Efir rywalem Saganowskiego i inne spostrzeżenia po meczu Legii z Dolcanem

Michał Efir w piątek rano odpuścił trening, ale po południu, w sparingu z Dolcanem (3:3), strzelał jak na zawołanie, zdobył dwie bramki. Wygląda na to, że Markowi Saganowskiemu rośnie w drużynie konkurencja.
Komu wpada, komu nie

Rano Jan Urban skrócił mu trening (Efir narzekał na przeciążone kolano), a po południu 21-letni napastnik strzelał jak szalony. Zliczając występy we wszystkich zimowych sparingach, Efir w tym roku przebywał na boisku 180 minut i w tym czasie zdążył strzelić cztery bramki. Jego dwa gole z Dolcanem nie były wyjątkowej urody, ale wiadomo, że napastnika rozlicza się ze zdobytych bramek. W drugiej połowie Efira zmienił Saganowski - doświadczony napastnik miał swoje sytuacje, ale piłka do siatki wpaść nie chciała. Patrząc na schematy taktyczne ćwiczone przy Łazienkowskiej, wątpliwe jest, aby Legia zaczęła grać dwoma napastnikami. Czyli "Saganowi" rośnie konkurencja...

Efir mówi: Cel - być zdrowym

- Nie miałem jeszcze okazji grać w parze z Markiem Saganowskim, więc nie mogę powiedzieć, czy współpraca by nam się dobrze układała. Trener zadecydował, że rano odpuszczę trening, abym mógł zagrać z Dolcanem. Jak widać, okazało się to dobrym posunięciem. Strzelam gole i to cieszy, ale mój główny cel na tę rundę to być zdrowym. W ostatnich latach miałem dwa razy operowane to samo kolano. Dlatego muszę o nie dbać bardziej niż o cokolwiek innego - powiedział Efir po sparingu.

Skaba miał pracę

W pierwszej połowie bramki Legii strzegł Wojciech Skaba, który dzień wcześniej wystąpił przeciwko Bogdance (4:0). Porównując oba mecze - z Dolcanem "Fikoł" pracy miał bardzo dużo. Przy drugim golu dla gości, którego strzelił były legionista Dariusz Zjawiński, Skaba nie był bez winy. Piłka - fakt, że śliska - wpadła do siatki po jego rękach.

Gradobicie i strzelanina

Wraz z pierwszym gwizdkiem posypał się z nieba grad, który później zamienił się w intensywny deszcz. Pogoda uspokoiła się dopiero w drugiej połowie. Jak się okazało później - bryłki lodu walące z nieba zwiastowały grad goli. Ostatnio sześć bramek padło w sparingu Legii z FC Aarau podczas zgrupowania na Cyprze. Wtedy legioniści wygrali 4:2, a dwie bramki również zdobył Efir.

Kłopoty najmłodszych

W pierwszej połowie Legia zagrała dość eksperymentalnie w obronie. - Musieliśmy jakoś zmontować te składy - tłumaczył potem trener Jan Urban, zwracając uwagę na urazy i wyjazd kilku piłkarzy na zgrupowania reprezentacji. Na stoperze zaczęli mecz Mateusz Długołęcki i Łukasz Bogusławski, którzy nie gwarantowali spokoju. Na lewym skrzydle zagrał Tomasz Kiełbowicz, a na prawym Kamil Mazek. I to właśnie ten ostatni, najmłodszy, najsłabiej radził sobie w bezpośrednich starciach z rywalami. Mazek, jak na prawego obrońcę, jest mikrej postury. I głównie odbijał się od dużo większych piłkarzy Dolcanu.

Czy Michał Efir trafi do pierwszej jedenastki Legii?