Liga Europy. Przed dwumeczem z SV Ried: Faworyt? Legia

W czwartek o 19. Legia gra pierwszy mecz III rundy eliminacji Ligi Europejskiej - na wyjeździe z SV Ried. Austriacy są nieprzewidywalni, ale warszawianie nie powinni się ich bać.
- Legia jest faworytem dwumeczu - twierdzi Tomasz Rząsa. Cztery lata temu dyrektor reprezentacji Polski ds. mediów skończył piłkarską karierę właśnie w SV Ried. - To klub, który nigdy nie był potęgą w Austrii. Wicemistrzostwo kraju, które zdobyliśmy w 2007 roku uznano za historyczny sukces - opowiada. W połowie ubiegłego sezonu Ried był liderem austriackiej bundesligi, ale wiosną zaczął przegrywać, wygrał ledwie trzy mecze i zajął piąte miejsce.

Ried am Innkers to małe, kilkunastotysięczne miasteczko między Salzburgiem a Linzem. Skąd wzięła się tam drużyna, która regularnie walczy w lidze o awans do europejskich pucharów? - Małe miasteczko, ale bardzo dobrze poukładany i stabilny finansowo klub, oparty na młodych piłkarzach z mieszczącej się w pobliżu szkółki. Świetnie zarządzany, dobrze znam ich dyrektora sportowego Stefana Reitera, który młody skład uzupełnia doświadczonymi piłkarzami. A dookoła jest sporo małych firm, które wspierają klub - tłumaczy Rząsa.

- Jesteśmy faworytem, to my byliśmy rozstawieni - przyznaje drugi trener Legii Jacek Magiera, który przed tygodniem, gdy warszawiacy gromili przy Łazienkowskiej Metalurg Lipawa, oglądał pojedynek SV Ried z Szachtiorem Soligorsk w poprzedniej rundzie eliminacyjnej. Austriacy prześlizgnęli się do kolejnej rundy eliminacji. Na Białorusi zremisowali 1:1, a u siebie 0:0. - To drużyna w średnim wieku, po 23, 24 lata. Najstarszym piłkarzem pierwszego składu jest chyba niemiecki bramkarz Thomas Gebauer, który ma 29 lat. Poza nim i trzema Hiszpanami występującymi w ataku i pomocy jest złożona wyłącznie z Austriaków. Za to jest to bardzo wysoki zespół, obrońcy mierzą prawie 1,90 m każdy - dodaje. Remis w Soligorsku był dla Riedu przełamaniem złej passy. Od 2006 r. drużyna trenera Heinza Fuchsbichlera przegrała pięć kolejnych meczów wyjazdowych w eliminacjach pucharów. Przed rokiem, w meczu o awans do grupy Ligi Europejskiej ulegli PSV aż 0:5. U siebie zremisowali 0:0.

Hiszpanie, o których wspomniał trener Magiera to napastnik Guillem i ofensywni pomocnicy Nacho Rodriguez i Ivan Carril. Wszyscy trafili do Ried z niższych lig w Hiszpanii, ale w Austrii nie imponują formą. Guillem - zwykle wystawiany jako jedyny napastnik - błysnął w zeszłym sezonie strzelając dwa gole Austrii Wiedeń w półfinale krajowego Pucharu. Zapewnił drużynie grę w pucharach, bo w finale SV Ried przegrał 0:3 z mistrzem Red Bullem Salzburg. W 21 meczach ligowych Hiszpan trafił do siatki ledwie trzy razy i miał jedną asystę.

Najgroźniejszy wydaje się być 22-letni Bośniak Anel Hadzić. Rozgrywający - wychowanek klubu z Ried - strzelił w poprzednim sezonie w lidze siedem goli. Trzy razy trafił z karnego, pozostałe bramki mierzący 1,86 m piłkarz zdobył po strzałach głową. Na mecz z Legią Ried am Innkers przygotowuje się jak nigdy. Derbowe mecze z zespołami z Linzu wymagają zwykle asysty ok. 150 policjantów. W czwartek będzie ich trzy razy więcej. Rozważano by spotkanie, zamiast na 6-tysięcznym stadionie, rozegrać właśnie w Linz. Ostatecznie SV Ried zagra u siebie. Gospodarze, dla których mecz z Legią jest świętem, spodziewają się ok. tysiąca kibiców z Polski. W czwartek w mieście będzie można kupić piwo tylko o niskiej zawartości alkoholu. Dookoła stadionu będzie strefa, do której będą wpuszczani wyłącznie kibice z biletami.

Mecz pokaże Orange Sport