PIĘCIU NA PIĘCIU przed rewanżem z Metalurgsem. Nie ma szans na brak awansu

Zero, dziesięć, zero, zero, jeden - tak przepytani przez nas dziennikarze oceniają szansę na czwartkową niespodziankę, jaką byłoby odpadnięcie Legii z pucharów. W dyskusji przed rewanżem z Łotyszami w II rundzie eliminacji Ligi Europejskiej biorą udział Robert Błoński z "Gazety Wyborczej", Emil Kopański z Legia.Net, autor bloga "Marek zostaw, Sokół bij" Bohdan Pękacki, Adam Dawidziuk z "Przeglądu Sportowego" i Kuba Dybalski z "Warszawa.sport.pl".
1. Na ile procent oceniasz szansę, że Legia nie awansuje do III rundy el. Ligi Europejskiej i co może jej w tym przeszkodzić?

Robert Błoński, Gazeta Wyborcza »: Zero. Mimo remisu w Lipawie to zespół Jana Urbana jest murowanym faworytem. Legia to lepsza drużyna, ma lepszych zawodników tylko musi to udowodnić na boisku. Jeśli nie zlekceważy rywala, nie zgubi ją pycha - awansuje.

Emil Kopański, Legia.net »: Dziesięć procent Awans jest wręcz obowiązkiem Legii i nie sądzę, aby Metalurgs był w stanie jej w tym zagrozić. Jedyne, o co można się obawiać, to indywidualne błędy w obronie. W ostatnich latach Legia miała parę stoperów złożoną z zawodnika mniej szybkiego i tego bardziej ruchliwego, który był w stanie naprawić błąd pierwszego. Inakiemu Astizowi niestety tej szybkości już nieco brakuje i momentami nie jest on w stanie skutecznie załatać błędów Michała Żewłakowa.

Bohdan Pękacki, Marek zostaw, Sokół bij »: Zero. Od drużyny, która w zeszłym sezonie wyszła z grupy Ligi Europejskiej, a wcześniej wyeliminowała Spartaka Moskwa, ja wymagam awansu, żadnego innego rozwiązania nie zamierzam przyjmować do wiadomości. Nie ma znaczenia zmiana trenera i duże zmiany w składzie. Jeśli po zeszłorocznych sukcesach Legia nie będzie w stanie wyeliminować Metalurgsa, to w ogóle tracimy czas na rozmawianie o tych rozgrywkach.

Adam Dawidziuk, » Przegląd Sportowy »: Zero. Jedyne czego Legia może obawiać się przed spotkaniem rewanżowym z Łotyszami, to samej siebie. Nie może zlekceważyć przeciwnika, musi go szanować, a to oznacza: zagrać na poważnie i odprawić z bagażem kilku goli.

Kuba Dybalski, » Warszawa.sport.pl »: Jeden, bo zawsze może zdarzyć się katastrofa porównywalna do wyeliminowania Red Bulla Salzburg przez półamatorów z luksemburskiego Dudelange. Ale w Lipawie warszawiacy byli lepsi o dwie klasy w każdym elemencie gry, może poza skutecznością.

2. Czy w rewanżowym meczu z Metalurgsem Jakub Kosecki powinien wyjść na boisko w pierwszym składzie?

Błoński: Tak, jeśli na treningach wciąż jest lepszy od konkurentów czyli Marka Saganowskiego oraz Danijela Ljuboji, którzy w Lipawie siedzieli na ławce rezerwowych. Z gry wyeliminowały ich tam kłopoty ze zdrowiem.

Kopański: Tak. Kosecki udowodnił, że jest w stanie pociągnąć grę Legii i w pierwszym spotkaniu był zdecydowanie najbardziej aktywnym zawodnikiem na boisku. Pytanie tylko, na jakiej pozycji powinien wystąpić. Dobrą opcją byłaby dla niego gra na lewej stronie pomocy, gdzie dobrze współpracuje z Jakubem Wawrzyniakiem.

Pękacki: Tak. Był najbardziej chwalonym zawodnikiem w pierwszym meczu. Choć tło dla swojej gry miał przeciętne, to jednak nie ma powodu, żeby go odstawiać na ławkę (poza ewentualnym urazem).

Dawidziuk: Tak. Pokazał się z dobrej strony nie tylko w pierwszym meczu, ale dobrze wyglądał w spotkaniach sparingowych i na treningach. Poza tym, Marek Saganowski nie jest jeszcze na 100 procent gotowy po urazie barku, więc nie ma potrzeby ryzykować mając w zanadrzu ciekawą alternatywę.

Dybalski: Odwracając pytanie: niby czemu miałby usiąść na ławce? W Lipawie był jednym z najlepszych na boisku, imponował pojedynkami jeden na jeden i swobodnie wyprzedzał rywali. Łotysze byli od niego silniejsi, ale nie pozwalał im wykorzystać tej przewagi. Póki tak gra, nie daje trenerowi powodu, by posadzić go na ławce.

3. Co jest główną przyczyną tego, że Legia łatwo traci gole?

Błoński: Błędy indywidualne poszczególnych zawodników, brak koncentracji na boisku.

Kopański: Brak koncentracji i szkolne błędy. Obu bramek straconych w Lipawie można było uniknąć. Niestety, gapiostwo przy bramce Leliugi, a następnie kompletnie niepotrzebny faul Astiza spowodowały, iż Legia wróciła z Łotwy bez zwycięstwa. A były to jedyne akcje gospodarzy w całym meczu...

Pękacki:. Zmniejszona liczba defensywnych pomocników. Drużyna przyzwyczaiła się do wkładu "zamiataczy" w defensywę, teraz musi się przyzwyczaić do ich braku. Oby jak najszybciej.

Dawidziuk: Brak koncentracji. W Lipawie - to ten mecz jest miarodajny, nie spotkania kontrolne - głównie ten pierwszy czynnik zdecydował o stracie dwóch bramek. Bo inaczej nie da się wytłumaczyć tuptania Inakiego Astiza czy straty Michała Żyro, a potem interwencji Michała Żewłakowa.

Dybalski: Błędy indywidualne. Zaskakujące, biorąc pod uwagę, że obrona gra w tym samym składzie co wiosną. I nie gra źle, poza dwoma, trzema chwilami w meczu, gdy obrońcy zachowują się jak dzieci we mgle.

4. Ljuboja bardziej pasuje do gry w pomocy obok Radovicia, niż do ataku? Prawda/Fałsz

Błoński: W poprzednim sezonie, jako napastnik, często zbiegał do drugiej linii i próbował rozgrywać akcje. A i tak był najskuteczniejszym piłkarzem Legii. W drugiej linii, razem z Radoviciem obok siebie i Saganowskim w ataku jeszcze nie grał, więc ciężko powiedzieć.

Kopański: Prawda. Osamotniony w ataku Ljuboja nie jest dostatecznie szybki, aby w pojedynkę urwać się obrońcom rywala, i w konsekwencji znacznie częściej gra tyłem do bramki, pełniąc funkcję ściany. Jest jednak zawodnikiem na tyle doświadczonym, że jego nieszablonowe podania mogą otwierać drogę do bramki dla szybkiego napastnika, którym mógłby być Kosecki. Dodatkowo Ljuboja świetnie rozumie się na boisku z Radoviciem i wspólnie są w stanie rozmontować niejedną obronę.

Pękacki: Prawda. W zeszłym sezonie trener Skorża nie potrafił oduczyć Serba cofania się głęboko w linię pomocy po piłkę. A potem, gdy zawodnik już miał tę piłkę - nie miał do kogo zagrać z przodu. Cofnięcie Ljuboi to cały wachlarz nowych rozwiązań ofensywnych.

Dawidziuk: Prawda. Ze środka pola też można strzelać dużo goli, co pokazał w poprzednim sezonie Radović. Ljuboja i tak głównie cofał się do drugiej linii, schodził na skrzydła, a potem brakowało go pod bramką. Był bardziej rozgrywającym, niż napastnikiem. Zresztą sam mówił, że w poprzednich klubach grał w ataku tylko wtedy, kiedy zespół wychodził na boisko z dwoma napastnikami.

Dybalski: Prawda. Ljuboja gra tam gdzie chce, a że w poprzednim sezonie chciał zwykle poza polem karnym niż w nim, to ustawienie go za plecami napastnika wydaje się naturalne. Ciekawe jednak jak z tym poradzą sobie jego koledzy. Serb to typ piłkarza, który potrafi zdominować strefę w której gra. Piłki domaga się bez przerwy. Jak w takim ustawieniu poradzą sobie Miroslav Radović, czy Rafał Wolski?

5. Czy Daniel Łukasik ma szansę wygrać rywalizację z Ivicą Vrdoljakiem?

Błoński: Ma. Ale dziś nikt nie wie, czy ją wykorzysta. Młody pomocnik może być pewny jednego: Jan Urban jest sprawiedliwym trenerem, jeśli będzie lepszy od doświadczonego Chorwata, nie straci miejsca w podstawowej jedenastce.

Kopański: Owszem. Nie można odbierać Danielowi szans tylko dlatego, że jest młody. Poprzedni sezon w wykonaniu Vrdoljaka, mówiąc bardzo delikatnie, nie był udany, co więcej, w trwającym okresie przygotowawczym doznał on urazu. Łukasik tymczasem zrobił w ostatnim czasie duży postęp, dojrzał psychicznie do gry w pierwszym składzie i jest w stanie poradzić sobie w lidze, a także europejskich pucharach.

Pękacki: Tak. Wygląda na to, że pomysł Urbana na Legię to właśnie dawanie takich szans młodym zawodnikom. W tym tkwi największy potencjał drużyny i dlatego cieszyłem się z zatrudnienia nowego-trenera, który - jak się zdaje - potrafi ten potencjał skutecznie wyeksploatować.

Dawidziuk: Spokojnie, wystarczy spojrzeć na Wolskiego i Żyro - oni potrzebowali tak około dwóch lat treningów z pierwszym zespołem, aby wskoczyć do składu. Na razie nie ma szansy, wiadomo, że jak Vrdoljak wróci do zdrowia, to Łukasik powędruje na ławkę rezerwowych. Jednak i tak dostanie sporo szans, co już zapowiedział Jan Urban. Chorwat ma rok kontraktu, dlatego jeśli Polak pokaże, że jest w stanie grać na takim samym poziomie, to oszczędzi klubowi kłopotów i pieniędzy.

Dybalski: Jeszcze nie, ale z każdą rundą będzie miał coraz większe. Chorwat w formie, potrafi zablokować środek boiska w pojedynkę. Inna sprawa, że wiosną miał formę w kratkę. Łukasik gra na niezwykle trudnej pozycji - wymagającej doświadczenia, na której trudno o efektowność, za to błędy są tam bardzo widoczne. Ale im pewniej będzie grał, tym lepiej i dla niego i dla czującego konkurencję Vrdoljaka.

Jan Urban: » Musimy wygrać i to przekonująco