Czy Legia i Polonia mogłyby wspólnie zapraszać dzieci na swoje stadiony i uczyć je wzajemnego szacunku?

"Dlaczego nie próbuje się zorganizować, we współpracy z oboma klubami, akcji, w której dzieci z warszawskich szkół w zorganizowany sposób i za darmo odwiedziłyby mecze obu stołecznych drużyn i miałyby możliwość kibicowania - w dwóch różnych meczach, jednym na Konwiktorskiej, drugim na Łazienkowskiej - zarówno jednej, jak i drugiej drużynie?" - pisze ojciec ucznia warszawskiej podstawówki.
Do redakcji przyszedł list podpisany przez anonimowego tatę ucznia warszawskiej podstawówki. Autor porusza w nim temat kibicowania piłkarskim drużynom w stolicy i zauważa, że już w szkole dziecko, które kibicuje innej niż większość drużynie, jest traktowane jako odszczepieniec, naturalny cel agresji. Ale podsuwa też pewien pomysł...

Oto cała treść listu:

"Piszę ten list jako ojciec ucznia szkoły podstawowej i mieszkaniec Warszawy. Dzisiaj czytając o biegu "Biegnij Warszawo" na 10 km zobaczyłem mapę, na której Warszawa była podzielona na dwie strony - prawą i lewą. Podział ten miał związek z biegiem - lewa strona Warszawy ze średnim czasem 56,17 pokonała o 10 sekund stronę prawą - cóż, w tym przypadku moja strona Warszawy minimalnie przegrała. Niestety sport powoduje również inne podziały w naszym mieście, które zaczynają się już na etapie szkoły podstawowej i przez które przegrywamy wszyscy.

Dzisiejsza szkoła to nie tylko miejsce, gdzie dzieci zdobywają nową wiedzę, zawiązują przyjaźnie, ale również gdzie uczą się na całe dorosłe życie nietolerancji. Paradoksalnie związane jest to ze sportem, czyli dziedziną życia, z której dzieci powinny wynosić ideę szlachetnej rywalizacji. Z punktu widzenia rodzica szczególnie przykra jest świadomość, że istnieją możliwości, aby temu zaradzić, ale nikt z nich nie korzysta. A przecież jest ktoś, kto może to zmienić - myślę tu o władzach Warszawy, ale również o dziennikarzach, którzy staraliby się wymóc na władzy większą aktywność w propagowaniu tolerancji wśród najmłodszych warszawiaków.

Tymczasem nie tylko na murach i trybunach widoczna jest wzajemna nienawiść kibiców dwóch stołecznych drużyn, Legii i Polonii. "Piosenki kibicowskie", w których pojawiają się wzajemne wyzwiska, to nie tylko domena tzw. "kiboli". W szkole, w klasie, dziecko, które kibicuje innej niż większość drużynie, jest traktowane jako odszczepieniec, naturalny cel agresji. Utożsamienie się przez dziecko z jednym klubem oznacza, w jego świadomości, że "tych innych" należy nienawidzić. Dzieci, przejmując złe wzory ze świata dorosłych, nie rozumieją, że można być kibicem jednej drużyny, nie myśląc o kibicach drużyny przeciwnej jako o wrogach.

Oba warszawskie kluby organizują akcje skierowane do dzieci kibicujących ich drużynom - "Kibicuj z klasą" i "Akcję Kibic". Od niedawna istnieje jednak możliwość, żeby nawet w przypadku przekroczenia wieku, w którym jest konieczne wyrobienie Karty Kibica - mieć karty zarówno Polonii, jak i Legii.

I tu moje pytanie - połączone z propozycją. Dlaczego nie próbuje się zorganizować, we współpracy z oboma klubami, akcji, w której dzieci z warszawskich szkół w zorganizowany sposób i za darmo odwiedziłyby mecze obu stołecznych drużyn i miałyby możliwość kibicowania - w dwóch różnych meczach, jednym na Konwiktorskiej, drugim na Łazienkowskiej - zarówno jednej, jak i drugiej drużynie? Można przeznaczyć odpowiednio wysoką pulę biletów na każdym ze stadionów dla dzieci - nawet kilka tysięcy na każdym meczu - przecież stadiony nie są nigdy całkowicie zapełnione, można wyznaczyć do tego miejsca w odpowiednich sektorach. Co lepiej nauczy dzieci wzajemnego szacunku, jeśli nie takie doświadczenie połączone np. ze spotkaniem z piłkarzami czy też udziałem w zorganizowanym, kulturalnym dopingu - NA OBU STADIONACH? Przecież coś takiego jest możliwe!!! Oczywiście, konieczna do tego byłaby znacząca i szczera aktywność władz miasta, odpowiednia kampania w mediach, ale korzyści wychowawcze, moim zdaniem, byłyby OGROMNE. Po takich wizytach, pod opieką zaangażowanych i troskliwych opiekunów, dzieci przekonałyby się, że "ci inni" to tacy sami kibice, że można kibicować obu warszawskim drużynom, a nienawiść do jednej z nich jest czymś niezrozumiałym, nielogicznym, żałosnym, a mówiąc jeszcze prostszym językiem - obciachowym. Tego samego, obserwując takie działania, nauczyliby się może przy okazji również niektórzy dorośli kibice...

Teraz, kiedy rozpoczyna się - co widać po ostatnich wydarzeniach na Łazienkowskiej 3 - zapewne długa i wyboista droga do wyeliminowania chamstwa ze stadionów, powstaje najlepszy moment, aby zadbać o to pokolenie, które za kilka lat zapełni trybuny. Być może uda się doprowadzić do tego, żeby w przyszłości trybuny zapełnili kibice obu drużyn, którzy będą powszechnie darzyli się szacunkiem, zrozumieniem, a nawet życzliwością. Ale trzeba w tym pomóc. Nie zrobią tego rodzice, nauczyciele - teraz ruch należy do władz Warszawy, bo to one przy pomocy mediów mogą coś zmienić. Jeśli tego zaniechają, nie będą miały prawa za kilka lat narzekać na to, że stadiony są wylęgarnią nienawiści. Niestety za dzisiejszą bezczynność przyjdzie kiedyś zapłacić wysoki rachunek. Nie może to być jednak działalność pozorowana, musi być przeprowadzona z rozmachem, ale i z wyczuciem."

Czy taka akcja jest możliwa? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Komentujcie treść listu, piszcie maile na wawasport@agora.pl lub załóżcie blog na Warszawa.sport.pl.