To był rok Młodej Legii. Kto pójdzie śladami Furmana i Łukasika?

Dominik Furman, Jakub Kosecki i Daniel Łukasik, występowali w Młodej Legii, teraz są ważnymi postaciami pierwszej drużyny. Kto pójdzie w ich ślady? - Na czele rywalizacji o miejsce w pierwszym zespole są Mateusz Cichocki, Kamil Kurowski, Marcel Gąsior i Przemysław Mizgała - mówi trener Młodej Legii Dariusz Banasik.
Bartek Kubiak: Jaki to był rok w wykonaniu Młodej Legii?

Dariusz Banasik: Bardzo dobry. Zdobyliśmy mistrzostwo Polski, przegraliśmy tylko trzy ligowe mecze, po 17 kolejkach obecnego sezonu jesteśmy liderem, a kilku zawodników z powodzeniem występuje w dorosłej drużynie. Zwieńczeniem roku było dla mnie spotkanie Polski z Macedonią, w którym wystąpiło trzech moich zawodników - Łukasik, Furman i Kosecki. Dało mi to takiego pozytywnego kopa do dalszej pracy. Pokazało, że na efekty wcale nie trzeba czekać aż tak długo.

Po Łukasiku i Furmanie spodziewał się pan, że tak szybko wywalczą sobie miejsce w dorosłej drużynie?

- Szczerze mówiąc, bardziej po Dominiku niż Danielu. Ale obaj mają bardzo duży potencjał. Grali długo w Młodej Legii. A to pokazuje, że nie zawsze trzeba iść gdzieś na wypożyczenie, aby trafić do pierwszej drużyny.

Są już następni, którzy mogliby pójść w ich ślady?

- Oczywiście mamy zawodników z potencjałem. Ale grają na razie w Młodej Legii krótko. Potrzeba im jeszcze pół roku, albo rok na poziomie Młodej Ekstraklasy, żeby oddać do pierwszej drużyny kogoś gotowego. Pamiętajmy, że Łukasik czy Furman też spędzili tu swój czas i nie było to kilka miesięcy.

Czyli kandydatów jest wielu?

- Mówi się, że od przybytku głowa nie boli, ale czasami jednak boli. W tej rundzie mieliśmy bardzo dużo zawodników w Młodej Legii. Moglibyśmy wystawić dwie jedenastki w Młodej Ekstraklasie i spokojnie byśmy sobie poradzili.

Dla młodych chłopaków najważniejsza jest gra, a mając tak szeroką kadrę nie jest łatwo wszystkich ogrywać. Każdy z nich jest ambitny, ale moim zadaniem jest wyławiać perełki z myślą o dalszej grze w pierwszej drużynie. Ci, którzy przegrali rywalizację muszą się z tym pogodzić. Taki jest sport, a to jest Legia.

Kto w takim razie jest na czele tej rywalizacji?

- Powiem tak: Mateusz Cichocki, Kamil Kurowski, Marcel Gąsior i Przemysław Mizgała, to są piłkarze, którzy mogą iść śladami Łukasika, Wolskiego, Żyry czy Furmana.

Wielu mówi o Cichockim, że to on zasługuje najbardziej na tę szansę.

- Cichocki jest starszym zawodnikiem i dla niego Młoda Ekstraklasa nie jest już wyzwaniem. Jeśli Jan Urban teraz się na niego nie zdecyduje, to pójdzie na wypożyczenie do Dolcanu Ząbki. Jedno jest pewne, Cichocki prędzej czy później będzie grał w ekstraklasie. Jeśli nie w Legii, to w jakimś innym klubie. Podobnie Bartosz Żurek, który jeśli nie przekona do siebie sztabu szkoleniowego, to zimą poszuka sobie nowego klubu.

Ktoś jeszcze żegna się z Młodą Legią?

- Poza Albertem Brucem nie ma w naszych szeregach zawodników, którym kończą się kontrakty. Pojawiają się oferty wypożyczeń z innych klubów. Wielu zawodników chce jednak zostać. Patrzą na takiego Łukasika czy Furmana i działa to na ich wyobraźnie. Ale my na siłę nikogo nie wypychamy. Jeśli zawodnik ma kontrakt, dobrze się tutaj czuje i chce walczyć, to na pewno będzie miał na to szanse.

Ale sam pan mówił, że kadra jest szeroka i na pewno część zawodników nie może liczyć na regularną grę.

- Odbyliśmy rozmowy z zawodnikami i są tacy, którzy mają zielone światło na szukanie sobie nowego klubu. Zasugerowaliśmy np. Marcinowi Stromeckiemu i Kamilowi Kamińskiemu, aby poszli na wypożyczenie. Propozycje z innych klubów mają Bartosz Widejko i Marcin Bochenek. Ich na wiosnę raczej nie zobaczymy w Młodej Legii. Ale wszystko na sto procent wyjaśni się w styczniu.

A ruchy transferowe w drugą stronę, ktoś przychodzi do Młodej Legii?

- Specjalnie nikogo nie szukamy. Przydałby się napastnik. Ale od nowego roku dołączy do nas Jakub Arak z rocznika 1995 i on jest napastnikiem. Jest jeszcze Michał Efir, który wraca do zdrowia po kontuzji. Trener Urban chce go sprawdzić, ale może dojść do takiej sytuacji, że będzie potrzebował czasu, aby dojść do odpowiedniej dyspozycji. Wtedy będzie się ogrywał u nas.

W styczniu poza Arakiem z Akademii trafi do nas przynajmniej czterech zawodników. Będą to Mateusz Zawal, Rafał Parobczyk, Bartłomiej Kalinkowski i Kamil Rozmus.

Jakie plany na początek roku?

- Wracamy 7 stycznia i zaczynamy od testów. Na początku lutego jedziemy do Włoch, gdzie naszymi sparingpartnerami będą najprawdopodobniej rówieśnicy z Lazio, Napoli i AS Romy. W drodze powrotnej planujemy też mecz ze Sturmem Graz, albo Austrią Wiedeń. W Polsce będziemy grać głównie z trzecioligowcami.

A cel na rundę wiosenną?

- Są dwa: zespołowy, czyli mistrzostwo Polski i indywidualny, czyli przekazanie po sezonie pierwszej drużynie kolejnych dwóch, trzech zawodników.