Michała Efira boli kolano

Napastnik Legii Michał Efir sobotni sparing z Concordią Chiajna (2:1) skończył z kontuzją. - Zabolało mnie to kolano, które miałem dwa razy operowane - powiedział przestraszony dzień po meczu. W poniedziałek przejdzie badania.
Efir w dorosłej drużynie zagrał raptem 30 minut. 21-letni piłkarz debiutował u Macieja Skorży. Teraz z pięcioma bramkami jest najskuteczniejszym legionistą podczas zimowych przygotowań. Cały czas prześladuje go jednak olbrzymi pech. W tym roku kończy 21 lat, a już dwukrotnie zrywał więzadła krzyżowe w kolanie - na początku 2011 r. po obozie przygotowawczym i półtora roku później w meczu Młodej Ekstraklasy.

W sparingu z rumuńskim średniakiem Urban wystawił Efira od pierwszej minuty. Ale sobotnie popołudnie nie przebiegało po myśli trenerów Legii. Najpierw spóźnili się na niego sędziowie, którzy przez kilkanaście minut błądzili po Costa Ballenie w poszukiwaniu boiska. Potem nie potrafili zapanować nad agresywnie grającymi Rumunami i sfrustrowanymi legionistami. Efektem tego była czerwona kartka dla Danijela Ljuboi. Serb zobaczył ją po niegroźnej przepychance z rywalem. - Popychali się jak dzieci, a sędzia zgłupiał - drwił po meczu Urban.

Za to przy ostrzejszych atakach nie przerywali gry. Przekonał się o tym Efir, którego w pierwszej połowie dwukrotnie opatrywano za boczną linią boiska. Rywal rozbił mu nos. Ale stało się coś poważniejszego. - Zakłuło mnie to samo kolano, które miałem już dwa razy operowane. Dlatego poprosiłem o zmianę - opowiada.

Na razie nie wiadomo, czy uraz jest poważny. Nie jest to zerwanie więzadeł, bo w takim przypadku Efir o własnych siłach by nie zszedł z boiska. W niedzielę spokojnym krokiem poszedł do autokaru i pojechał na wycieczkę na Gibraltar. - W poniedziałek jadę do szpitala na badania i wtedy się okaże. Ale strach, że to znowu było to samo kolano, na pewno jest - mówi.

Do Efira sztab szkoleniowy od początku przygotowań podchodzi bardzo ostrożnie. Jan Urban czasami żartuje sobie z niego, gdy ten przychodzi i zgłasza jakiś problem. - Trenerze, bolą mnie plecy - skarży się zawodnik. - Chodź, daj rączkę, pójdziemy do mamusi - odpowiada mu Urban z przekąsem. Ale to tylko żarty. Troszczy się o młodego napastnika jak o mało kogo. Podczas gierek treningowych zwraca uwagę obrońcom, aby uważali na jego nogi. Chucha i dmucha, pozwala odpuszczać treningi, ale chce go też zahartować.

- Najważniejsze, aby był zdrowy. Jego zalety bardzo dobrze znam. Nie musi nic nikomu udowadniać - mówi asystent Urbana Jacek Magiera, który docenia pracowitość Efira. - Gdy większość piłkarzy Legii przebywała na urlopach, on pojawiał się w klubie codziennie i pracował - dodaje trener. - Zanim wszedł do normalnego treningu, spędził setki godzin na rehabilitacji. Miał badania sprawdzające m.in. siłę mięśniową. Pół listopada i cały grudzień poświęcił na treningi indywidualne. Poprawiał w siłowni wytrzymałość swoich mięśni. Szczególnie czworogłowych, bo to one po takich urazach wymagają najwięcej pracy - wyjaśnia Magiera.