Legia Ballena, dzień 10. Bura i wolne popołudnie. Kto za Realem, kto za Manchesterem?

Powoli kończy się obóz Legii w Costa Ballenie. W środę piłkarze mieli tylko poranny trening, a potem wolne popołudnie. Spostrzeżeniami dzieli się obserwujący obóz legionistów Bartek Kubiak z Warszawa.sport.pl.
Bura dla młodych

Oj, dostało się trochę młodszym zawodnikom od Jana Urbana. Szkoleniowiec zdenerwował się po tym, jak piłkarze odpuścili jego zdaniem gierkę wewnętrzną na koniec treningu. Sugerował im, że myślą już tylko o obiedzie, a nie o grze.

Urban swoje na boisku spędził i na pewno potrafi wyczuć, kiedy piłkarz się ociąga albo nie robi czegoś na 100 proc. Pytanie tylko, czy to zmęczenie, czy lekceważenie? Bo jeśli to drugie, to tylko można się dziwić, że młodzi odpuszczają na ostatniej prostej.

Wolne popołudnie

Większość piłkarzy po południu odpoczywała w hotelu, tylko niektórzy z nich wybrali się na spacer nad Atlantykiem. Tym razem kierownik Marta Ostrowska nie zdecydowała się na organizację żadnej wycieczki. Ale chęci nie przejawiali też sami zawodnicy. - Ciężko pracują na obozie. Widać, że są już zmęczeni - mówiła.

Trudno się z tym nie zgodzić. W środę zawodnicy na treningu byli już potężnie zmęczeni. Widać, że hiszpańskie słońce już ich nie cieszy tak bardzo jak na początku zgrupowania. Do startu ligi został tydzień. Oby tylko odzyskali świeżość i nie było doszukiwania się winnych (np. gumowych lin).

Trzymaj się, Przemo!

Oficjalna strona Legii nagrywała specjalne życzenia zdrowia dla Przemysława Pełki - komentatora stacji Canal+, który z powodu zatoru tętnic stracił nogę. To świetna inicjatywa - nie chcę zdradzać zbyt wiele, by nie popsuć Przemkowi niespodzianki. Powiem tylko, że każdy z legionistów chętnie mówił coś od siebie do kamery.

Tak się zastanawiam - czasami piszemy o piłkarzach źle, krytykujemy ich. Oni się denerwują i nie chcą z nami rozmawiać. Takie akcje pokazują jednak, że darzymy się też szacunkiem. Piłkarze to nie są tylko "nadąsani kopacze", którzy zarabiają duże pieniądze i tylko stroją fochy. W przeważającej większości to normalni ludzie - uwierzcie.

Manchester czy Real?

Wieczorny hit Ligi Mistrzów, czyli mecz Realu Madryt i Manchesteru United, elektryzował legionistów. - Będzie 2:1 dla Realu - mówi wielki fan "Czerwonych Diabłów" Przemysław Mizgała, ale w hotelu i tak więcej osób trzymało kciuki za Real. Grupą madrycką dowodził Dominik Furman, wielki kibic "Królewskich".

W opozycji do Realu pozostawali wspomniany Mizgała, a także Bartosz Bereszyński, Jakub Kosecki, Dickson Choto i Czarek Michalak. Ten ostatni to fan Barcelony, który wyjątkowo będzie trzymał kciuki za Manchester.

Nowy Jędrzejczyk?

Wspominałem już o tym, że we wtorek do Hiszpanii przyleciał Mariusz Piekarski. Menedżer Artura Jędrzejczyka oglądał swojego piłkarza w meczu z FK Krasnodar. Pisałem kiedyś, że jeśli Legia sprzeda "Jędzę", to straci 25 proc. z tego, co daje jej dobra atmosfera w szatni. To Jędrzejczyk buduje w niej atmosferę i pasowałby do tej jajcarskiej Legii z lat 90.

Ale jeśli nawet Jędrzejczyk miałby odejść z Legii, to widzę w drużynie kandydata na jego następcę - przynajmniej w kwestii kreowania atmosfery. Kogo? Grającego na tej samej pozycji Michalaka. 21-latek nie ma na razie w drużynie tak ugruntowanej pozycji jak Jędrzejczyk. Ale jeśli kiedyś przebije się do podstawowego składu, to na pewno więcej osób zobaczy, że to też taki pozytywny wariat.