Sport.pl

Jakub Rzeźniczak: Terek Grozny? 95 proc. piłkarzy Legii, by się zdecydowało

Jakub Rzeźniczak przyznał, że jakby zgłosił się po niego Terek Grozny, to zapewne skorzystałby z tej oferty. - 95 proc. piłkarzy Legii, by się na to zdecydowało - podkreśla Rzeźniczak.
Rusz się. W sobotę biegówki, trening przed maratonem i badminton. Co jeszcze w Warszawie?

Prezes Legii Bogusław Leśnodorski wstrzymał wszystkie rozmowy kontraktowe. Na podpisanie nowych umów czekali m.in. Ivica Vrdoljak i Inaki Astiz. Ich umowy kończą się w czerwcu. Rzeźniczak ma kontrakt do grudnia. I na razie nie wiadomo, co będzie dalej. - Mój kontrakt wygasa za dziewięć miesięcy. Widzę to tak: albo podpisuję trzyletnią umowę i zostaję w Warszawie, albo wyjeżdżam za granicę. Niczego nie można wykluczyć - przyznał Rzeźniczak.

27-letni obrońca jest piłkarzem Legii od 2004 roku. Jego kontrakt z klubem wygasa w grudniu. - Najbardziej chciałbym zagrać w lidze angielskiej, ale wiadomo, że to są bardzo wysokie progi. A tak to bardzo interesuję się ligą rosyjską. Nie obraziłbym się, jakbym tam trafił. Gdybym dostał ofertę np. z Tereka, to pewnie bym z niej skorzystał - mówił kilka dni temu Rzeźniczak.

- Nie wypieram się tych słów. Powiem więcej, 95 proc. piłkarzy Legii, gdyby dostało ofertę z Tereka, by się na kierunek rosyjski zdecydowało. Może nie powiedzieliby tego otwarcie. Ale jakby oferta pojawiła się na stole, to nie odmówiliby na pewno - powiedział obrońca Legii.

Wraca po kontuzji

W czasie styczniowego sparingu na Cyprze z chińskim Beijing Gouan Rzeźniczak zerwał mięsień dwugłowy uda i częściowo mięsień półścięgnisty.

- Chińczycy grali ostro, ale kontuzji nabawiłem się bez kontaktu z rywalem. Na szczęście, noga jest praktycznie zaleczona. Robię jednak dużo ćwiczeń profilaktycznych, żeby ten uraz się nie odnowił. Doktor powiedział mi, że gdybym teraz naderwał ten mięsień, to konieczna byłaby operacja. Dlatego muszę szczególnie dbać o lewą nogę - mówi Rzeźniczak.

- Straciłem praktycznie cały okres przygotowawczy i teraz muszę gonić. Muszę zrobić wszystko, aby odzyskać formę. Do nadrobienia jest sporo. Nigdy nie ukrywałem, że lubię tę zimową przerwę, bo jest dłuższa i można dobrze popracować nad przygotowaniem fizycznym - tłumaczy legionista.

Nie było żadnego kryzysu

Podopieczni Jana Urbana na inaugurację rundy wiosennej przegrali w Kielcach z Koroną 2:3. A tydzień później bezbramkowo zremisowali z ostatnim w tabeli GKS Bełchatów. Rzeźniczak z powodu urazu nie mógł być brany pod uwagę przy ustalaniu składu.

- Ciężko takie mecze ogląda się z trybun. Już lepiej jest siedzieć na ławce rezerwowych, bo wtedy jest chociaż szansa, że trener da ci wejść na boisko, a tak to jesteś bezradny - mówi Rzeźniczak.

- Nie uważam, że jako drużyna wpadliśmy w dołek. Kryzysu nie widziałem. Jedyny słabszy mecz zagraliśmy z Bełchatowem. Z Koroną nie było źle. Strzelić na wyjeździe dwa gole wcale nie jest tak łatwo. Bramek też nie straciliśmy po jakichś składnych akcjach Korony. Tylko po stałych fragmentach gry - przypomina obrońca.

- Ten remis z Bełchatowem paradoksalnie może nawet pomóc. Pokazał nam wszystkim, że do mistrzostwa jeszcze daleka droga. I w każdym meczu musimy być w 100 proc. skoncentrowani - dodał Rzeźniczak.

O rywalizacji z Bereszyńskim

Pod nieobecność Rzeźniczaka Urban najczęściej na prawej obronie stawiał na pozyskanego zimą 21-letniego Bartosza Bereszyńskiego.

- Zobaczymy, jak "Bereś" będzie się dalej prezentował. Na razie zagrał dwa mecze. A często, jak ci młodzi zawodnicy wchodzą do składu, to lecą na fantazji. Ale nigdy nikomu źle nie życzę i szczerze kibicuję Bartkowi - mówi Rzeźniczak.

I dodaje: - Podobnie jest z Arturem Jędrzejczykiem. Rywalizacja między nami jest tylko na boisku. W szatni jesteśmy kolegami. Taki jest sport. Trener ma 25 zawodników do dyspozycji i na każdej pozycji jest duża rywalizacja. Ja robię swoje i czekam na swoją szansę.

Bereszyński przeszedł do Legii z Lecha Poznań. Kibice obu drużyn nie pałają do siebie sympatią. Kiedyś podobną drogę przeszedł Rzeźniczak, który na Łazienkowską trafił z Widzewa Łódź.

- To są zupełnie inne sytuacje. Kiedy ja odchodziłem z Widzewa, to ten klub był w rozsypce i chylił się ku upadkowi. Bartek odszedł z Lecha w innych okolicznościach. Odszedł z klubu, który bije się o mistrzostwo Polski. Podjął odważną decyzję i to się chwali. W Legii zaaklimatyzował się szybko. Jest tutaj sporo młodych chłopaków, więc ma wielu rówieśników. A my, starsi zawodnicy, też staraliśmy się mu pomóc, aby od początku czuł się w Legii dobrze - przyznał Rzeźniczak.

Na wtorek Legia ma zaplanowany mecz z Olimpią Grudziądz. Na razie nie wiadomo, czy spotkanie Pucharu Polski w Grudziądzu dojdzie do skutku. Olimpia odwołała sobotni mecz ligowy z Polonią Bytom, ponieważ murawa nie nadaje się do gry. - Myślę, że byłbym w stanie zagrać przeciwko Olimpii. To byłby dla mnie taki idealny mecz na przetarcie - zakończył Rzeźniczak.

Więcej o: