Marek Saganowski o problemach z sercem: Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba

- Zdaję sobie sprawę, że nie zostało mi dziesięć lat grania w piłkę. Ale sądziłem, że w tym i jeszcze następnym sezonie będę mógł pograć na przyzwoitym poziomie. Ale może ktoś nade mną czuwa i właśnie pogroził mi palcem? - mówi w rozmowie z Warszawa.sport.pl Marek Saganowski. Badania okresowe u 34-letniego napastnika ujawniły zaburzenia kardiologiczne.
Nie wiadomo jeszcze dokładnie, co dolega Saganowskiemu, bo szczegółowe badania rozpoczną się od poniedziałku, ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że od wysiłku i eksploatacji organizmu piłkarz ma powiększoną lewą komorę serca. Przypadłość często spotykana u wyczynowego sportowca.

Jak komentuje wyniki badań Saganowski? - Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. W czwartek byłem załamany, kiedy dostałem wyniki mojego ekg z kliniki, w której ostatni raz badałem się siedem lat temu. Lekarze nie podstemplowali mi karty zdrowotnej.

- W piątek pojechałem do Łodzi po wyniki badań swojego ekg z czasu, gdy grałem w ŁKS - mówi piłkarz. - Najświeższe, jakie mam, pochodzi z 13 stycznia tego roku. Wynik był dobry, ja zresztą nigdy nie miałem problemy z serduchem. W Anglii czy Grecji, gdzie grałem ostatnio, ekg zawsze przechodziłem śpiewająco, wyniki były dobre. Jeśli już lekarze się do czegoś czepiali, to do moich stawów skokowych.

- Nie wiem, naprawdę, co się dzieje, czuję się dobrze. Może to jakaś niedoleczona grypa? Coś zaległo na sercu i pojawiły się szmery? - zastanawia się Saganowski. - W przyszłym tygodniu będę mądrzejszy. Na razie dostałem ostrzeżenie.

Zaburzenia kardiologiczne ujawniły się przed bardzo ważnymi meczami Legii i reprezentacji Polski, do której został powołany Saganowski. - Nawet nic mi o tym nie mówcie, bo wiem, w jakim momencie sezonu jesteśmy. Uciekła mi Wisła, ucieknie Anglia... Załamka - denerwuje się napastnik Legii.

- Zdaję sobie sprawę, że nie zostało mi dziesięć lat grania w piłkę. Ale sądziłem, że w tym i jeszcze następnym sezonie będę mógł pograć na przyzwoitym poziomie. Ale może ktoś nade mną czuwa i właśnie pogroził mi palcem? - zastanawia się Marek Saganowski.