Danijel Ljuboja piłkarzem roku 2012. Co o nim mówią inni?

"Gra Ljuboi cieszy oko", "daje mi taką energię, że po prostu muszę grać na wysokim poziomie", "to najlepszy piłkarz, z jakim pracowałem", "dla mnie to - jak my mówimy - przepiłkarz" - co o Danijelu Ljuboi mówią koledzy z boiska, szefowie I trenerzy Legii. Wypowiedzi pochodzą z wywiadów dla "Gazety Stołecznej".
Co wiesz o warszawskim sporcie? Wielki i bardzo trudny quiz »

Marek Jóźwiak, odpowiedzialny za transfery w Legii

- Ljuboję znałem z boiska; jako zawodnik Guingamp zagrałem przeciwko niemu kilka razy. Był środkowym napastnikiem, ja go pilnowałem. Do dziś w żartach wypomina mi, że wszystkie problemy, z którymi boryka się w Legii, to "pamiątki" moich kopnięć. Wiosną 2011 roku pojechałem na mecz Nicei, w której grał. Wiedziałem, że kończy mu się kontrakt, spotkanie oglądałem z jego dwoma menedżerami i zaprosiłem do Legii. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że cokolwiek z tego transferu będzie. Ale tak go męczyłem i - razem z jego agentami - namawiałem, że w końcu pojawił się w Warszawie. Razem z ojcem, bratem i wspomnianymi dwoma menedżerami. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że umiejętności ma wielkie, ale słyszałem głosy, że to będzie niepoważny transfer niepokornego Serba, który przyjedzie do nas dorobić do emerytury. Rzeczywistość jest inna, w tym wieku zagrał wszystkie ligowe mecze od pierwszej minuty, błyszczał w pucharach. Dla mnie wzór. Nim podpisał kontrakt z Legią, długo rozmawialiśmy o jego pobycie w Niemczech, gdzie nie zawsze był pokorny, kłócił się z trenerami, nie grał. Tłumaczył, że nie zawsze winny był tylko on. W Warszawie nie mamy z nim kłopotów. Gra Ljuboi cieszy oko. Rok temu zaproponowaliśmy mu nową umowę, na gorszych warunkach, niż miał wcześniej. Zgodził się bez problemów. Świetnie się czuje w Warszawie, mieszka w centrum miasta, wszystko mu się podoba. Jeśli będzie grał tak jak jesienią, zaproponujemy mu kolejną umowę. Na razie jednak o tym nie myślimy. Ale drugi sezon ma lepszy niż pierwszy, poznał ligę i język. Naprawdę się zaaklimatyzował.

Miroslav Radović, serbski pomocnik Legii

- Jestem w Legii kilka lat i koledzy wiedzą, że mogą na mnie liczyć. Ale dzięki transferowi Danijela z przodu gra mi się dużo łatwiej niż wcześniej, gramy bardziej kombinacyjnie. "Ljubo" daje mi taką energię, że po prostu muszę grać na wysokim poziomie. Dużo rozmawiamy o grze, o tym, jak i gdzie powinienem się poruszać po boisku. A potem to wykorzystuję w meczach. Nie znaliśmy się wcześniej, ale od pierwszego treningu złapaliśmy kontakt. Widać było, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku. Na boisku widać, że Danijel czasem strasznie się irytuje. To gorąca krew. Ale poza boiskiem to bardzo dobry i pozytywny człowiek. Przed przyjściem do Legii zadzwonił do mnie. Pytał o stadion, miasto, klub i kibiców. W 2006 roku był tutaj z reprezentacją Serbii, kiedy grała z Polską przy Łazienkowskiej. Zapamiętał stary stadion i puste trybuny. Powiedziałem mu, że jest nowy i że na każdy mecz przychodzi po 15-20 tys. kibiców. Że samo miasto przez te kilka lat też zmieniło się na lepsze. Zachęciłem, żeby sam przyjechał i zobaczył. Teraz nie żałuje.

Maciej Skorża, były trener Legii

- W 2011 roku Marek Jóźwiak i Leszek Miklas przysłali mi listę piłkarzy, których miałem zaopiniować. Jednego pojechałem obejrzeć, ale wtedy przyszło zapytanie o Danijela. Jego nazwisko znali wszyscy, ale nikt nie wiedział, jak grał przez ostatnie dwa lata. Obejrzałem kilka meczów i szybko zdałem sobie sprawę, że jest najlepszy ze wszystkich kandydatów. Jego byli trenerzy mówili, że to świetny piłkarz, który mocno pracuje dla zespołu. Początkowo nie był entuzjastycznie nastawiony do gry w Legii. Zaskoczył mnie tym, jak bardzo interesuje się taktyką. Analizował grę, przychodził do mnie i pytał o detale. Zawsze miał ciekawe spostrzeżenia. Ljuboja to wartość dodana Legii i ligi. Ma pewność siebie na boisku, umiejętności i spokój. Nie panikuje w żadnej sytuacji. Po tym wszystkim, co o nim usłyszałem, nim go poznałem, mogę powiedzieć, że to wzór profesjonalizmu. To najlepszy piłkarz, z jakim pracowałem.

Leszek Miklas, były prezes klubu

- Przekonywaliśmy go do gry w Legii przez wiele miesięcy. Myślał, że to zaściankowy klub i liga. Wyobrażał sobie, że w Warszawie jest szaro i buro, a śnieg leży na ulicach przez 11 miesięcy. Ciężko go było namówić nawet na przyjazd. W końcu się zgodził, ale na pierwsze spotkanie przywiózł rodzinę. Zawodnika z takim CV chyba jeszcze w polskiej lidze nie było. To czołowy piłkarz z podstawowego składu francuskiej Ligue 1.

Aleksandar Vuković, były kapitan Legii

- Przed transferem do Polski nie znałem go osobiście, ale byłem pozytywnie zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że przychodzi do Legii. Kiedy grał w reprezentacji Serbii i Czarnogóry [lata 2003-2006], podziwiałem go i uważałem za naszego najlepszego napastnika, choć konkurentami byli m.in. Mateja Keżman, Savo Milosević czy Nikola Zigić. Dla mnie to był - jak my mówimy - "przepiłkarz". Od tamtej pory minęło parę lat, ale w Polsce gra na swoim najwyższym możliwym teraz poziomie i okazał się wielkim transferem. Podoba mi się, że tak gestykuluje na boisku, że wciąż gada i macha rękami. Wielu odbiera to jako złe zachowanie, a ja wiem, że gdyby mu nie zależało, gdyby się nie zaangażował w Legię, to tylko by się snuł po boisku. Ljuboja robi polskiej lidze doskonałą reklamę w Serbii. Jest drogowskazem dla innych naszych graczy. W Serbii to bardzo znane nazwisko. Skoro on się zdecydował grać w Polsce, to inni też tu przyjadą. Niekoniecznie słabsi. Na Bałkanach znajdziesz piłkarza za 15, 10 i 5 milionów euro. Ale za milion albo i mniej też są. I naprawdę potrafią dobrze grać w piłkę.

Danijel Ljuboja » o Serbii, młodości we Francji i marzeniach o tytule