Jodłowiec na Łazienkowskiej, czyli Legia uzupełnia luki kosztem konkurencji

Środkowy obrońca Śląska Wrocław Tomasz Jodłowiec przejdzie w poniedziałek badania lekarskie w klubie z Łazienkowskiej, a później podpisze dwuipółroczny kontrakt z Legią. Warszawianie osłabili najgroźniejszych rywali w walce o mistrzostwo Polski.
Rusz się w Warszawie. Już teraz możesz wybrać imprezy na następny weekend

To sensacyjny transfer. W grudniowym meczu we Wrocławiu blisko 28-letni środkowy obrońca (urodziny we wrześniu) strzelił Legii zwycięskiego gola. Dzięki temu Śląsk zmniejszył przewagę do siedmiu punktów, a warszawski klub po raz pierwszy od wielu miesięcy nie zdobył bramki w ekstraklasie. Teraz 27-krotny reprezentant Polski będzie legionistą.

Od dwóch miesięcy Legia starała się pozyskać 33-letniego Marcina Wasilewskiego, który może odejść za darmo z Anderlechtu Bruksela. Wymagania finansowe reprezentanta Polski były jednak zbyt duże. W tej sytuacji klub z Łazienkowskiej skorzystał z opcji sprowadzenia Jodłowca. Latem środkowy obrońca przeszedł - bez odstępnego - z Polonii do Śląska, ale właścicielem jego karty pozostał Józef Wojciechowski. - Dostaliśmy go za darmo - przyznaje Michał Mazur, rzecznik prasowy Śląska.

Wrocławianie słabo wypadli w eliminacjach Ligi Mistrzów, Jodłowiec się nie wypromował i nie dostał zagranicznej oferty. W tej sytuacji, żeby został zawodnikiem Śląska, wrocławski klub musiał zapłacić byłemu właścicielowi Polonii kilkaset tysięcy złotych. Nie zrobił tego, więc Jodłowiec trafi na Łazienkowską. Legia przejmie jego kontrakt.

Oprócz niego do Legii przyszli 31-letni lewy obrońca Tomasz Brzyski i 27-letni napastnik Władimir Dwaliszwili z Polonii oraz 21-letni prawoskrzydłowy Przemysław Bereszyński z Lecha. - To koniec transferów do klubu, być może ktoś odejdzie - mówi prezes klubu Bogusław Leśnodorski. Kandydatem numer jeden jest słoweński stoper Marko Szuler, którego chce... Śląsk.

Wszystkie cztery zimowe transfery Legii to uzupełnienie luk, z którymi Jan Urban miał problem jesienią bądź może mieć na wiosnę. Drużyna rzadko wykorzystywała rzuty wolne i rożne, a Brzyski uchodzi za specjalistę od dośrodkowań ze stojącej piłki. Bereszyński wzmocni konkurencję na prawym skrzydle, a Urban próbuje go również na prawej obronie, gdzie przez co najmniej dwa miesiące nie będzie mógł skorzystać z leczącego udo Jakuba Rzeźniczaka. Dwaliszwili to z kolei konkurent dla Marka Saganowskiego, wracającego po przymusowej pauzie spowodowanej podejrzeniem wady serca. Miał nim być 21-letni napastnik Michał Efir, ale zerwał więzadła w kolanie.

Jodłowiec, który poza meczem z Legią trafił jesienią w lidze jeszcze w meczach z GKS i Pogonią, a także strzelił gola Hannoverowi w Lidze Europejskiej, jest pierwszym od dawna stoperem Legii groźnym pod bramką rywala.

O miejsce w składzie będzie rywalizował z Michałem Żewłakowem, Inakim Astizem i Dicksonem Choto. Tyle że już w czerwcu żaden z wymienionych może nie być legionistą. 36-letni Żewłakow chce skończyć karierę i ma zostać w klubie jako osoba odpowiedzialna za transfery. Choto kończy się umowa i na pewno nie zostanie przedłużona. Trwają negocjacje z 29-letnim Astizem, ale Bask odrzucił pierwszą propozycję nowego kontaktu. Nie wiadomo, czy latem z zagranicznej oferty nie skorzysta reprezentant Polski Jakub Wawrzyniak. Za granicę wybiera się też Artur Jędrzejczyk, nawet mimo tego, że we wtorek ma przedłużyć kontrakt z Legią, podobnie jak Dominik Furman, Daniel Łukasik i Jakub Kosecki.

Ten ostatni, zdobywca siedmiu bramek w rundzie jesiennej, podpisze umowę obowiązującą do 2017 r. W jego przypadku negocjacje trwały od wielu tygodni. W zeszłym pojawiły się informacje, że piłkarz porozumiał się z klubem, ale ten zaprzeczał. - Dopóki w kontrakcie nie znajdą się odpowiednie, satysfakcjonujące mnie zapisy, dopóty nie podpiszę umowy. Rozmawiałem z tatą, rozmawiałem z menedżerem Cezarym Kucharskim. Były oferty z zagranicznych klubów, ale Legia ma pierwszeństwo - mówił Kuba "Gazecie" podczas sobotniej gali tygodnika "Piłka Nożna". - Dzwonili do mnie z Turcji i Hiszpanii, nie ściemniam.

Podczas gali doszło do ostatecznych rozmów prezesa Leśnodorskiego i menedżera Kucharskiego. Obaj podali sobie ręce. Sprawa jest przesądzona. - Kuba to gorąca głowa, zostaje w Legii - uśmiechnął się Kucharski, który wywalczył dla swojego podopiecznego sporą podwyżkę.