Poznaniak w Legii, czyli transfer podwójnie zaskakujący

21-letni skrzydłowy Lecha Poznań Bartosz Bereszyński od lata będzie piłkarzem Legii. Podpisał trzyletni kontrakt. - Widzę w nim spore możliwości - mówi trener Jan Urban.
21 imprez sportowo-rekreacyjnych w weekend w Warszawie. Wybierz coś dla siebie

- Stawiamy na młodzież, perspektywicznych zawodników, którzy mają szansę się rozwijać i ogrywać u boku bardziej doświadczonych i znakomitych piłkarzy. W Legii jest miejsce dla najzdolniejszych chłopaków z całej Polski - powiedział serwisowi Legia.com prezes Legii Bogusław Leśnodorski. Bereszyńskiemu w czerwcu kończy się umowa z Lechem. Odmówił jej przedłużenia, wybrał ofertę z Legii.

To wychowanek Lecha. Jest wysokim (182 cm) napastnikiem, choć częściej występuje jako prawoskrzydłowy. W Lechu debiutował trzy sezony temu, jeszcze zanim skończył 18 lat. Poprzedni spędził w Warcie Poznań, gdzie w 27 meczach strzelił jednego gola i miał pięć asyst. Jesienią zagrał w 11 meczach Lecha w lidze, strzelił gola Podbeskidziu. W reprezentacji do lat 20 zdobył bramkę przeciw Niemcom. W meczu ze Szwajcarią asystował przy golu Dominika Furmana.

Bereszyński w Legii to pomysł Jana Urbana. - My, trenerzy, staramy się zainteresować prezesów propozycjami zawodników, którzy naszym zdaniem byliby przydatni drużynie. Pozyskaliśmy Bartka i wierzę, że obie strony na tym skorzystają - mówi w rozmowie z Legia.com trener. - Cała przyszłość przed nim. Już pokazał, że sporo potrafi. Poza dobrymi warunkami fizycznymi jest szybki, przebojowy i robi na boisku, co chce. W jego grze nie ma przypadku i dobrze radzi sobie pod względem mentalnym. Widzę u niego duży spokój - dodaje Urban.

Młodemu piłkarzowi nie byłoby się łatwo przebić do pierwszego składu drużyny, w której gole strzelają na razie Marek Saganowski i Danijel Ljuboja, a na prawym skrzydle może grać z powodzeniem trzech lub czterech innych piłkarzy. Ale obaj wymienieni napastnicy mają umowę do końca sezonu. Legia chciałaby je przedłużyć, ale na razie tego nie zrobiła.

Transfer Bereszyńskiego jest podwójnie zaskakujący. Po pierwsze, Legia ostatnio, sprowadzając piłkarzy, celuje raczej w doświadczonych, przeważnie po trzydziestce. W ciągu ostatnich dwóch lat trafili do niej Michał Żewłakow (37 lat), Danijel Ljuboja (35) Marek Saganowski (35) czy kilka dni temu Tomasz Brzyski (31). Młodzieży warszawiacy sprowadzają sporo, ale namawiają ją do gry w akademii lub w Młodej Legii. Tam ją kształtują. Dominik Furman, Rafał Wolski, Daniel Łukasik czy Michał Efir nie są warszawiakami, ale trafili na Łazienkowską co najmniej kilka lat temu. Bereszyński ma przyjść od razu do pierwszej drużyny.

Po drugie, transfery między Lechem a Legią należą do rzadkości. Oba kluby od kilku lat rywalizują o mistrzostwo. Ultrasi obu wzajemnie się nie cierpią. Dla Poznania mecz z Legią jest najważniejszy w sezonie. W Warszawie to też duże wydarzenie.

A Bereszyński jest poznaniakiem z urodzenia, wychowankiem Lecha, który poza klubem z Bułgarskiej spędził tylko zeszły sezon, gdy był wypożyczony do Warty. Jest synem Przemysława Bereszyńskiego, byłego obrońcy, który grał w Lechu prawie osiem lat i zdobywał z nim mistrzostwa Polski na przełomie lat 80. i 90.

Ostatnim piłkarzem, który przeprowadził się z Poznania do Warszawy, był 20-letni wtedy Łukasz Fabiański, ale bramkarz Arsenalu w Lechu był zaledwie rezerwowym. Pomocnik Paweł Kaczorowski, który w tym samym czasie trafił do Warszawy, kariery tu nie zrobił, również dlatego, że był niemiłosiernie wygwizdywany przez trybuny. Odszedł po roku.

Zanim Bereszyński zmierzy się z warszawską publicznością, czekają go problemy w klubie, z którym jest związany jeszcze przez kilka miesięcy. Wczoraj po odrzuceniu propozycji Lecha opuścił zgrupowanie pierwszego zespołu i został przesunięty do drużyny grającej w Młodej Ekstraklasie. - Jestem rozczarowany decyzją Bartka. Rozmawiałem z nim w grudniu oraz w styczniu i przedstawiłem mu swoje plany wobec jego osoby. Zapewniał mnie, że priorytetem jest dla niego Lech - mówi trener Lecha Mariusz Rumak.

W takiej sytuacji Legia prawdopodobnie będzie chciała, by piłkarz trafił do niej już teraz, ale będzie się to wiązało z opłatą poza należnym Lechowi ekwiwalentem za wyszkolenie. W podobnej sytuacji w połowie sezonu 2010/11 sprowadzono do Warszawy Janusza Gola z GKS Bełchatów, choć początkowo miał trafić na Łazienkowską po sezonie. Kosztowało to Legię nieco ponad 100 tys. euro.