Leszek Pisz: Piłkarze Legii znaleźli wspólny język na boisku

- Być może mentalność zawodników w przerwie letniej zmieniła się na lepsze. Piłkarze wyjaśnili sobie w szatni pewne sprawy i teraz widać, że panuje dobra atmosfera, bo na boisku znaleźli wspólny język - mówi były piłkarz Legii Warszawa Leszek Pisz.
W niedzielę Legia Warszawa wygrała z Piastem Gliwice 3:2 mimo, że zespół Jana Urbana przegrywał już 0:2. Bohaterem meczu został Danijel Ljuboja. Serb strzelił 7. i 8. gola w sezonie i jest najskuteczniejszym piłkarzem w ekstraklasie. Legioniści z przewagą czterech punktów nad Polonią prowadzą w tabeli.

Krzysztof Zaborowski: Wydawało się, że Legii brakuje charakteru, a w tym sezonie zespół nawet, jeśli tracił pierwszy gola, to zdobył w takich meczach już 11 punktów. Jak wyjaśnić taką metamorfozę?

Leszek Pisz: Być może mentalność zawodników w przerwie letniej zmieniła się na lepsze. Piłkarze wyjaśnili sobie w szatni pewne sprawy i teraz widać, że panuje dobra atmosfera, bo na boisku znaleźli wspólny język. Nieraz tak bywa, że kiedy drużynie nie idzie - jak w poprzednim sezonie - to później różne rzeczy się dzieją. A może to zmiana trenera odegrała główną rolę w tym przypadku.

Legia odrabia straty, ale czy nie dziwi pana, że najpierw na tak dużo pozawala rywalom?

- Trudno powiedzieć. W niedzielę Piast postawił trudne warunki. Zresztą Legia nie pierwszy raz była faworytem meczu. Piłkarze powinni się do tego przyzwyczaić. Rywale mają szacunek i obawiają się Legii. Mnie cieszy to, że Legia pokazała charakter i ze stanu 0:2 potrafiła wygrać to spotkanie. Na pewno doda to pewności siebie piłkarzom, którzy będą wierzyć, że w kolejnym meczu także będą w stanie odrobić straty.

Widać, że trener Urban ma nosa do zmian. W drugiej połowie wprowadził rezerwowych Jorge Salinasa i Dominika Furmana, którzy asystowali przy golach. To dodatkowa przewaga Legii na tle reszty ligi?

- To bardzo ważne. Jak drużyna gra dobrze, ma charakter i trochę szczęścia, to rezerwowy zawodnik daje z siebie wszystko. To dodatkowy handicap zespołu, jeżeli piłkarz wchodzący z ławki rezerwowych, nie jest słabszy od poprzednika. Wiadomo, że może grać tylko jedenastu zawodników, a każdy stara się udowodnić, że to jemu należy się miejsce w składzie. To dodatkowy plus Legii.

Wydawało się, że brak Marka Saganowskiego będzie dużym osłabieniem, ale gole jak na zawołanie strzela Danijel Ljuboja. Serb to główny kandydat do korony króla strzelców?

- Trudno powiedzieć. Na razie, gdzie by się nie znalazł, to piłka go szuka, a on też sobie w tym pomaga. Jeśli utrzyma taką dyspozycję, to zdobędzie koronę najlepszego strzelca. Jest dobrze przygotowany. Co do braku Saganowskiego, to trener Urban widział wszystko na treningach i dobrze wiedział, jak w takiej sytuacji ustawić zespół. Ustawienie Serba na szpicy to dobre rozwiązanie.

Legia jest dzisiaj poza zasięgiem rywali?

- Nie można tak od razu mówić. W ubiegłym sezonie warszawianie byli stuprocentowym kandydatem do mistrzostwa i go nie zdobyli. Jestem całym sercem za Legią i wierzę, że w tym roku będzie inaczej. Mało tego- życzyłbym sobie, żeby zespół powalczył skutecznie o Ligę Mistrzów.

Ale słychać głosy o sprzedaży zawodników zimną. Pierwszy w kolejce jest podobno Artur Jędrzejczyk.

- Na razie nie doszło do żadnego transferu, dlatego nie ma sensu gdybać czy i za ile został sprzedany. Jędrzejczyk w dalszym ciągu gra i wydaje mi się, że dalej tak będzie. Jeśli zostanie sprzedany, to wtedy trener będzie miał problem jak to poukładać.

Jaki scenariusz przewiduje pan w niedzielnym meczu w Gdańsku?

- W poprzednim sezonie całe nieszczęście zaczęło się właśnie tam. Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie dla Legii. Wiedzą o tym trenerzy i piłkarze, dlatego nie mogą podejść na zbyt dużym luzie do tego spotkania. Muszą być skoncentrowani od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty.