Dariusz Wdowczyk o słowach Leśnodorskiego: Jasny przekaz - płacę i wymagam

- Jeżeli płacę, to znaczy, że nie powinny nam się przytrafiać takie wpadki jak choćby w Kielcach czy z Bełchatowem na własnym stadionie. To jest jakiś sygnał dla zawodników, którzy powinni sobie uświadomić, że jeden dobrze rozegrany mecz nie oznacza, że ja tu zostanę i przedłużą ze mną kontrakt - mówił w Magazynie Ekstraklasa.tv trener, były reprezentant Polski Dariusz Wdowczyk.
Rusz się w Warszawie. Zaplanuj aktywny tydzień i weekend

Serwis naTemat.pl opublikował niedawno wywiad, w którym prezes Legii Bogusław Leśnodorski mówi m.in. - W meczu z Bełchatowem Ljuboję przykrył gość, który zarabia 6 tys. zł miesięcznie i miał dotychczas jeden mecz w ekstraklasie. A Ljuboja zarabia pięćdziesiąt razy tyle, co ten chłopak! Z drugiej strony mieliśmy obrońcę, który ma trzydzieści razy więcej niż ten z Bełchatowa, a nie potrafi podać do swojego bramkarza.

Czy słowa prezesa można odczytać jako presję na najlepiej zarabiających piłkarzy Legii? - To jasny przekaz - płacę i wymagam. To jest jakiś sygnał dla zawodników, którzy powinni sobie uświadomić, że jeden dobrze rozegrany mecz nie oznacza, że ja tu zostanę i przedłużą ze mną kontrakt - mówi Wdowczyk. - Anglicy mają bardzo dobrze powiedzenie, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz.

- Jestem zwolennikiem płacenia za sukces. Jeśli jest sukces - rozmawiajmy. Jeśli tego sukcesu nie ma, to zarabiamy mniejsze pieniądze - tłumaczy trener. A o zarabiającym 300 tys. zł miesięcznie Danijelu Ljuboi mówi: - To zdecydowanie za dużo. Tworzymy kominy płacowe, a Ljuboja bez Furmana, Łukasika, Jędrzejczyka, innych młodych zawodników, którzy podpisują pierwsze kontrakty, niewiele by w Legii znaczył.

Całą rozmowę o słowach Leśnodorskiego obejrzysz tutaj: