Nie tylko Legia pożegnała Władysława Stachurskiego. "Odszedł kapitan, wielki człowiek"

Prezesi, trenerzy, byli i obecni piłkarze Legii, prezes PZPN Zbigniew Boniek, selekcjoner Waldemar Fornalik i jego poprzednicy - Jerzy Engel, Antoni Piechniczek, Paweł Janas i Andrzej Strejlau, pożegnali w środę w Warszawie zmarłego 13 marca Władysława Stachurskiego. Były piłkarz i trener Legii oraz reprezentacji spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, naprzeciw grobu Kazimierza Deyny.
Stachurski, jedyny Polak, który był w półfinale europejskiego pucharu jako piłkarz i trener, w dzień pogrzebu skończyłby 68 lat. Zmarł na zawał serca, idąc po bilety na mecz Polska - Ukraina. - Odszedł kapitan i wielki człowiek - tak rozpoczął kapłan mszę świętą w Katedrze Polowej Wojska Polskiego.

Stachurskiego żegnało wielu byłych i obecnych legionistów. Obecni byli prezes klubu Bogusław Leśnodorski, trenerzy Jan Urban i Jacek Magiera, doktor Stanisław Machowski, a sztandar Legii niósł pomocnik Daniel Łukasik. Pojawili się też byli piłkarze, którzy grali u Stachurskiego - m.in. Marek Jóźwiak, Grzegorz Szamotulski, Marcin Mięciel, Wojciech Kowalczyk, Piotr Mosór.

Pod koniec mszy przemawiał Antoni Piechniczek: - Władek, jeśli istnieje ten lepszy świat - w co wierzę - to czekaj tam na nas cierpliwie. Spoczywaj w spokoju - mówił były selekcjoner reprezentacji, który wspomniał także życie i bogatą karierę Stachurskiego jako piłkarza i trenera.

Po Piechniczku na mównicę weszli Zdzisław Łazarczyk z mazowieckiego OZPN oraz prezes związku Zbigniew Boniek, którzy pośmiertnie przyznali Stachurskiemu Diamentowe Odznaczenie PZPN. - Zawsze pracował bardzo intensywnie, nigdy nie odmawiał pomocy. Wyszkolił bardzo wielu zdolnych trenerów - wspominał zmarłego Łazarczyk.