Exodus trybun i nakręcony Kucharczyk, czyli pięć spostrzeżeń po meczu Legii

Legia pokonała Śląsk 2:0 w pierwszym meczu finału Pucharu Polski. Zagrała być może najlepszy mecz wiosną. Gry Śląska kibice nie chcieli oglądać. Poniżej, co ciekawego zdarzyło się we Wrocławiu.
1. Piłkarze kontraktowi. Trudno nie zauważyć, jak dobrze grają na wiosnę piłkarze, którzy po sezonie będą negocjować przedłużenie kontraktu. I trudno znaleźć argumenty przeciw nowym umowom. Ivica Vrdoljak potrafi zdominować środek boiska, a we Wrocławiu w dodatku pilnował Sebastiana Milę. Ta wiosna to najlepszy okres gry Chorwata w Legii. Inaki Astiz po raz kolejny zagrał prawie bezbłędnie, a to właśnie do gry obrony przez większość sezonu można było mieć pretensje. To czwarte z ostatnich siedmiu spotkań bez straty gola. W trzech z nich grał Hiszpan.

2. Wymiany. Już w pierwszych minutach cofnięty Michał Kucharczyk asekurował Artura Jędrzejczyka, który chwilę wcześniej pobiegł skrzydłem. Na tyle skutecznie, że wrocławianie nie mieli miejsca na podanie do przodu. Przez cały mecz Vrdoljak przekazywał, gdy była taka potrzeba, pilnowanego przez siebie Milę Dominikowi Furmanowi. Obaj stoperzy bardzo dobrze się uzupełniali w kryciu. Żaden z rywali nie wyprzedził ich w czasie kontry. Warszawiacy funkcjonowali jako zespół.

3. Kibice wychodzą przed meczem. Po raz pierwszy od dawna widziałem taką sytuację na żywo. Dziesięć minut przed końcem meczu zaczął się exodus trybun. A na stadionie we Wrocławiu widok był uderzający, bo 40-tysięczne trybuny są jednopoziomowe. Wyglądało to jak rozpływająca się pod wpływem temperatury lodowa misa. Piłkarzom taki widok nie dodaje skrzydeł, ale wrocławianie sami sobie na to zapracowali.

4. Ile warte jest zaangażowanie. Nie umiejętności, nie taktyka, ale właśnie zaangażowanie jest w Polsce główną różnicą między zespołem grającym dobre spotkanie, a tym, który zawodzi. Czy piłkarze Śląska podawali mniej celnie od rywali? Nie, tyle że legioniści wyprzedzali ich, zanim przyjęli piłkę. Czy większą trudność sprawia im rozgrywanie akcji? Pewnie nie, ale po kwadransie każdy z nich zastanawiał się przed podaniem chwilę dłużej, wiedząc jak agresywnie grają warszawiacy. Jedenastu "nakręconych" piłkarzy co mecz to przepis na zdobycie mistrzostwa Polski.

5. Michał Kucharczyk. Zasługuje na osobną pochwałę. Długo dochodził do formy, ale do wygranej we Wrocławiu solidnie się przyłożył. Prawe skrzydło nie odczuło braku Radovicia. Zasuwał w obronie. Miał asystę. A po meczu trener pochwalił go z nazwiska. Drugi raz z rzędu. Ale tym razem za dłuższy występ niż kilkuminutowy.