Sport.pl

Akademicy poza uczelnią, czyli Legia nie mieści się w Warszawie

Wychowankowie Legii tej zimy rozjeżdżają się po Polsce - warszawski klub powoli tworzy do tej pory rzadko spotykany w Polsce model promocji, polegający na wypożyczaniu tych, których nie chce stracić, ale jednocześnie nie chce trzymać na ławce rezerwowych albo na trybunach.
Warszawa.sport.pl na Facebooku. Dołącz do nas!

Tej zimy legionistów poza Legią będzie bardzo dużo. 21-letni stoper Mateusz Cichocki został wypożyczony do Dolcanu, a rok starszy Konrad Jałocha stanie w bramce trzecioligowej Chojniczanki.

Wypożyczonego do Olimpii Elbląg 21-letniego Mateusza Lisieckiego kilka dni temu testowało łotewskie Skonto Ryga.

19-letni napastnik Kamil Kamiński najprawdopodobniej spędzi wiosnę w Zawiszy Bydgoszcz, a jego rówieśnik, pomocnik Kordian Latos - w Miedzi Legnica.

Wypożyczeni zostaną też zapewne obrońca Bartosz Widejko (21 lat) i pomocnik Bartosz Żurek (20 lat). Do tego dochodzą ci, którzy już teraz przebywają na wypożyczeniu.

Nie są w Legii niepotrzebni. Mają za sobą treningi z pierwszą drużyną. Żurek zdążył zadebiutować w lidze (ze Śląskiem we Wrocławiu w poprzednim sezonie), Jałocha i Cichocki byli tej jesieni w kadrze zespołu Jana Urbana. Każdego z nich warszawiacy wypożyczają i czekają na powrót na Łazienkowską.

Wyjątki do pierwszego zespołu

Celem stworzonej 12 lat temu akademii jest "produkowanie" piłkarzy do pierwszego składu Legii, a w perspektywie - być może - sprzedawanie ich z zyskiem. Idealna ścieżka rozwoju to przejście przez kolejne roczniki akademii (co najmniej kilka, bo wychowankowie zwykle trafiają na Łazienkowską jako nastolatkowie wcześniej trenujący w mniejszych miastach), gra w Młodej Legii, a potem w pierwszym zespole. Taka droga była udziałem Rafała Wolskiego, Michała Żyry, Dominika Furmana czy Daniela Łukasika.

- Piłkarze jak Wolski i Żyro mają trafiać do pierwszego zespołu. Gdybyśmy, choć to mało prawdopodobne, zajęli ostatnie miejsce w lidze, ale trzech piłkarzy znalazłoby się w seniorach, byłbym zadowolony - mówił kilka miesięcy temu trener Dariusz Banasik, który w zeszłym sezonie wywalczył z Młodą Legią o mistrzostwo, a w połowie obecnego prowadzi w lidze.

Ale wymienieni to wyjątki. Nie zawsze w pierwszym zespole jest miejsce dla młodego piłkarza, tymczasem jeśli ten kończy 20 lat, powinien zacząć rywalizować na dorosłym poziomie. Granica gry w Młodej Legii to mniej więcej dwa lata. - Potem zastanawiamy się, czy piłkarz jest gotowy na pierwszą drużynę. Jeśli nie, to na jaki klub i w której lidze. Czy należy go sprzedać, czy wypożyczyć - tłumaczył Banasik.

Tam i z powrotem

Dlatego Legia powoli tworzy do tej pory rzadko spotykany w Polsce model promocji, polegający na wypożyczaniu tych, których nie chce stracić, ale jednocześnie nie chce trzymać na ławce rezerwowych albo na trybunach w Warszawie.

Skorzystał na tym Artur Jędrzejczyk, który do Legii trafił jako 20-latek, a potem zaliczył sezon w GKS Jastrzębie, kolejny w Dolcanie, a potem pół roku w kieleckiej Koronie. Przez sezon był w Legii rezerwowym, aż nagle na początku ubiegłego sezonu zaskakująco wywalczył miejsce w pierwszym składzie, sadzając na ławkę Jakuba Rzeźniczaka.

Rewelacyjnie spisujący się pod koniec rundy jesiennej Jakub Kosecki (siedem goli w ośmiu ostatnich kolejkach rundy) zaliczył sezon w drugoligowym ŁKS, a ubiegłej wiosny kilka miesięcy w Lechii Gdańsk. - Wypożyczenie dało mi pewność i spokój. Grałem, udowadniałem sobie, że potrafię strzelać gole - mówi.

Liga po lidze

Schemat jest zwykle ten sam. Najpierw piłkarz trafia do niższej ligi, potem do słabszego zespołu z ekstraklasy. - Najważniejsze, by miał okazje do gry - mówi dyrektor sportowy Legii Jacek Mazurek, który jest twórcą warszawskiej akademii. - Dlatego żałujemy sytuacji jak teraz z Jakubem Szumskim - dodaje.

Szumski jest 21-letnim bramkarzem Legii, wypożyczonym w tym sezonie do Piasta. Ale w Gliwicach broni bardziej doświadczony Dariusz Trela. Mazurek zaznacza, że trener Piasta ma prawo decydować, kto będzie grał, ale z perspektywy Legii to nie jest dobra sytuacja.

Również wypożyczony do Piasta obrońca Wojciech Lisowski stracił pół roku, bo podejrzewano u niego wadę serca. W Gliwicach gra tylko obrońca Damian Zbozień, za to jest jednym z ważniejszych piłkarzy zespołu Marcina Brosza.

- W Legii, gdy trenowałem obok Miroslava Radovicia czy Danijela Ljuboi, to miałem poczucie, że na młodego chłopaka patrzą jednak trochę inaczej. Teraz nie miałbym takiego kłopotu - mówi Zbozień i tłumaczy, co daje mu gra w Piaście. Sezon 2010/11 spędził w drugoligowej Sandecji. Kolejny w Bełchatowie, gdzie nie grał regularnie, również z powodu kontuzji. W tym broni barw Piasta i jest wyróżniającym się obrońcą w lidze, strzelił gola Jagiellonii.

- Drugą sprawą jest presja. W Legii jest ogromna, choć są lub byli tacy, np. Ariel Borysiuk, którzy sobie z nią doskonale radzili. Ale mam wrażenie, że gdybym od razu miał grać w pierwszym zespole, to mógłbym nie dać rady. A dzięki wypożyczeniom jestem do niej stopniowo przygotowywany - tłumaczy piłkarz.

Zbozień nie chce gdybać

Jeszcze niedawno wydawało się, że wypożyczenie z Legii to raczej zesłanie dla kogoś, kto na rywalizację przy Łazienkowskiej wydawał się za słaby. Jednak przypadki Jędrzejczyka czy Koseckiego pokazują, że wcale nie musi tak być, a wypożyczenie pozwala poradzić sobie z główną wadą Młodej Ekstraklasy, czyli brakiem rywalizacji w "dorosłym" futbolu.

- Legia wciąż jest moim celem. Zresztą niekoniecznie tym najwyższym. Warszawska drużyna co sezon walczy o mistrzostwo. Gra o europejskie puchary. W niej łatwiej się pokazać. A ja jestem ambitny - mówi Zbozień.

- Gdybym został w Legii, być może przydarzyłaby się szansa, by od razu wskoczyć do składu. Ale to jest gdybanie. A gdyby zdarzyło się tak, że jednak tej szansy bym nie dostał? Nigdy nie będę tego wiedział i szczerze mówiąc, nie ma sensu, by się nad tym zastanawiać. Piłkarz podejmuje w czasie kariery tyle decyzji, że nie ma czasu potem rozważać każdej z nich - dodaje.

Na środku obrony Legii nie ma piłkarza, który w tym roku nie skończyłby co najmniej 30 lat (chyba że Urban przesunie z prawej strony Artura Jędrzejczyka), a kapitan zespołu Michał Żewłakow będzie obchodził 37. urodziny. To prawdopodobnie ostatnia runda w Legii zmagającego się z kontuzjami Dicksona Choto i niewykluczone, że grającego słabo jesienią Marko Szulera.

Zbozień w kwietniu skończy 24 lata. Za grę w Piaście jest chwalony. Będą go chwalić w Legii?



Więcej o:
Komentarze (8)
Akademicy poza uczelnią, czyli Legia nie mieści się w Warszawie
Zaloguj się
  • miro.i.zbychu

    Oceniono 11 razy 1

    "Nie są w Legii niepotrzebni."

    Kretyn to chyba pisał

  • antyna-zista

    Oceniono 24 razy -4

    Poznański ogierze RUMAKU Legła ustaliła z L (tu nazwisko) warunki, szkoli się w P. Jak ma się okno na Ł 14 (sprawdzić Gogle map) to widać kto antysztambruje w STOLICY. Jakoś ostatnio dużo blach PO

  • forgotten_realms

    Oceniono 19 razy -7

    Ja tam bym wszystkich brał w kamasze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX