Sport.pl

Po wtorkowych rozmowach: Wojewoda straszy, Legia się boi, kibol siedzi cicho

- Klub może tego nie przeżyć, chuligani przeżyją - mówił we wtorek o ewentualnym zamknięciu trybuny północnej stadionu Legii prezes klubu Piotr Zygo. I chce by najbliższy mecz na Pepsi Arenie - derby Warszawy z Polonią - przełożono.
Mecz może się nie odbyć 21 września, bo szefowie Legii boją się, że będzie to ostatnie w tym roku spotkanie przy czterech trybunach na Łazienkowskiej. Jeszcze w poniedziałek, kilka godzin przed meczem z Podbeskidziem (3:1) Legii groziło zamknięcie - na wniosek policji - tej północnej przez wojewodę Jacka Kozłowskiego. Ostatecznie pozostała otwarta, a mecz miał być testem, jak klub radzi sobie z kibolami, którzy od początku sezonu regularnie łamią prawo, m.in. odpalając race i przerywając mecze.

W poniedziałek ultrasi z trybuny północnej się obrazili i nie dopingowali piłkarzy, na meczu było więc spokojnie. Ale ich ekscesy są nieodłączną częścią derbów Warszawy. W marcu przy Łazienkowskiej kibole obu klubów chóralnie się wyzywali. Ci w barwach Legii dwa razy odpalili race, rzucali petardy na boisko (jedna z nich ogłuszyła przygotowującego się do wybicia rzutu rożnego pomocnika Polonii Tomasza Brzyskiego). Ci z Polonii przygotowali oprawę z napisem "J...ć Legię", a potem zamiast oglądać spotkanie obrzucali najbliższe trybuny papierowymi samolocikami. Ekstraklasa ukarała klub 35 tys. zł. grzywny. Polonia musiała zapłacić 8 tys.

O co teraz konkretnie chodzi wojewodzie? "Zapchane przejścia ewakuacyjne", "kibice nie siedzą na miejscach, na które mają bilety, tylko stoją w przejściach", "podczas meczów odpalane są race", "sektorówki są wykorzystywane do ukrywania osób łamiących przepisy" - punktował we wtorek Kozłowski zaproszony przez Legię na spotkanie dotyczące bezpieczeństwa na stadionie. Oprócz niego byli też przedstawiciele władz miasta, PZPN, Ekstraklasy S.A., Rzecznika Praw Obywatelskich i policji. - Sam klub zakłada, że taka sytuacja jest właściwa - dodał wskazując na dotychczasową bierność Legii.

Dwa lata temu ówczesny prezes klubu Paweł Kosmala podpisał ze Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa porozumienie kończące kilkuletnią wojnę z kibolami, którzy wcześniej, zamiast dopingować drużynę, chóralnie lżyli właścicieli. Nie podobała im się walka klubu z legijnymi chuliganami, którzy w 2007 r. zdemolowali stadion Vetry w Wilnie, za co warszawiaków wyrzucono w europejskich pucharów. W myśl umowy z Kosmalą ultrasi dostali dużą swobodę w organizowaniu dopingu - m.in. gniazdo, czy możliwość zamontowania własnego nagłośnienia. Ale ustalenia naciągali - na trybunie północnej zaczęły obowiązywać inne zasady, niż na pozostałych. Kibicowi stojącemu w przejściu lub na schodach innej części stadionu steward grzecznie zwróci uwagę, że powinien zająć miejsce oznaczone na bilecie. Na trybunie północnej do niedawna w ogóle nie było widać stewardów.

Legia chwali się "atmosferą, która przyciąga innych kibiców na stadion", zidentyfikowanych stadionowych przestępców karze zakazami, ale nad trybuną północną nie panuje. Płaci najwyższe w Polsce kary za zachowanie kiboli - m.in. za odpalanie rac, petard, zorganizowane wulgaryzmy i obraźliwe oprawy meczowe. W zeszłym sezonie grzywny sezonie łącznie przekroczyły 780 tys. zł. - m.in. 70 tys. za przerwanie finału Pucharu Polski z Ruchem i 60 tys. za przerwanie meczu z Koroną. Na 20 tys. euro UEFA wyceniła odpalenie rac podczas spotkania z PSV. Legii grożą też kary za zachowanie kiboli podczas niedawnych spotkań z Metalurgsem, SV Ried i Rosenborgiem.

- Zdaję sobie sprawę, że nawet najlepsza ochrona nie wyłapie każdej racy wniesionej na stadion. Ale klub powinien stworzyć warunki, by ścigać łamiących prawo. Tymczasem godzi się na sektorówki, które są świadomie używane do łamania go - twierdzi Kozłowski. - To niebezpieczne. Według policji sektorówka podczas meczu z SV Ried była wykonana z łatwopalnego materiału. Sami kibice zorganizowali sondę, w której wzięło udział 402 fanów. Potwierdziła, że ludzie dusili się od rac niewiadomego pochodzenia. Pamiętajmy, że temperatura odpalonej pirotechniki dochodzi do 1,5 tys. stopni Celsjusza.

Co na to klub? - Czujemy się jak ofiara rygorystycznej walki ze stadionowym chuligaństwem - stwierdził prezes Legii Piotr Zygo. Dla klubu zamknięcie siedmiotysięcznej trybuny, to strata co mecz średnio 250 tys. zł, które kibice płacą za bilety. - Klub może tego nie przeżyć, chuligani przeżyją.

Gdy kilka lat temu warszawski klub nieustępliwie ścigał stadionowe chuligaństwo, władze i PZPN umywały ręce. Szefowie Legii wielokrotnie przyznawali, że są w tej walce osamotnieni. Teraz czują się gnębieni. Ale prezes Zygo nie odpowiedział wczoraj na konkretne zarzuty wojewody o brak działań. Za to narzekał, że Legia jest traktowana ostrzej niż inne kluby i straszył, że kibole, którzy na trybunach są pod kontrolą, po zamknięciu trybuny będą biegać po ulicach. - Na trybunach możemy ich okiełznać.

Dlaczego lepiej by kiboli okiełznać na trybunach, a nie na ulicach też nie wyjaśnił.

Na Legii zabrakło we wtorek Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa, które uznaje się za reprezentację kibiców. Mimo zaproszenia nie przyszli, bo "działania policji i wojewody uniemożliwiają merytoryczną dyskusję". "Wspomniane działania władzy następują m.in. po meczu z Rosenborgiem, na którym goście z Norwegii byli zachwyceni tym, co się działo na trybunach" - napisali w oświadczeniu.

W czwartek, podczas rewanżu w Trondheim, kibole Legii odpalili race, podpalili krzesełko, zadymili część stadionu i awanturowali się z ochroną.

Więcej o:
Komentarze (6)
Po wtorkowych rozmowach: Wojewoda straszy, Legia się boi, kibol siedzi cicho
Zaloguj się
  • zibiak333

    Oceniono 8 razy 4

    jaka ku... sonda?człowieku co ty bredzisz.Zróbcie sobie ankietę w redakcji ,kto jest większym pismakiem antykibolskim

  • grzestoro

    Oceniono 5 razy 3

    A ja uwazam ze wojewoda Kozlowski ma racje.
    Ludzie na "zylecie" byli duszeni wiec przezornie trzeba zamkac stadion.
    Uwazam rowniez ze jazda samochodem zagraza utracie zycia wiec powinno zamknac sie wszystkie drogi.

  • goolfista

    Oceniono 7 razy 3

    Powinieneś się nazywać Dymalski...Co akurat twoja rodzina przyjęła by normalnie. W końcu to nazwisko od czegoś się wzięło. Prawda Dymalski?

  • old.kibol

    Oceniono 11 razy 3

    Dybalski judzi i prowokuje. Pamietajmy kto to zacz. To głowny cyngiel GW do walki z ruchem kibicowskim. Nie dajmy sie nigdy nabierac na jego nienawistna, lemingowa pisanine.

  • totylkoja000

    Oceniono 3 razy -1

    To ciekawe, że z bandą debili zwanych kibicami nie może sobie poradzić nie tylko Legia, ale przede wszystkim państwo, Dziki Kraj Mira Drzewieckiego

  • gadodu

    Oceniono 4 razy -2

    Jak chcą posłuchac darcia gęby to niech ida na koncert disco polo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX