Trawa na Legii przetrwa srogą zimę? Greenkeeper: Jest lepiej niż w zeszłym roku

- W taką pogodę nic nie można zrobić, ale na szczęście ostatni mecz na Pepsi Arenie rozgrywany był w zeszłym tygodniu. Udało się zabezpieczyć główną płytę na te zimowe dni. Jest lepiej niż w zeszłym roku - mówi Tomasz Strzyga, greenkeeper boisk Legii Warszawa.
- To jest najtrudniejszy okres dla muraw na polskich stadionach - mówi konserwator boisk Legii. - W taką pogodę nic nie można zrobić. Mamy minusowe temperatury, a na boiskach często zalega śnieg. Teoretycznie można by było w tym zimowym okresie je nagrzewać mocniej, ale wiąże się to z olbrzymimi kosztami - tłumaczy Tomasz Strzyga.

Podopieczni Jana Urbana ostatni mecz na Pepsi Arenie rozegrali 2 grudnia. Po meczu z Ruchem Chorzów (3:0) na głównej płycie trwały zabiegi przygotowujące trawę na zimę. - Udało się przez ten czas uzupełnić wszystkie ubytki. Zrobiliśmy aerację, czyli nakłuliśmy trawę i jest ona dobrze zabezpieczona - mówi Strzyga.

Piłkarze Legii mają teraz miesięczną przerwę w treningach. Nie eksploatują boisk przy Łazienkowskiej. Strzyga przyznał, że boiska Legii są lepiej przygotowane na zimę, niż w zeszłym roku. - Nie wszystko udało się zrobić na boisku bocznym, ale i tak obie płyty są dobrze zabezpieczone - powiedział.

- Na szczęście ostatni mecz na Pepsi Arenie rozgrywany był tydzień temu. Udało się zabezpieczyć główną płytę na te zimowe dni. Bardziej martwić muszą się drużyny, które grały w ostatnią niedzielę [Podbeskidzie Bielsko-Biała, Korona Kielce] i Polonia Warszawa, która rozgrywa swój mecz w poniedziałek - podkreślił Strzyga.