Czwartek w Legii. Ciosy karate, falstart Ljuboi i ciężka praca Jędrzejczyka

Korzystając z przerwy w rozgrywkach na mecze reprezentacji, w czwartek piłkarze Legii przechodzili testy fizyczne. - To dla nas nic nowego. Byliśmy na nie przygotowani - mówi Artur Jędrzejczyk, który w meczu Polska - Ukraina stawia na 2:0 dla Polski.
Rusz się w Warszawie! Zaplanuj weekend, mnóstwo propozycji

Jędrzejczyk nie otrzymał od Waldemara Fornalika powołania na mecze Polski z Ukrainą (piątek) i San Marino (wtorek). - Każdy z nas chciałby grać w reprezentacji. Brak powołania dla mnie? Nie jestem zaskoczony. Trudno, życie toczy się dalej. Pracuję jeszcze ciężej, aby następnym razem otrzymać to powołanie. Selekcjoner chce teraz sprawdzić Bartosza Salamona. I ja mu się nie dziwię. Milan to przecież wielki klub - powiedział Jędrzejczyk.

- Trudno mi powiedzieć, jakim składem wyjdzie Polska na Ukrainę. Nie chciałbym zdradzać, na kogo postawiłbym w obronie. Mogę tylko powiedzieć, że wygramy 2:0 - uśmiechnął się "Jędza". A o testach fizycznych mówił: - To dla nas nic nowego. Byliśmy na nie przygotowani. W czasie dłuższej przerwy na reprezentację zawsze się odbywają - wyjaśnił.

Piłkarze w klubie pojawili się o 9. Na początek Cesar Sanjuan sprawdzał ich skoczność na specjalnej platformie. Następnie na siłowni badano ich pico potencję, czyli określenie największego ciężaru, jaki można podnieść. A na koniec piłkarze wyszli na sztuczne boisko, gdzie odbyły się testy szybkościowe na 5 i 15 metrów.

W czasie sprawdzania szybkości humory dopisywały legionistom. Danijel Ljuboja po niezbyt udanym sprincie pokrzykiwał, że zaliczył falstart i chce powtórzyć pomiar. Chwilę wcześniej na Serbie ciosy karate ćwiczył Igor Berezowski. Ljuboja nie pozostał mu jednak dłużny. Ciosy przyjmował biernie, ale odpłacił się w czasie gierki na koniec treningu, kiedy kilkukrotnie pokonał stojącego w bramce Ukraińca.

Piłkarze opuścili boczne boisko o 13. Kolejne zajęcia zaplanowano w piątek o 11.