Sport.pl

Dariusz Dziekanowski o Jóźwiaku: Przeprowadzał i dobre, i złe transfery

- Trudno mi oceniać tę decyzję. Pytanie o przyczyny trzeba zadać osobom z klubu, które o tym zadecydowały. To one powinny wyjaśnić powody takiej decyzji - skomentował na gorąco rozstanie Legii z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem ds. transferów, Dariusz Dziekanowski, były piłkarz Legii.
WARSZAWA.SPORTOWIEC.2012 - KTO NIM ZOSTANIE? GŁOSUJ!

Legia o rozwiązaniu umowy z Jóźwiakiem za porozumieniem stron poinformowała w piątek późnym popołudniem. Klub nie podał przyczyn takiego ruchu. - O motywy tej decyzji proszę pytać prezesa. Jest to nowy człowiek i ma prawo sobie dobierać takich współpracowników, jakich chce - powiedział Warszawa.sport.pl Marek Jóźwiak. Prezesem Legii od 8 grudnia jest Bogusław Leśnodorski.

Jak rozstanie Legii z Jóźwiakiem komentuje Dziekanowski, były napastnik m.in. Legii, obecnie ekspert? - To na pewno nie jest dobry sygnał, bo dobrych pracowników trzyma się w klubie. Marek w czasie swojej pracy przeprowadzał i dobre, i złe transfery. Nie jest łatwo go oceniać pod tym kątem, bo on nie zawsze miał pełny wpływ na decyzje transferowe. Były i inne osoby współdecydujące, a wiele zależało też od możliwości finansowych klubu - tłumaczy Dziekanowski.

- Trudno mi jednak oceniać tę decyzję. Pytanie o przyczyny trzeba zadać osobom z klubu, które o tym zadecydowały, to one powinny wyjaśnić powody takiej decyzji - dodał były napastnik Legii.

Czy odejście Jóźwiaka oznacza dla Legii problem? - To nie jest tak, że po zwolnieniu Marka Jóźwiaka jest problem z polityką transferową klubu. Transferów nie przygotowuje się w kilka dni, to długi proces - mówi Dziekanowski.

- Ale jesteśmy na początku okna transferowego. Są piłkarze, z którymi trzeba rozmawiać o przedłużeniu umowy - zauważa ekspert. - W tym momencie trzeba się zapytać prezesa, czy innych osób w klubie, co dalej w tym temacie - kończy Dziekanowski.

Legia na półmetku sezonu jest liderem T-Mobile Ekstraklasy. W lecie klubowi kończą się kontrakty z kilkoma piłkarzami, m.in. Danijelem Ljuboją, Ivicą Vrdoljakiem, Inakim Astizem i Jakubem Koseckim.

Więcej o: