Sport.pl

Tomasz Brzyski: Miałem opcję wyjazdu za granicę, ale zgłosiła się Legia

- W zimowym okienku transferowym miałem też opcję wyjazdu za granicę. Pojawiła się oferta z drugiej Bundesligi, ale zgłosiła się Legia, więc postanowiłem zostać w Polsce - mówi Warszawa.sport.pl obrońca Legii Warszawa Tomasz Brzyski.


14 stycznia Brzyski rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt z Polonią Warszawa, by kilka godzin później podpisać dwuletnią umowę z Legią. Wcześniej 31-letni zawodnik występował m.in. w Koronie Kielce i Ruchu Chorzów. Do Polonii trafił w 2010 roku, gdzie spędził trzy lata. We wtorek na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej został zaprezentowany przez klub wraz z innymi nowymi piłkarzami Legii.

- W zimowym okienku transferowym miałem też opcję wyjazdu za granicę. Pojawiła się oferta z drugiej Bundesligi, ale zgłosiła się Legia, więc postanowiłem zostać w Polsce. Drużyna jest na pierwszym miejscu, walczy o mistrzostwo Polski - mówi Warszawa.sport.pl Brzyski.

- Chciałbym zdobyć jakieś trofeum, a Legia o takie walczy. Oprócz mistrzostwa wciąż ma szansę na zdobycie Pucharu Polski. Mam 31 lat i nigdy nie grałem w europejskich pucharach, dlatego mam nadzieję, że teraz będę miał okazję. Dodatkowo nie musiałem się aklimatyzować, bo znam Warszawę. Mieszkam tutaj od trzech lat. Cieszę się, że trafiłem do Legii - dodaje.

- Szybko wkomponowałem się w drużynę, która mnie zaakceptowała. Zgrupowania na Cyprze i w Hiszpanii mi w tym pomogły. Wszystkie założenia, które mieliśmy zaplanowane, realizowaliśmy. Jesteśmy dobrze przygotowani do pierwszego meczu z Koroną. Jedziemy do Kielc po zwycięstwo - zapowiada Brzyski, który o miejsce w składzie na lewej stronie obrony będzie walczył z reprezentantem Polski Jakubem Wawrzyniakiem, choć może też występować jako lewy pomocnik.

- Konkurenta mam mocnego. Przychodząc do Legii, wiedziałem, jaki zawodnik gra na lewej obronie czy pomocy. Lubię podejmować walkę. Wierzę, że dam radę. Jeśli nie wyjdę w pierwszym składzie, to wchodząc z ławki będę robił wszystko, żeby pomóc drużynie - zapowiada.

Brzyski to niejedyny piłkarz Polonii, który w zimowym okienku transferowym trafił do lokalnego rywala. W ubiegłym tygodniu kontrakt z Legią podpisał gruziński napastnik Władimir Dwaliszwili. W poniedziałek zaprezentowano Tomasza Jodłowca, który rundę jesienną spędził w Śląsku Wrocław, a jeszcze wiosną ubiegłego roku grał w Polonii. 27-letni obrońca na Konwiktorskiej grał przez cztery sezony.

- Na pewno będę im pomagał, żeby dobrze poczuli się w nowym otoczeniu. Drużyna fajnie mnie przyjęła i myślę, że tak samo będzie z Władimirem i Tomkiem - mówi zawodnik Legii.

Legia po zimowych transferach jest głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa Polski. Brzyski zapytany o to, czy odczuwa już presję, odpowiedział: - Nie, ale ona na pewno się pojawi. Presja większa była w Polonii. Szczególnie u prezesa Józefa Wojciechowskiego. Wtedy wszystko było na wariackich papierach. Zawodnicy przychodzili, a za chwilę odchodzili lub byli wyrzucani do Klubu Kokosa.

- W porównaniu z prezesem Legii Bogusławem Leśnodorskim to inna bajka. W jego przypadku można powiedzieć, że po koleżeńsku podchodzi do sprawy, a prezes Wojciechowski nigdy z drużyną blisko nie był - mówi Brzyski, który wciąż obserwuje, co dzieje się w jego byłym klubie.

- Mam kontakt z kolegami z Polonii. Szkoda, że w klubie wszystko się sypie. Z dnia na dzień drużyna została rozwalona, a wcale nie jest przesądzone, że ktoś jeszcze nie odejdzie. W klubie brakuje pieniędzy, dlatego spodziewałem się, że tak może się stać. Jeżeli piłkarz nie dostaje pensji przez sześć miesięcy, to zaczyna szukać nowego klubu. Każdy z nas ma rodziny i musi o nich myśleć - kończy.

Więcej o: