Szumski: Jest zgoda klubu na wypożyczenie

Już trzeci sezon trenuje z pierwszym zespołem Legii, ale jeszcze nie doczekał się debiutu. Wychowanek Jakub Szumski ma nadzieję w końcu zacząć grać i iść na wypożyczenie. Jest zgoda klubu.
Jakub Szumski jest wychowankiem Legii. Od sezonu 2010/11 trenuje z pierwszym zespołem, ale nie doczekał się jeszcze debiutu w pierwszej drużynie. Grywał jedynie regularnie w drużynie Młodej Ekstraklasy z którą w zeszłym sezonie zdobył mistrzostwo. W tym sezonie na regularną grę w Legii również nie ma szans. - Pierwszym bramkarzem jest Dusan Kuciak. A reszta walczy o swoje miejsce. Na Kubę przyjdzie jeszcze czas. To nie jest takie proste - mówi trener bramkarzy warszawskiej drużyny Krzysztof Dowhań.

Już w zimie był temat wypożyczenia Szumskiego. Zainteresowany był ŁKS, ale ostatecznie klub nie wydał zgody. Zgody nie było też podczas obozu w Austrii. - Jak byliśmy na obozie to miałem propozycje z Piasta i GKS-u Bełchatów i klubów z I ligi. Klub się jednak nie zgodził. Było to zależne od tego co dalej z Wojtkiem (Skabą - red.) Teraz zgoda jest i czekam na oferty. Ale okres przygotowawczy trwa i inne kluby już od dawna kompletują składy, więc im później, tym trudniej o transfer - mówi Szumski.

Zarówno zawodnik jak i trener Dowhań chcą, aby doszło do wypożyczenia. Nawet do I ligi. - Zależy od propozycji - nie wyklucza Szumski.

- Nie wiem jak długo jestem w stanie czekać na grę. Mam nadzieję, że doczekam się jak najszybciej - wyraził na koniec nadzieję 20-letni bramkarz Legii.

Wtorkowy trening Legii nie był zbyt intensywny. Trwał niespełna półtorej godziny. Po przebieżce grano w dziadka, a trenerzy ustawiali dwa boiska do gry w siatkonogę. Gdy odbywały się dwa mecze w ulubioną rozrywkę trenera Jana Urbana, część piłkarzy ćwiczyła rzuty wolne. Piłka z rzadka wpadała do siatki strzeżonej na zmianę przez Wojciecha Skabę i Jakuba Szumskiego. Czasem ładnym uderzeniem popisał się Bartosz Żurek, a Jakub Kosecki niemiłosiernie obijał ustawiony mur. W końcu zaczął uderzać mocniej i mimo trafiania w mur, piłka po rykoszecie jakoś wpadała do siatki.