Sport.pl

Maciej Górski: Widzę swoją przyszłość w Legii

- Wiadomo, że Legia jest takim klubem, gdzie trzeba z marszu wejść i strzelać gole. Tutaj nie ma czasu na żadne potknięcia, bo w Legii trzeba od razu wygrywać. Nie ma czasu, żeby kogoś ogrywać. Doskonale to rozumiem, ale czuję się na siłach grać przy Łazienkowskiej. Potrzebuję tylko ogrania, żeby strzelać gole - mówi najskuteczniejszy zawodnik Młodej Legii w zakończonym sezonie, 22-letni Maciej Górski.
Podopieczni Dariusza Banasika nie mieli sobie równych w zakończonym sezonie Młodej Ekstraklasy. Legioniści zdominowali rozgrywki i wywalczyli złote medale. W sukcesie pomógł napastnik Maciej Górski, który ma już za sobą debiut w dorosłej ekstraklasie. W tym sezonie ME strzelił 12 goli.

Krzysztof Zaborowski: Jak oceniasz zakończony sezon w swoim wykonaniu?

Maciej Górski: Zacznę od drużyny. Podoba mi się atmosfera w Młodej Ekstraklasie. Dbają o to trenerzy. Jest tak, jak być powinno. Nie można nic zarzucić. Trener Banasik jest bardzo dobrym fachowcem. Na pewno zasługuje, aby otrzymać szansę w pierwszej drużynie. Jestem spokojny, żeby sobie poradził. Jeśli chodzi o moją grę, zagrałem w 15 spotkaniach Młodej Ekstraklasy, strzeliłem 12 bramek. Żałuję, że niewiele zabrakło to tytułu króla strzelców, ale zagrałem praktycznie tylko pół rundy. Prześladowały mnie kontuzje w rundzie jesiennej, a także na wiosnę. Nad tym ubolewam, że nie było ciągłości. Wypadłem z gry na długie miesiące.

W ostatnim meczu sezonu przeciwko Śląskowi strzeliłeś bramkę [Młoda Legia wygrała 2:1], ale ostatecznie nie udało Ci się zdobyć korony króla strzelców. Zabrakło trzech goli. Czujesz niedosyt?

- Oczywiście. Ciężko było wrócić do optymalnej formy po kontuzji. Fizycznie nie czułem się tak jak wcześniej. Urazy wybijają z rytmu i przez to potem jest ciężej. Czuję niedosyt, ale cieszę się z sukcesu drużyny. To na pewno rekompensuje nieudaną walkę o koronę króla strzelców.

Byłeś wyróżniającą się postacią w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, ale "dorosłej" lidze w tym sezonie uzbierałeś zaledwie osiem minut.

- Po przejściu do pierwszej drużyny, gdzie pod swoje skrzydła wziął mnie trener Skorża, po miesiącu złamałem rękę. Wypadłem już do końca rundy. Myślę, że tych minut mogłoby być zdecydowanie więcej. Z tego powodu czuję niedosyt. Wiadomo, że gra w Młodej Ekstraklasie nie jest szczytem marzeń dla chłopaków tutaj występujących. Każdy chciałby grać w dorosłej Legii. To jest cel dla trenerów, żeby tych zawodników jak najlepiej przygotować. Myślę, że trener Banasik znakomicie się z tego zadania wywiązuje.

Maciej Skorża powiedział, że jeśli chcesz się rozwijać, musisz grać regularnie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wypożyczenie do innego klubu. Zimą byłeś blisko ŁKS-u i Arki Gdynia. Dlaczego jednak zostałeś w Legii?

- W ŁKS-ie Piotr Świerczewski powiedział, że zespół czeka walka o utrzymanie, dlatego potrzebuje doświadczonych zawodników i opcja gry w Łodzi upadła. Nie chciał ryzykować gry młodymi piłkarzami. W Arce zadecydowały sprawy pozasportowe. Niezależne ode mnie.

W ostatnim wywiadzie dla Warszawa.sport.pl, trener Banasik zdradził, że byłeś chwalony przez członków sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu podczas obozu. W Młodej Ekstraklasie jesteś skuteczny, ale nie potrafisz tego przekuć na grę w dorosłej piłce. Z czego to wynika?

- Jestem typem zawodnika, który potrzebuje zaufania. Nie jestem już najmłodszym zawodnikiem, ale skoro zaufania nie otrzymał Blanco, to jemu także było ciężko. To przecież nie jest przypadkowy zawodnik. Tego wsparcia mi trochę zabrakło, żeby pokazać się z lepszej strony. Nie mam wątpliwości, że potrafię strzelać gole. Żałuję, że tych trafień zabrakło w meczach kontrolnych.

Podobnie jak trener Banasik też już miałeś dość drugich miejsc na koniec sezonu?

- Prześladowało nas to. Teraz nie chcieliśmy popełnić błędów z zeszłego roku. Trener Banasik uczulał nas w najważniejszych momentach, kiedy punkty byłby nam bardzo potrzebne. Cały czas musieliśmy być czujni. Nie mogliśmy sobie pozwolić na rozprężenie. Jestem praktycznie najstarszym zawodnikiem, dlatego zwracałem uwagę młodszym kolegom, że nie możemy sobie pozwolić na chwilę słabości. Nawet w sobotę przy pewnym już tytule nie było mowy o odpuszczaniu. Chcieliśmy koniecznie wygrać. Nie było w zespole żadnych kalkulacji.

Powiedziałeś, że jesteś najstarszym zawodnikiem. Zdobyłeś w tym sezonie mistrzostwo, dlatego możesz czuć się już spełniony w Młodej Ekstraklasie.

- Czuję to już od dłuższego czasu. Moja przygoda z piłką nie rozwinęła się tak jak to w pewnym momencie się zapowiadało. Na pewno nie składam broni. Dalej będę sumiennie pracował. Wszystko jest jeszcze do osiągnięcia. Ciężką pracą można dojść do wielkich rzeczy. Nie należy się tylko zniechęcać.

Twój kontrakt obowiązuje do czerwca tego roku. Pojawiły się sygnały z klubu o nowej umowie?

- Pojawiły się propozycje ze strony Legii. Marek Jóźwiak proponował przedłużenie kontraktu, a czy Legia widzi mnie w przyszłości? Ciężko powiedzieć. To nie jest pytanie do mnie. Moja droga do pierwszego zespołu musi wieść przez inny klub.

Ty widzisz swoją przyszłość w Legii?

- Widzę. Tak jak powiedział trener Skorża, muszę nabrać doświadczenia. Potrzebuję dobrej rundy, kiedy mógłbym strzelić kilka goli w pierwszej lidze lub ekstraklasie. Wtedy spojrzy się na mnie innym okiem. Wiadomo, że Legia jest takim klubem, gdzie trzeba z marszu wejść i strzelać gole. Tutaj nie ma czasu na żadne potknięcia, bo w Legii trzeba od razu wygrywać. Nie ma czasu, żeby kogoś ogrywać. Doskonale to rozumiem, ale czuję się na siłach grać przy Łazienkowskiej. Potrzebuję tylko ogrania, żeby strzelać gole.

Z drugiej strony Rafał Wolski i Michał Żyro przebojem wdarli się do dorosłej drużyny. Czujesz się od nich gorszy?

- Nie czuję się gorszy. Na pewno na Michała bardzo mocno postawiono w pewnym momencie i to dodało mu skrzydeł. W zasadzie miał największe wsparcie wśród młodych zawodników. Natomiast Rafał to fantastyczny zawodnik. To już teraz jest inna "para kaloszy".

Na który element gry musisz szczególnie zwrócić uwagę, aby skutecznie zaistnieć w pierwszym zespole?

- Brakuje mi najbardziej umiejętności gry głową. W polu karnym przy dośrodkowaniach muszę popracować nad agresywnością, aby móc wyprzedzać obrońców. Brakuje mi dochodzenia do sytuacji w takim momentach. Ciężko mi się odnaleźć, a ten element gry jest szczególnie istotny dla napastnika.

Więcej o: