Sport.pl

Urban i Saganowski wrócili, by się zrehabilitować

Jan Urban po 2,5 roku wraca na Łazienkowską, Marek Saganowski po 7 latach. Los dał im drugą szansę, w zupełnie innych warunkach, niż podczas ich poprzednich pobytów. Teraz mają przyczynić się do tego, aby Legia awansowała i pięła się w europejskiej hierarchii - pisze ?Przegląd Sportowy?.
Awans do kolejnej rundy to obowiązek, szczególnie że rywal przyjechał osłabiony. Ma być także wywalczony w dobrym stylu. Dla Urbana to ważny mecz, bo przecież nie był faworytem kibiców, którzy są obrażeni na klub, że nie dokonuje transferów. Trener może przekonać ich tylko ładną i skuteczną grą swojej drużyny. Pierwszy krok był nieudany, bo za frajerski remis sprzed tygodnia trudno było go chwalić - czytamy w Przeglądzie Sportowym.

Drużyna powoli i systematycznie robi postępy w ofensywie, gra ładnie dla oka, stwarza wiele okazji do zdobycia bramek. Mankament to brak skuteczności - gdyby legioniści zaprezentowali ją w Lipawie choć na przyzwoitym poziomie, sprawa awansu już byłaby przesądzona, a Urban dzisiaj mógłby wystawić młodzież - żałuje dziennikarz PS.

Martwi go też gra obronna, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się sezonu ligowego i lepszych piłkarsko przeciwników w kolejnej rundzie Ligi Europy. Na zgrupowaniu w czterech meczach Legia straciła 10 goli, na Łotwie kolejne dwa. Wszyscy uspokajają, że będzie lepiej. Czy będzie, zobaczymy dzisiaj.

Zadziwiająca jest też inna statystyka - rzutów karnych dyktowanych przeciwko legionistom - podkreśla gazeta. W pięciu spotkaniach z rzędu w taki sposób rywale strzelali gola. Dopiero w miniony piątek w meczu kontrolnym z Mazurem Karczew (4:0) udało się tego uniknąć, choć oczywiście III-ligowiec nie jest poważnym wyznacznikiem.

Więcej o: