimo porażki 0:1. Teraz kolejny niezły mecz.

W ostatnich trzech meczach sezonu można się spodziewać, że będziesz w formie z jesieni?

- Mam nadzieję, że tak bo po tej bramce zeszło ze mnie ogromne napięcie.

Kilka dni temu w lidze Ruch pokonał Polonię, a wy przegraliście z Lechem. Zaczęło się mówić, że chorzowianie chyba są mocniejszym kandydatem do tytułu. Po tym meczu znów Legia jest głównym faworytem?

- Cały czas Ruch jest szalenie groźny, bo mają teoretycznie łatwiejszych rywali w trzech ostatnich kolejkach. Nie sądzę, np. żeby Ruch przegrał z ŁKS. To nasz najgroźniejszy rywal.

Legia, żeby zdobyć dublet, musi więc wy-grać trzy mecze do końca sezonu?

- Musimy wygrać wszystko. Ale nie kalkulujemy, ile punktów trzeba zdobyć. W ten weekend z Jagiellonią musimy zagrać w takim samym stylu jak dzisiaj. Jeśli tak zrobimy, to wygramy na pewno. Gra się nam ostatnio ciężko z zespołami, które niby są dużo słabsze. W ten weekend przyjeżdża do Warszawy Jagiellonia, którą powinniśmy pokonać, ale tak samo było z Bełchatowem, a był remis. Tak już być nie może. To ostatni dzwonek - albo jesteśmy mistrzami, albo nie.

Trener Skorża przed finałem powiedział, że ten, kto wygra, dosta-nie turbodoładowanie przed końcem sezonu. Czujesz to?

- Czuję. Po zeszłorocznym finale też wygraliśmy wszystkie mecze do końca sezonu. Mam na-dzieję, że w tym roku będzie to samo.

157 - dni czekał na gola dla Legii Miroslav Radović. Ostatniego zdobył 19 listopada w wygranym 3:0 ligowym meczu z Lechią.

Więcej o:
Komentarze (2)
Puchar Polski. Radović: Ruch się poddał
Zaloguj się
  • fitfan

    Oceniono 7 razy 1

    Rado juz forme zlapal. Wraz z Zyro zrobili wczoraj roznice. Brawo. Teraz na Mistrza czekamy! Ps. Wszyscy w nd na Jage!

  • resor80

    Oceniono 5 razy 1

    jesli rado zlapie forme to legia zdobedzie mistrza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX