T-Mobile Ekstraklasa. Legia musi wygrywać

Warszawianie przygotowywali się do wyjazdowego meczu z przedostatnim Podbeskidziem, jak do pojedynków o Ligę Mistrzów. Transmisja o 20.45 w Canal+ Sport. Relacja na żywo w Sport.pl.
Długa rozmowa ze specjalistami od treningu mentalnego, osiem godzin w klubie i kilka zmian w pierwszej jedenastce - po fatalnym początku rundy Legia bardzo poważnie szykowała się do piątkowego spotkania. - Nie wiem, co się działo na spotkaniu, bo wyszedłem po prezentacji, ale wiem, na czym polegają takie rozmowy. Wyszedłem, żeby nie przeszkadzać piłkarzom. Chodziło o to, by otwarcie powiedzieli, co im leży na sercu. Celem jest motywacja. W Legii trzeba zwyciężać w każdym spotkaniu - powiedział trener lidera ekstraklasy Jan Urban.

Na razie jego drużynie się to nie udaje. W dwóch wiosennych meczach Legia zdobyła tylko punkt. Przegrała z Koroną w Kielcach i zremisowała z GKS Bełchatów w Warszawie. Na szczęście Legii rywale w walce o mistrzostwo też się nie obudzili z zimowego snu i walka o tytuł, tak jak w poprzednim sezonie, przypomina wyścig żółwi na pustyni. Zespół Urbana zawodzi pod każdym względem - wyniki są słabe, a gra jeszcze gorsza.

Korona, która w piętnastu jesiennych występach zdobyła 12 goli, legionistom wbiła na inaugurację aż trzy. Wszystkie po prostych błędach obrony i bramkarza. Niewykluczone, że w Bielsku-Białej parę stoperów utworzą Inaki Astiz i Artur Jędrzejczyk. Na ławce może usiąść kapitan Michał Żewłakow (opaskę założy Ivica Vrdoljak), a prawym obrońcą zostanie Bartosz Bereszyński. - U rywali grają wysocy zawodnicy, bardzo nieprzyjemny dla obrońców jest napastnik Robert Demjan, którego atutami są siła i skuteczność - mówił Urban.

Bełchatów, który jesienią zdobył sześć punktów i jest skazany na spadek, z Łazienkowskiej bez problemów wywiózł remis. Gdyby miał więcej szczęścia, mógłby wygrać. Legia nie umiała strzelić bramki zespołowi, który jesienią stracił ich aż 27 (gorszą defensywę ma tylko Podbeskidzie). Lider ekstraklasy ma kłopoty ze stwarzaniem sytuacji podbramkowych. Z Bełchatowem gospodarze oddali 13 strzałów, ale tylko trzy celne. Z Koroną było ich jeszcze mniej (11-7).

Dlatego Urban po raz kolejny zrobi zmiany w pomocy. Do gry wracają pauzujący za kartki Daniel Łukasik (posadzi na ławce Dominika Furmana) oraz Miroslav Radović, który w tym sezonie jest najlepszym podającym w zespole (sześć asyst).

Serb zastąpi prawdopodobnie Władimira Dwaliszwilego. Dla Gruzina nie ma miejsca tam, gdzie się czuje najlepiej, czyli w ataku, a na skrzydle się nie sprawdza. - Liczę, że powrót zawieszonych wpłynie pozytywnie na drużynę, ponieważ ich brak był widoczny w spotkaniu z Bełchatowem, a nowi zawodnicy, m.in. Dwaliszwili, nam nie pomogli - stwierdził szkoleniowiec Legii. Dla niego nietykalny jest lider klasyfikacji strzelców Serb Danijel Ljuboja, który jesienią razem z Koseckim i Radoviciem prowadził drużynę od zwycięstwa do zwycięstwa. Nie wiadomo, kto zajmie ostatnie wolne miejsce: Marek Saganowski - wtedy byłby ustawiony przed Ljuboją, a Radović zagrał na skrzydle, czy Tomasz Brzyski - wtedy Ljuboja byłby napastnikiem, Radović biegałby za nim. Bardziej prawdopodobny jest pierwszy wariant.

Bielszczanie, którzy do miejsca gwarantującego utrzymanie tracą osiem punktów, grają wiosną ambitnie, są dobrze przygotowani fizycznie. Zimą trenerem został Dariusz Kubicki, były piłkarz i szkoleniowiec Legii, którą prowadził dwa razy, ale bez sukcesów.

Jego zespół w tej rundzie nie stracił gola. Rozbił Jagiellonię 4:0 i zremisował z Wisłą, jako jedyny obok Korony i Śląska zdobył cztery punkty.

Dla Podbeskidzia nie ma ważniejszego i bardziej prestiżowego spotkania niż potyczka z Legią. Bilety zostały wyprzedane na pniu. Ostatni raz komplet (4279) ludzi przyszedł na Stadion Miejski 10 marca ubiegłego roku. Rywalem była... Legia, która wygrała 1:0. - Drużyny z dołu tabeli grają bez większej presji, bo wszyscy i tak stwierdzili, że jedną nogą są już w I lidze. Nie twierdzę, że podświadomie nie zlekceważyliśmy Bełchatowa, ale na pewno nie był to główny czynnik naszej słabej gry - stwierdził Urban.