Lechia - Legia. Ljuboja kontra Traoré

- Moja żona bardzo lubi gole strzelane piętą, ale przewrotka to też bardzo trudne zagranie. Trzeba mieć koordynację, umiejętności. Bez tego można się skompromitować - mówi przed meczem z Lechią trener Legii Jan Urban. W niedzielę o 14.30 spotkają się specjaliści od tego rodzaju zagrań.
Kilka miesięcy temu Legia pojechała do Gdańska w przedostatniej kolejce sezonu jako lider tabeli. Poległa i zamiast utrzymać prowadzenie, spadła z podium i w praktyce straciła szansę na mistrzostwo. Teraz jest w komfortowej sytuacji. Ani razu w czasie dwuletniej kadencji Macieja Skorży nie prowadziła w lidze z taką przewagą. Wyprzedza o cztery punkty Polonię, Górnika i Lecha. - W drużynie powinna być sportowa złość po tamtym meczu. Liczę na to - mówi trener Urban.

I dawno nie jechała na mecz wyjazdowy jako tak wyraźny faworyt. I to nie dlatego, że rywal jest słaby. Lechia wygrała trzy z czterech ostatnich spotkań w lidze strzelając w nich dziewięć goli. Ale to Legia jest mocna. Obok Górnika to jedyna niepokonana w tym sezonie drużyna w ekstraklasie. Ale ważniejsza jest atmosfera w drużynie. Piłkarze Jana Urbana nie mają prawa bać się żadnej sytuacji na boisku, bo przed tygodniem zdołali wygrać przegrywając 0:2 z Piastem. W tym sezonie wielokrotnie już musieli odrabiać straty i zawsze im się udawało. W przeciwieństwie do gdańszczan, którzy dwukrotnie przegrali mecz, w którym prowadzili. Dwa tygodnie temu Śląsk strzelił im trzy gole przez ostatnie pół godziny meczu i wygrał 3:2.

- Wiele zespołów w Polsce chciałoby mieć w swoim składzie piłkarzy, którzy w Legii są za słabi nawet na pozycję zmiennika - powiedział wczoraj trener Lechii Bogusław Kaczmarek, który w dodatku będzie musiał powołać do kadry na mecz nastolatków, bo ma skład przetrzebiony przez kontuzje. Bramkarz Sebastian Małkowski, obrońca Levon Hajrapetjan, czy pomocnik Piotr Wiśniewski to tylko niektórzy z piłkarzy, których w niedzielę zabraknie na boisku.

- Nie przesadzałbym. Dużo mówi się o kontuzjach w Lechii, ale w wyjściowym składzie zabraknie jedynie Wiśniewskiego. Trener Kaczmarek będzie miał może nieco uszczuploną ławkę rezerwowych, ale pierwszy skład jest bardzo mocny - twierdzi Urban.

Niedzielny mecz pokaże TVP, która ma prawo transmitować dwa spotkania w rundzie (drugim tej jesieni będzie mecz Legii w Poznaniu za dwa tygodnie). Wybrała pojedynek dwóch zespołów z najskuteczniejszymi i najbardziej efektownymi strzelcami ligi. Danijel Ljuboja trafił w dziewięciu kolejkach osiem razy, w meczu z Piastem przed tygodniem m.in. piętą. Abdou Razak Traoré ma dwa gole na koncie mniej, a Lechowi strzelił gola przewrotką.

- Na polskie realia Ljuboja to artysta futbolu - mówi trener Kaczmarek. - Poprzedni trener Legii Maciej Skorża stwierdził, że nie miał jeszcze okazji, zarówno w klubie jak i reprezentacji Polski, pracować z tak znakomitym piłkarzem. I ja się z nim całkowicie zgadzam.

Jan Urban chwali za to rywala. - Jest dla Lechii tak samo ważny jak dla nas Danijel Ljuboja. Ma niekonwencjonalny zwód, umie zaskoczyć wszystkich indywidualną akcją, posiada technikę i szybkość... - wylicza. Ale nie chce powiedzieć wprost, czy chciałby w Legii napastnika, któremu w czerwcu kończy się umowa w Gdańsku. - Marek Jóźwiak doskonale wie, komu kończy się kontrakt, kto chciałby do nas przyjść i czy nas na to stać - ucina.

Strzelając w Gdańsku dwa gole (po dwa razy trafiał w meczach z Pogonią i Piastem) Ljuboja już na początku listopada wyrówna strzeleckie osiągnięcie z całego poprzedniego sezonu - 14 goli w 46 meczach. Teraz strzelił ich we wszystkich rozgrywkach 12, z czego w lidze osiem. W niedzielę spotka się na boisku z jednym z głównych rywali do tytułu króla strzelców.

Przypuszczalny skład Legii: Kuciak - Jędrzejczyk, Astiz, Żewłakow, Wawrzyniak - Kucharczyk, Vrdoljak, Radović, Łukasik, Kosecki - Ljuboja.

Który z tych graczy jest lepszym piłkarzem?