Legia bliżej trzeciego Pucharu Polski z rzędu. Pokonała Śląsk na wyjeździe 2:0

Po wygranej 2:0 we Wrocławiu piłkarze Legii są blisko trzeciego z rzędu i szesnastego w historii triumfu w Pucharze Polski. Rewanż ze Śląskiem w środę o godzinie 20.30 przy Łazienkowskiej.
Rusz się! Zaplanuj aktywnie majówkę w Warszawie

Dwa ciosy zadał Marek Saganowski - najskuteczniejszy zawodnik tej edycji PP. W 31. i 44. minucie wykorzystał podanie od Michała Kucharczyka oraz nieporozumienie stopera Marka Wasiluka z bramkarzem Rafałem Gikiewiczem i dwa razy kopnął piłkę do wrocławskiej bramki. Gospodarze schodzili do szatni z opuszczonymi głowami. Po przerwie Saganowski zdobyłby trzecią bramkę, ale nim doleciała do niego piłka, Artur Jędrzejczyk strzelił nad poprzeczką.

Legia nie pozostawiła Śląskowi najmniejszych złudzeń. Wrocławianie byli cieniem zespołu, który w lipcu zdobył na Łazienkowskiej Superpuchar, a w grudniu pokonał Legię na swoim boisku 1:0. Wtedy twardo i agresywnie walczył, świetnie bronił, a w czwartek przez godzinę jego piłkarze popełnili ledwie trzy faule.

Legia miała przewagę, bo w środku pola znakomicie zagrali Ivica Vrdoljak i Dominik Furman - Sebastian Mila i Przemysław Kaźmierczak przegrywali z nimi większość pojedynków, łatwo tracili piłkę. Vrdoljak bardzo sumiennie pracuje na nowy kontrakt z Legią, podobnie jak Inaki Astiz - hiszpański stoper rozegrał kolejny prawie bezbłędny mecz.

Legia była zdecydowanie lepsza, choć z różnych przyczyn nie grało sześciu podstawowych zawodników: Ljuboja, Radović, Kuciak, Bereszyński, Kosecki i Wawrzyniak. Lewym obrońcą, po raz pierwszy w Legii, był Słoweniec Marko Szuler, który dotąd grał jako stoper. Wystąpił po raz pierwszy od 10 listopada - wtedy popełnił błędy w przegranym 1:2 spotkaniu z Jagiellonią i od tamtej pory siedział na ławce rezerwowych. We Wrocławiu większych błędów nie popełnił, choć zadanie utrudniał mu fakt, że nie umie kopnąć piłki lewą nogą. Po sezonie będzie mógł odejść z klubu.

W drugiej połowie warszawianie kontrolowali mecz, wyprowadzali kontry, ale brakowało dokładności pod bramką rywali. W PP nie przegrali 21. meczu z kolei - ostatni raz w tych rozgrywkach Legię pokonał Ruch w marcu 2010 roku. Później warszawianie wygrali dwie edycje PP, teraz są bliscy trzeciego triumfu z rzędu. W historii udało się to tylko Amice Wronki w mrocznych czasach "Fryzjera" (1998-2000). Wcześniej (1968-1972) pięć razy z rzędu wygrywał Górnik Zabrze.

Niemal pewne jest, że swoją drugą pracę w roli trenera Legii Jan Urban rozpocznie przynajmniej z takimi samymi osiągnięciami jak pierwszą. W 2008 roku prowadzona przez niego Legia też wygrała PP (po jedenastu latach), a w lidze zajęła drugie miejsce. Tamte osiągnięcia były sukcesem, teraz dla trenera i piłkarzy liczy się przede wszystkim mistrzostwo Polski. Sześć kolejek przed końcem sezonu Legia jest liderem i ma dwa punkty przewagi nad Lechem oraz 16 nad Górnikiem i Śląskiem. W niedzielę o 14.30 gra z Lechią, a trzy dni później rewanż z wrocławianami.

Jeśli Legia zdobędzie tytuł, Urban będzie pierwszym trenerem od czasów Pawła Janasa, który wywalczył dublet. Ostatni raz Legii udało się to w 1994 roku.