Michniewicz podsumowuje rundę Polonii i Legii: Poczekajmy z wieszaniem medali

Czesław Michniewicz podsumował rundę jesienną w wykonaniu obu ekip z Warszawy. - Jak jest wszystko dobrze, to każdy może być trenerem. Nawet ja z Gdyni na telefon. Dlatego poczekajmy z wieszaniem medali - powiedział dla Warszawa.sport.pl o występach Legii i Polonii.
Dwie warszawskie drużyny na półmetku rozgrywek prezentują się bardzo dobrze. Legia jest liderem ekstraklasy, a Polonia zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Michniewicz podkreśla jednak, że porównując Legię i Polonię należy brać pod uwagę to, że obie drużyny zaczynały sezon w innych okolicznościach. - "Czarne Koszule" były w dużo trudniejszej sytuacji - mówi.

Michniewicz o Polonii: Juniorska piłka

- W klubie przed sezonem było duże zamieszanie. Polonia pokazała jednak, że drzemie w niej olbrzymi potencjał. Brak okresu przygotowawczego okazał się plusem. Mam na myśli to, że na nikim nie ciążyła żadna odpowiedzialność. Na początku rundy, każdy zdobyty punkt był traktowany w kategoriach cudu. Poloniści wygrali pierwszy mecz ligowy z Lechią 3:1. A w Gdańsku wszyscy się wtedy zastanawiali, jak można przegrać z taką zbieraniną piłkarzy.

- Polonia przez całą rundę grała świeżą piłkę bez obciążeń. Momentami był to taki juniorski futbol. Widać było olbrzymią radość po zdobywaniu bramek. Cieszył się cały zespół, a nie dwóch, trzech zawodników, którzy akurat brali udział w akcji. Zagrali wiele dobrych spotkań m.in. z Lechią czy Wisłą. Nawet w przegranym meczu z Lechem zaprezentowali się z dobrej strony. Ten duch zwycięstwa rosnący w drużynie na pewno był bardzo istotny.

Michniewicz: W Legii zawsze jest presja

- Wielu teraz mówi tylko o tym, że w poprzednim sezonie Maciej Skorża przegrał z Legią mistrzostwo Polski. A zapomina o tym, że awansował on z drużyną do Ligi Europy. Legia ten sezon zaczęła nie najlepiej. Szybkie odpadnięcie z pucharów spowodowało to, że budżet nie może się spiąć. Ale przykre doświadczenie z meczów z Rosenborgiem procentuje teraz w lidze. Widać, że od pierwszego spotkania w ekstraklasie legioniści chcieli zaprezentować się z dobrej strony. Grali bardzo dynamiczną piłkę.

- Mimo, że Legia jest liderem tabeli. To nie jest to drużyna idealna. W wielu spotkaniach były momenty dekoncentracji. Legioniści pierwsi tracili bramkę. Udawało im się gonić wynik, ale parę punktów też stracili, np. z Górnikiem i Polonią. Na pewno nad tym będą musieli popracować w przerwie zimowej.

- Za sukces Jana Urbana należy uznać to, że młodzi zawodnicy, czyli Dominik Furman, Daniel Łukasik i Jakub Kosecki są już pełnowartościowymi elementami tej drużyny. Biorą odpowiedzialność za grę Legii na swoje barki. Dostają szanse, a co ważniejsze - zaufanie trenera - nawet jak nie w każdym meczu grają super.

Jaka będzie runda rewanżowa?

- Ta runda wiosenna będzie trudniejsza dla Polonii i dla Legii. Jeśli na wiosnę Polonia zacznie grać gorzej i wypadnie z czuba tabeli, to będzie to już traktowane w kategoriach porażki. Swoją dobrą grą ściągnęli na siebie presję. Rywale w ekstraklasie nie będą traktować Polonii jak ubogich krewnych

- Polonia i Legia mogą zdobyć mistrzostwo Polski. W obu drużynach najistotniejsze będą ruchy kadrowe. Cały czas się słyszy, że ktoś z Polonii odejdzie, że sytuacja finansowa klubu jest fatalna. W Legii jest podobnie.

- W poprzednim sezonie odeszło trzech kluczowych piłkarzy. Gdyby teraz Urbanowi wyjąć trzech podstawowych zawodników, to też będzie problem. Teraz jakby odeszli Żewłakow, Radović i Ljuboja, to też może być ciężko. Oni dają tej drużynie najwięcej doświadczenia, które jak chcesz grać o mistrzostwo, jest szalenie istotne.

- Obie drużyny mają szanse zdobyć mistrzostwo Polski. Ale poczekajmy z wieszaniem medali, bo jak jest wszystko dobrze, to każdy może być trenerem. Nawet ja z Gdyni - na telefon. Prawdziwą wartość poznamy dopiero jak drużyny wpadną w dołek, czyli przegrają dwa, trzy mecze z rzędu. Wtedy okaże się kto będzie miał na tyle umiejętności, aby jak najszybciej się z tego dołka wykaraskać.