Sport.pl

Trzy najciekawsze mecze Legia - Górnik ostatnich lat: Piwko po kanonadzie, uśmiech Kwaśniewskiego, wolej Sobczaka...

W 4. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Legia zmierzy się w Zabrzu z Górnikiem. To dobra okazja, by przypomnieć kilka najciekawszych meczów pomiędzy oboma klubami.
Już w niedzielę klasyk polskiej ligi, mecz Górnik - Legia. Oba kluby rozegrały ze sobą 108 meczów w lidze, 19 w Pucharze Polski i dwa w Pucharze Ligi. Legia wygrała 52 konfontacje, przegrała 46 razy. Zabrzanie aż czternaście razy sięgali po mistrzostwo Polski, legioniści osiem razy zdobywali tytuł. Pojedynki między oboma klubami elektryzują wszystkich kibiców T-Mobile Ekstraklasy. Oto trzy najciekawsze mecze Legia - Górnik ostatnich lat według Warszawa.sport.pl:

Sezon 93/94, półfinał Pucharu Polski: Legia - Górnik 5:2. Kwaśniewski i Religa obejrzeli wielkie widowisko. Po meczu... piwko

- Znakomity mecz, rewelacja! - mówił były bramkarz Legii Jacek Kazimierski po zwycięstwie nad Górnikiem. Po ostatnim gwizdku sędziego Leszek Pisz i Zbigniew Mandziejewicz padli sobie w objęcia. 15 tys. kibiców długo dziękowało piłkarzom. Co ciekawe wynik mógł być o wiele wyższy - w drugiej połowie Wojciech Kowalczyk trafił piłką w poprzeczkę (77. min), a najlepszy na boisku Jerzy Podbrożny strzelił w słupek (81.). W 58. min Radosław Michalski nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Oprócz tego w dobrych sytuacjach pudłowali Juliusz Kruszankin, Pisz, Kowalczyk i Podbrożny. Gdyby Legia strzeliła 10 goli, zabrzanie nie mogliby mówić o pechu.

Mecz zaczął się spokojnie. Przez 25 minut oba zespoły przeprowadziły po kilka niegroźnych akcji. Potem Legia w ciągu 10 minut strzeliła trzy bramki. Przy dwóch z nich znakomicie zachował się Podbrożny. Najpierw świetnie podał do Kowalczyka. Najskuteczniejszy napastnik Legii zacentrował do Pisza, który stojąc sześć metrów od bramki strzałem z woleja pokonał Aleksandra Kłaka.

Siedem minut później Kowalczyk podał do Marcina Jałochy, który wbiegł w pole karne i zdobył drugiego gola. W 35. min było 3:0. Podbrożny zagrał z pierwszej piłki do Pisza. Kapitan Legii przerzucił piłkę nad bramkarzem Górnika.

Druga połowa meczu była znacznie bardziej dramatyczna. Legia cały czas atakowała, miała wyraźną przewagę, a goście popisali się znacznie lepszą skutecznością. W 59. min po kontrze Henryka Bałuszyńskiego, Marek Szemoński z dwóch metrów zdobył gola dla gości.

Cztery minuty później legioniści przeprowadzili najpiękniejszą akcję meczu. Pisz centrował z rzutu rożnego. Obrońcy Górnika wybili piłkę. Stojący niedaleko środka boiska Jacek Zieliński podał do Krzysztofa Ratajczyka, ten zagrał z pierwszej piłki do Pisza. Kapitan Legii dośrodkował do Grzegorza Wędzyńskiego, który zdobył gola strzałem głową. Piłka wpadła w okienko bramki Kłaka.

W 73. minucie było 5:1. Mirosław Staniek popełnił prosty błąd na środku boiska. Piłkę przejął Pisz, podał do Podbrożnego. Napastnik Legii przerzucił piłkę nad wybiegającym poza pole karne Kłakiem. Gospodarze grali ofensywnie i popełniali błędy w obronie. Goście mieli kilka okazji. W 82. min jedną z nich wykorzystał Staniek. Pokonał Zbigniewa Robakiewicza strzałem w "krótki" róg. W drugiej połowie graliśmy nonszalancko w obronie, ale jestem bardzo zadowolony z wyniku i poziomu tego widowiska - powiedział po meczu trener Paweł Janas.

Mecz z Górnikiem wywołał duże zainteresowanie. Oglądało go kilku byłych piłkarzy Legii (Kazimierski, Stefan Majewski, Dariusz Wdowczyk), kilku byłych trenerów warszawskiego klubu (Andrzej Strejlau, Janusz Wójcik), prezes UKFiT Stefan Paszczyk, lider SdRP Aleksander Kwaśniewski i profesor Zbigniew Religa.

Dzień po tym spotkaniu trener legionistów Paweł Janas zafundował piłkarzom po piwie. - Nie ma w tym nic nagannego. W reprezentacji też tak bywało. Oczywiście zawsze po treningu - mówił Janas.

Gole: Pisz (25. i 35), Jałocha (32.), Wędzyński (61.), Podbrożny (73.); Szemoński (59.), Staniek (82.).
Legia: Robakiewicz - Zieliński, Kruszankin, Ratajczyk (77. Jóźwiak) - Jałocha, Mandziejewicz, Michalski, Pisz, Wędzyński - Kowalczyk (83. Kopeć), Podbrożny.

Sezon 97/98, 1. kolejka 1. ligi: Legia - Górnik 4:0, czyli liczą się dobre buty.

- Dobrze, że mecz z Legią mamy już za sobą - podsumował porażkę 0:4 trener Górnika Henryk Apostel. - Tak mamy grać zawsze. Ofensywnie, dużo akcji, strzałów, goli. To lubią kibice - mówił trener Legii-Daewoo Warszawa Mirosław Jabłoński.

Przez 20 minut przeważali goście. Obrona Legii grała niepewnie, brak było asekuracji, zrozumienia. Panował chaos. - Byliśmy bardzo bojowo nastawieni. Chcieliśmy zaskoczyć Legię, szkoda że nie strzeliliśmy gola. Potem popełniliśmy głupie błędy, które Legia wykorzystała - mówił zawiedziony Dariusz Dźwigała. W dziesiątej minucie Arkadiusz Kampka strzelił głową tuż obok bramki. Chwilę później Michał Probierz wbiegł w pole karne, ale przy podaniu zabrakło mu precyzji i dokładności. - Gdyby padł choć jeden gol, nie przegralibyśmy tego meczu - mówił zawiedziony Dźwigała, który w 17. minucie próbował zaskoczyć Grzegorza Szamotulskiego strzałem z 30 metrów z rzutu wolnego. - Bałem się wtedy o wynik - przyznał trener Jabłoński.

To wszystko, na co było stać zabrzan w pierwszej połowie. - Chyba za bardzo uwierzyli, że mogą coś osiągnąć. Zaczęli za ostro i nie wytrzymali tempa - mówił o grze Górnika Dariusz Czykier.

W 18. minucie świetnie grający Marcin Mięciel sprytnie zagrał piętą do Piotra Włodarczyka, który był sam na sam z Andrzejem Bledzewskim. 20-letni napastnik nie zdołał jednak nawet oddać strzału. - Zacząłem za nerwowo - tłumaczył Włodarczyk.

Dwie minuty później po kolejnym bardzo dobrym podaniu z pierwszej piłki Mięciela strzelał Czykier. - Za pierwszym razem było minimalnie niecelnie - mówił 31-letni pomocnik. - Potem było coraz dalej od bramki. Nawet nie warto pisać o tych strzałach. Straciłem nadzieję na bramkę. W 81. minucie zaskoczyłem sam siebie.

W 27. minucie Sokołowski zdecydował się na strzał z ponad 30 metrów. Trafił w Michała Probierza. Odbitą piłkę Sokołowski zagrał do Mięciela, a ten po raz kolejny odegrał z pierwszej piłki. Sokołowski strzelił z 25 metrów. Piłka wpadła w okienko bramki Bledzewskiego. - Jak się zdobywa takie gole? Liczą się dobre buty i umiejętności - mówił zadowolony Sokołowski. - Ten gol to wina Probierza - mówił trener Górnika Henryk Apostel. - Nie można robić takich prezentów.

Osiem minut później role się odwróciły. Sokołowski zagrał do Mięciela. 21-letni napastnik Legii wpadł w pole karne i strzelił. Piłkę podbił Bledzewski, ale nie uchroniło to zabrzan od utraty gola. - Marcin zaskoczył mnie tym uderzeniem - mówił kupiony z Polonii Bytom Bledzewski. - Liczyłem, że strzeli później. Spóźniłem się z interwencją.

Druga połowa to bardzo dobra, widowiskowa gra Legii. Zabrzanie nie mieli nic do stracenia i również atakowali. Ale do 87. minuty, kiedy Marcin Kuźba strzelił w poprzeczkę z 12 metrów, nie stworzyli groźniejszych sytuacji pod bramką Szamotulskiego. - Grało nam się dobrze, bo Górnik nie przyjechał do Warszawy bronić się. Rzadko się to zdarza - mówił Paweł Skrzypek.

Legia powinna zdobyć kilka goli więcej. Sytuacji sam na sam nie wykorzystali Włodarczyk i Mięciel. Świetnie bronił Bledzewski. Nie mógł nic zrobić w 59. minucie, kiedy po idealnej wrzutce Sokołowskiego (podał mu Igor Kozioł, który wcześniej ośmieszył trzech piłkarzy Górnika) nie pilnowany Włodarczyk zdobył gola głową z 8 metrów.

W 81. minucie Czykier strzelił z 18 metrów tuż przy prawym słupku bramki Górnika. Podawał mu król strzelców III ligi Andrzej Sazanowicz, który w poprzednim sezonie był wypożyczony do Hetmana Białystok. - Chcieli mnie kupić, ale ja mam ambicję. Będę walczył o miejsce w Legii - mówił 20-letni napastnik. W 86. minucie był sam na sam z Bledzewskim. Minął bramkarza Górnika i wycofał do Jacka Kacprzaka. Ten z 12 metrów strzelił wysoko nad poprzeczką.

- Liczyłem, że stawimy Legii większy opór. Szkoda, że na początku nie wykorzystaliśmy jednej z dwóch okazji do strzelenia gola.

Gole: Sokołowski (27.), Mięciel (35.), Włodarczyk (59.), Czykier (81.).
Legia-Daewoo: Szamotulski - Kozioł, Zieliński, Bednarz - Solnica (68. Kacprzak), Czykier, Skrzypek (82. Magiera), Czereszewski, Sokołowski - Mięciel, Włodarczyk (78. Sazanowicz).

Sezon 98/99, 12. kolejka 1. ligi. Legia - Górnik 0:1. Student ograł analfabetów

- W szatni żałoba - powiedział po meczu Maciej Janiak, pomocnik Legii. - W grze ofensywnej jesteśmy analfabetami. Nie umiemy grać z klepki. Rozumiem teraz frustrację Marcina Mięciela, który denerwował się tym, że nie ma okazji do strzelania bramek. Na treningach zamiast zajęć taktycznych i siedzenia z kartkami albo biegania wokół boiska powinniśmy po prostu grać w piłkę. Dziś zagraliśmy bez wyrazu. Mam nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy. Pocieszam się, bo z taką grą nie mamy co liczyć na mistrzostwo Polski - mówił rozgoryczony Cezary Kucharski. Bohaterem meczu był Tomasz Sobczak. Napastnik Górnika strzelił swoją najważniejszą bramkę w karierze. Dzięki jego efektownemu uderzeniu z woleja w ostatniej minucie meczu Górnik marzącą o mistrzostwie Legię.

Sobczak jest jednym z niewielu piłkarzy, którzy pogodzili naukę ze sportem. Niedawno obronił pracę magisterską "Marketing w małej firmie dystrybucji samochodów" w katowickiej Akademii Ekonomicznej. Co ciekawe, na studia uczęszczał w trybie dziennym. - Ciężko było pogodzić treningi z wykładami, ale jakoś się udało - mówi. Sobczak jest wychowankiem GKS Katowice. Potem grał w szkółce Stadionu Śląskiego, MK Górniku Katowice, Polonii Bytom, wreszcie w zabrzańskim Górniku.

Z piłkarzem, który w najwyższej klasie rozgrywkowej strzelił tylko cztery gole wiąże się ciekawa anegdota. W 1997 roku, po jednym z kompletnie nieudanych meczów Górnika wściekły prezes Stanisław Płoskoń spytał swoich piłkarzy, czy wszyscy uważają, że powinni grać w I lidze. Tylko Tomasz Sobczak podniósł rękę i przyznał, że brakuje mu kwalifikacji do miana pierwszoligowca...

Już w trzeciej minucie goście mogli prowadzić. Po strzale Piotra Gierczaka piłka odbiła się od słupka. Dobitka Daniela Gacka trafiła w poprzeczkę. Potem atakowała Legia, miała zdecydowaną przewagę. Górnik bronił się ośmioma, dziewięcioma zawodnikami. Na tyle skutecznie, że w pierwszej połowie piłkarze Legii nie stworzyli okazji do strzelenia bramki. Warszawian omal nie wyręczył Mieczysław Agafon, który w 6. minucie po dośrodkowaniu Sylwestra Czereszewskiego wybił piłkę tuż obok swojej bramki.

Wreszcie dobry mecz zagrał w Legii Maciej Janiak. Biegał, walczył, rzadko głupio tracił piłki. - To było to, czego od siebie oczekiwałem - mówił po meczu Janiak, który mógł nawet strzelić gola. W 58. minucie jego ładny strzał głową z trudem obronił Bledzewski. Dwie minuty później pomocnik Legii musiał zejść z boiska. Był wściekły. Trenerowi Kopie zamiast prawej podał... lewą rękę.

- Większość meczów u siebie to męczarnia - mówił Czereszewski. - Górnik grał strefą w obronie. Świetnie się asekurował, defensywa nie popełniła błędu. Nie pozwolili nam na nic. Ta porażka bardzo boli. Nie rezygnujemy jeszcze z walki o mistrzostwo, ale teraz trzeba będzie pilnować pozycji gwarantującej start w Pucharze UEFA.

Po tym meczu Legia miała już osiem punktów straty do Wisły. Rozgrywki skończyła na trzeciej pozycji, mając aż 17 oczek mniej od Białej Gwiazdy.

Gol: Sobczak (90.)
Legia: Szamotulski - Skrzypek, Zieliński, Mosór - Janiak (60. Bednarz), Murawski, Magiera (84. Solnica), Czereszewski, Wiechowski (73. Włodarczyk) - Kucharski, Karwan

Dyskutuj razem z nami! Który mecz Legii z Górnikiem pamiętasz najlepiej? Zostaw swój komentarz!

Który z meczów Legia - Górnik pamiętasz najlepiej?
Więcej o:
Komentarze (3)
Trzy najciekawsze mecze Legia - Górnik ostatnich lat: Piwko po kanonadzie, uśmiech Kwaśniewskiego, wolej Sobczaka...
Zaloguj się
  • eduardo70

    Oceniono 2 razy 2

    "Finał PP w 1972 r. pomiędzy Górnikiem Zabrze a Legią Warszawa był wspaniałym, stojacym na wyjątkowym poziomie widowiskiem. Grały ze sobą nasze "eksportowe" wówczas drużyny, z wieloma reprezentantami Polski w składach. I tak, Lubański, Szołtysik, Anczok, Gorgoń i Oślizło w "Górniku", naprzeciwko Deyny, Gadochy, Ćmikiewicza i Blauta w "Legii". W pierwszej połowie prowadziła "Legia" 2:1, po dynamicznych akcjach Roberta Gadochy. W drugiej połowie panował już tylko "Górnik", w którym popis gry dał Włodzimierz Lubański, strzelając sam 4 gole (w tym jednego, rzadkiej piękności z rzutu wolnego). Mecz zakończył się wynikiem 5:2 dla "Górnika", pozostając na długo w pamięci kibiców, oglądających go na żywo i w telewizji."

  • goalunited12

    0

    przylacz sie, pilkarski swiat czeka!
    tracking.traviangames.com/044441000000000/12?invitation=d6548cdd02ea065a16e02b62c5402526&taf_email=

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX