Marek Saganowski o Władysławie Stachurskim: To była wielka osobowość

Trener Legii Jan Urban dobrze znał zmarłego w środę wieczorem byłego piłkarza i trenera Legii Władysława Stachurskiego. Z kolei Marek Saganowski debiutował w reprezentacji, gdy ten ją prowadził.
Stołeczny sport na facebooku - najszybciej, najdokładniej i najefektowniej »

- On po raz pierwszy mnie powołał do kadry, chyba na mecz z Białorusią. Mogę się o nim wypowiadać w samych superlatywach. Pokazał, ze można powołać do reprezentacji jakiegoś młodego piłkarza, który się wyróżniał wtedy w ekstraklasie. Wziął mnie po swoje skrzydła na zgrupowaniu. To była wielka osobowość. Szkoda, że ludzie tacy jak on odchodzą tak szybko - powiedział napastnik Legii.

Władysław Stachurski w latach 60-tych i 70-tych był obrońcą. Jest wychowankiem Skry, grał też kieleckim SHL, Sarmacie i Warszawiance, a w 1964 r. trafił do Legii, z którą dwa razy był mistrzem Polski (1969, 1970) i zagrał w Półfinale Pucharu Europy (1970). Karierę skończył z powodu kontuzji w wieku 28 lat. Potem pracował jako asystent trenera w Legii. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych awansował z Zawiszą Bydgoszcz do ekstraklasy a w 1991 r. jako trener doprowadził Legię do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Potem prowadził m.in. Widzew, reprezentację Polski i znów Legię.

W środę zmarł na zawał serca na dwa tygodnie przed 68. urodzinami.

- To cios, dowiedziałem się w czwartek rano - mówi trener Legii Jan Urban. Z Władkiem współpracowaliśmy w zarządzie Stowarzyszenia Trenerów. Nie jest łatwo, gdy się rozmawia o codziennych sprawach, wspólnie się od kilku lat coś buduje i nagle człowiek się dowiaduje, że nie ma go już wśród nas. A nic nie wskazywało na to, by był chory.