Po meczu Legia - Wisła. Środek znaczy Radović

W meczu z Wisłą Kraków Miroslav Radović wrócił do środka boiska, na ulubioną pozycję tuż za napastnikiem. - Wróciłem i rozegrałem bardzo dobre spotkanie - powiedział nieskromnie piłkarz Legii Warszawa.
Serbski duet Ljuboji z Radoviciem, już w poprzednim sezonie wielokrotnie udowadniał, że grając blisko siebie potrafi ze sobą doskonale współpracować. - Uzupełniamy się i nie ma co ukrywać, w środku pola za Danijelem czuję się najlepiej. Jest to zdecydowanie moja ulubiona pozycja - przyznał szczerze Radović.

W spotkaniu z Wisłą trener Urban, do gry od pierwszej minuty desygnował niespodziewanie Janusza Gola. Porównując go z Radoviciem wypadł blado. - Brakuje mi jeszcze trochę ogrania meczowego - tłumaczył swój występ pomocnik.

Należy jednak zauważyć, że zarówno Radović, jak i Gol w meczu z Wisłą zaliczyli po asyście. Obaj popisali się tzw. "no-look pass" do Jakuba Koseckiego, który za każdym razem skrzętnie to wykorzystywał. Nie dając szans Sergiejowi Pareice.

Pomijając jednak asysty, obaj zawodnicy zagrali bardzo różne spotkanie. Na pewno lepiej zaprezentował się Radović, który pod nieobecność Marka Saganowskiego wrócił na pozycję za Danijelem Ljuboją.

W ostatnich spotkaniach Urban wystawiał Radovicia na prawej flance. W meczu z Wisłą "Rado" pokazał, że dużo bardziej widoczny jest w środku pola. Jedyne do czego można się przyczepić to jego nieskuteczność. - To prawda, brakuje tego wykończenia. W jednej sytuacji za dużo myślałem i nie udało się pokonać Pareiki. Na przyszłość muszę sobie wbić do głowy, że pierwsza myśl jest zawsze najlepsza - powiedział krytycznie Radović.

Mimo to Serb z Wisłą zagrał bardzo dobrze. Harował w defensywie, zostawiając na boisku dużo zdrowia. - Głównym moim założeniem było pomóc drużynie odnieść zwycięstwo. Dlatego w swoich poczynaniach skupiałem się także na zadaniach defensywnych. Starałem się walczyć jak Marek Saganowski. Bardzo nam go brakuje. Życzę mu, aby wrócił do nas jak najszybciej - podsumował "Rado".

Z kolei występ Gola w meczu z Wisłą (poza asystą) należy ocenić bardzo przeciętnie. Widać, że brakuje mu ogrania meczowego. W piątkowym spotkaniu momentami wprowadzał chaos. Zaliczał straty, wdając się w niepotrzebne dryblingi.

- Ciężko siebie oceniać, ale nie uważam, że zagrałem źle. Na pewno brakowało pewnych elementów. Choćby ogrania, ale pamiętajmy, że samym treningiem wszystkiego nie nadrobię. Ostatnio grałem mniej, a to właśnie mecze dają spokój i pewność zawodnikowi. Dzisiaj dostałem szansę, wygraliśmy, a ja zaliczyłem asystę, więc chyba nie wyglądało to najgorzej - bronił się po meczu Gol.

Legia wygrała z Wisłą 2:1. Z 15 punktami jest liderem T-Mobile Ekstraklasy. Przynajmniej do niedzielnego meczu Widzewa Łódź z Pogonią Szczecin.