Jak Legia przetrwa zimę, czyli co słychać u Wolskiego, Saganowskiego i Charisteasa

Drużyna Jana Urbana wygląda na tak solidną, że ewentualna zimowa wyprzedaż nie powinna mieć konsekwencji jak w ubiegłym sezonie, kiedy straciła pewne - wydawało się - mistrzostwo Polski.
Facebook Warszawa Sport.pl. Czy już nas polubiłeś? »

Na razie przy Łazienkowskiej trwa oczekiwanie na wiadomości z gabinetu doktora Stanisława Machowskiego. Mogą one być decydujące dla przyszłości. Przygotowania do rundy wiosennej ma rozpocząć z drużyną Rafał Wolski, który jesień stracił z powodu kontuzji i nieudanej operacji pięty. Próby powrotu na boisko nie udawały się - nie pomagały buty ze specjalnymi wkładkami, noga wciąż bolała. - Rafał ma zaświadczenie od lekarzy, że pierwszego stycznia może wrócić do treningów - mówi Cezary Kucharski, menedżer zawodnika.

Na podobny dokument czeka Marek Saganowski, u którego wykryto wadę serca. 35-letni napastnik, zamiast trenować, leczy się i jeździ na konsultacje do klinik kardiologicznych w Europie. Wyniki są obiecujące. - Po niedzieli będę wiedział więcej o przyszłości - napisał w niedzielę w SMS-ie. Jeżeli będzie musiał skończyć karierę, zamierza spróbować sił w rajdach motocyklowych. Marzy o starcie w Dakarze.

Z Legią na bieżąco dzięki aplikacji Sport.pl Live na smartfony »

Jednym z pomysłów Legii na następcę był Angelos Charisteas, który dziewiątego lutego skończy 33 lata, czyli jest o dwa lata młodszy od Danijela Ljuboi, jedynego obecnie napastnika Legii - mało trenującego, narzekającego na mięśnie, ale w zespole niezbędnego. Odkąd półtora roku temu Serb przyszedł na Łazienkowską, wszystkie mecze ligowe zaczynał w podstawowej jedenastce.

Charisteas - grecki mistrz Euro 2004, w finale strzelił zwycięskiego gola Portugalii - jest od pół roku bezrobotny, jego ostatnim klubem był Panetolikos. Być może skończy się tylko na pogłoskach o jego transferze. Wiele zależy od zdrowia Michała Efira, czyli kolejnego dziecka akademii Legii. 20-letni napastnik jest tak samo utalentowany jak podatny na urazy. Trenerzy i kapitanowie drużyn wybrali go na najlepszego piłkarza Młodej Ekstraklasy sezonu 2011/12. W maju Efir zadebiutował w zespole seniorów, by natychmiast zerwać więzadła krzyżowe w kolanie. W lipcu przeszedł operację, we wrześniu odstawił kule, teraz powoli wraca do treningów.

W każdej innej formacji Legia ma bogactwo, więc ewentualny transfer obrońcy czy pomocnika nie powinien zachwiać całą konstrukcją. Kolejnym piłkarzem, na którego czeka trener Urban, jest Ivica Vrdoljak (naderwał ścięgno Achillesa, nie grał w ostatnich meczach). We wrześniu defensywny pomocnik skończy 30 lat, ale nie wiadomo, czy wtedy nadal będzie legionistą. W czerwcu wygasa jego kontrakt, a najdroższy zawodnik w historii Legii (kosztował milion euro) zarabia ponad 20 tysięcy euro miesięcznie. Jeśli zażąda podwyżki, klubu może być na niego nie stać. Urban ceni Chorwata i za umiejętności, i za zachowanie w szatni. Uważa, że przy nim rozwiną się talenty Dominika Furmana, Daniela Łukasika oraz Michała Kopczyńskiego. Ten ostatni - 20-letni pomocnik - wiosną może zagrać w lidze po raz drugi. Debiutował w pierwszej kolejce z Koroną.

Priorytetem jest też przedłużenie kontraktów z 22-letnim Jakubem Koseckim i o osiem lat starszym Inakim Astizem. Po sezonie decyzję, czy kontynuować grę, podejmą Michał Żewłakow (w kwietniu skończy 37 lat) i Ljuboja. Z Łazienkowską na pewno pożegnają się Srdja Kneżević, Dickson Choto i Tomasz Kiełbowicz (koniec kariery).

Ale biedy kadrowej w Legii nie ma. Jeśli prawy obrońca Artur Jędrzejczyk dostanie ofertę nie do odrzucenia, wróci wypożyczony do Piasta Gliwice Damian Zbozień. W klubie w ogóle nie ma piłkarzy nie na sprzedaż. Zimowe transfery nie muszą oznaczać konsekwencji, jakie w ubiegłym roku spowodowało odejście Rybusa, Komorowskiego i Borysiuka.