Legia wciąż niezwyciężona. Stać ją na rekord?

Wygrywając 2:1 w Gdańsku Legia przedłużyła passę ligowych meczów bez porażki od początku sezonu do 10. By pobić klubowy rekord wszech czasów, drużyna Jana Urbana musi zdobyć punkty w czterech kolejnych spotkaniach. Jak? Poprawiając obronę i zatrzymując Lecha w Poznaniu.
Legia i Górnik to wciąż jedyne zespoły, które w tym sezonie w lidze nie przegrały jeszcze meczu. Pierwszych 10 spotkań w lidze bez porażki to seria, którą w Warszawie nie chwalono się od sezonu 1970/71. W historii klubu tylko dwukrotnie zdarzyło się, by zespół lepiej wystartował w rozgrywkach ligowych.

W sezonie 1968/69 Legia utrzymała status drużyny niepokonanej do 12. kolejki. Natomiast do pobicia rekordu klubowego Urbanowi i spółce brakuje czterech kolejnych meczów bez przegranej - w sezonie 1989/90 drużyna prowadzona przez Rudolfa Kaperę nie przegrała żadnego z 13 pierwszych meczów ligi (sześć zwycięstw i siedem remisów)! Ten fenomenalny wynik powtórzył zespół Dragomira Okuki w rozgrywkach 2002/03 (siedem wygranych, sześć remisów). Czy obecną Legię stać na nowy rekord?

Błędy dziurawej obrony

Choć Legia systematycznie powiększa przewagę punktową nad resztą drużyn, w jej grze można dostrzec wiele mankamentów. W siedmiu z ostatnich ośmiu meczów Legia traciła gole. Większość z nich wynikała z rażących błędów. W ostatnim spotkaniu z Lechią Abdou Traore ośmieszył w polu karnym Artura Jędrzejczyka i Inakiego Astiza, i trafił do siatki.

W spotkaniu z Piastem Jędrzejczyk - pewny, że jest asekurowany przez jednego z kolegów - "asystował" przy golu Kędziory, oddając mu piłkę przed szesnastką. Zresztą mecz z gliwicką drużyną obnażył wszystkie niedoskonałości bloku defensywnego Legii.

Po pierwsze, błędy w ustawieniu. Zmiany na pozycji stopera, powodują, że obrońcy nie do końca rozumieją się na boisku. Obok Astiza zagrało już trzech różnych obrońców. Hiszpan sezon zaczynał w parze z Jędrzejczykiem, później długo grał z Michałem Żewłakowem, w ostatnim meczu stworzył zaś duet z Marko Szulerem. Brak zgrania w obronie kończył się golami dla Podbeskidzia, Górnika i Zagłębia. W większości tych przypadków scenariusz powtarzał się - akcja skrzydłem, dośrodkowanie w pole karne Duszana Kuciaka, brak zrozumienia między obrońcami oraz bramkarzem i łatwy gol dla rywala.

Po drugie, błędy indywidualne. Polonia wyszła na prowadzenie w derbach Warszawy po fatalnej stracie Daniela Łukasika. Ten sam zawodnik zgubił piłkę w meczu z Zagłębiem, gdy chwilę później gola strzelił Michał Papadoupoulos. Zresztą przy trafieniu Czecha zawinił też Żewłakow, który dał się wyprzedzić napastnikowi Zagłębia i oddać strzał. W tej akcji lubinianie zaatakowali tylko dwoma zawodnikami, mając przed sobą pięciu obrońców Legii...

Bramkę dla Wisły w wielkim klasyku ligi sprokurował Kuciak, który odsłonił bliższy róg swojej bramki, co skrzętnie wykorzystał Łukasz Garguła.

Jeżeli za miesiąc Legia chce cieszyć się z ustanowienia nowego rekordu klubowego, musi popracować nad grą w destrukcji. Wydaje się, że jeden problem Urban ma już z głowy. Szkoleniowiec znalazł bowiem antidotum na rażące pomyłki w środku pola. Zrezygnował z taktyki 1-4-1-3-2 i obok Łukasika ustawia zdrowego już Ivicę Vrdoljaka. Chorwat daje spokój w tym sektorze boiska, świetnie rozbija ataki rywala, asekuruje młodszego kolegę i uczy grać na tej pozycji.

Jednak gra obrońców nadal jest problemem. Na szczęście...

... atak nadrabia to, co zepsuje obrona

W 10 meczach obecnego sezonu ligi Legia pięć razy pierwsza traciła gola, ale zdołała zdobyć w tych spotkaniach aż 11 punktów. W poprzednich rozgrywkach w siedmiu meczach, które zaczęły się od bramek rywali, legioniści wywalczyli ledwie jeden. To pokazuje jak zmienił się zespół z Łazienkowskiej na przestrzeni ostatnich miesięcy. Dzisiejsza Legia dyktuje warunki gry, walczy do końca i wygrywa niemal wszystkie spotkania. To tłumaczy, dlaczego w ekstraklasie nie znalazła jeszcze pogromcy.

Mecz z Piastem pokazał, że potencjał ofensywny drużyny z Łazienkowskiej jest ogromny. Danijel Ljuboja, Miroslav Radović, Jakub Kosecki, Michał Kucharczyk, Jorge Salinas mogą w mig naprawić to, co wcześniej zepsuła obrona. Odrobić straty, wyprowadzić zespół na prowadzenie, powiększyć je, by ewentualnie kolejny stracony gol nie odebrał drużynie punktów.

Jeżeli Urban zmniejszy dysproporcję między atakiem i obroną, Legia stanie się niezawodną maszynką do zdobywania punktów.

Sprzyjający terminarz

By pobić klubowy rekord wszech czasów, drużyna Urbana musi zdobyć punkty w czterech kolejnych spotkaniach. Trzy z nich Legia zagra u siebie - w 11. kolejce z Jagiellonią, 13. kolejce z Widzewem i 14. kolejce z Ruchem. Poważną przeszkodą będzie spotkanie 12. serii gier przeciwko Lechowi w Poznaniu. Choć "Kolejorz" przestał dominować na własnym stadionie - z pięciu spotkań rozgrywanych przy Bułgarskiej wygrał tylko dwa, przegrywając 0:2 z Jagiellonią i dwukrotnie remisując: 1:1 z Pogonią i 0:0 z Górnikiem.

Legioniści będą jednak musieli stawić czoła najlepszej obronie ligi. Lech stracił tylko sześć goli w tym sezonie. Blok obronny Kolejorza imponuje siłą fizyczną. To, że Manuel Arboleda i spółka potrafią stłamsić ofensywnych graczy rywala pokazał choćby mecz ostatniej kolejki, w którym Wisła na własnym boisku przez 90 minut waliła głową w mur, nie stworzyła sobie praktycznie żadnej dogodnej sytuacji bramkowej, a Ivica Iliew i Maor Melikson, czyli gracze o potencjalne równym możliwościom Ljuboi, Radovicia czy Koseckiego zostali zdominowani przez obrońców Lecha.

O nowy rekord będzie trudno. Z drugiej strony, ustanowienie go będzie sporym krokiem w kierunku mistrzostwa Polski.

Z kim zagra Legia?

11. kolejka, sobota, 18 - Jagiellonia (dom)

12. kolejka, niedziela, 14.30 - Lech (wyjazd)

13. kolejka, piątek, 20.45 - Widzew (dom)

14. kolejka, niedziela,17.30 - Ruch (dom)

15. kolejka, daty nie ustalono - Śląsk (wyjazd)

Czy Legia po 14 meczach wciąż będzie bez porażki i pobije klubowy rekord?