Zielono mi, czyli felieton kibica Legii (o Ljuboi i Radoviciu): Niespodzianka!

- Współczuję prezesowi Leśnodorskiemu. Z pewnością marzy o tytule i w myślach buduje skład na przyszły sezon. Użera się z wojewodą, rozmawia z ultrasami, policją i stara się wszystko trzymać w ryzach. A kiedy myśli o meczu z Jagiellonią, to o drugiej w nocy jeden z liderów proponuje mu drinka. Niespodzianka! - pisze kibic Legii Rafał Zarzycki.
Piłkarze Legii Danijel Ljuboja i Miroslav Radović okazali się skrajnie nieodpowiedzialni. Kilka godzin przed rozpoczęciem treningu bawili się w nocnym klubie. Za nic mieli, że kalendarz rozgrywek został ułożony dla Legii fatalnie i już w sobotę będą musieli walczyć w ważnym meczu o mistrzostwo. Zakpili z kolegów, kibiców, trenera i prezesa. Jednoznacznie pokazali, jak bardzo zależy im na tytule dla Legii.

Prezes Bogusław Leśnodorski znalazł się w trudnej sytuacji. Zimą potrafił przekonać udziałowców, żeby jeszcze raz zainwestowali w klub, stworzył wizję sukcesu i odpowiednią atmosferę. Tymczasem, w momencie kiedy decydują się losy tytułu i wielkich pieniędzy, dwaj kluczowi piłkarze bawią się w najlepsze kilkadziesiąt godzin przed ważnym meczem. Znam opowieści o zawodnikach, co to pijani byli lepsi niż inni trzeźwi. Tylko że są to opowieści sprzed lat i tak samo aktualne, jak ta o gościu, który podobno na koniu ciuchcię przegonił. W dzisiejszej piłce wydolność to podstawa. Żeby odnosić sukcesy, trzeba biegać dużo i szybko. Klub, który toleruje "zabawowych" graczy, nie ma najmniejszych szans na arenie międzynarodowej. A tylko tam są duże pieniądze pozwalające zbilansować funkcjonowanie takiego klubu jak Legia. Ciekawe, co powie udziałowcom pan Leśnodorski i jak zareagują przed następnym sezonem.

W "Live and let die" jest scena pogoni motorówek. Kiedy Bond dopływa do przystani, szeryf J.W. Pepper zamierza go aresztować, ale agent CIA coś mu tłumaczy. Szeryfowi puszczają nerwy i wrzeszczy: "Tajny agent? Po której on walczy stronie?". Przypomniało mi się to, kiedy Radović wszedł na boisko w środowym finale PP. Nie zrobił nic pozytywnego, jego niecelne podania uruchamiały kontry przeciwnika. Grał beznadziejnie - wzmocnił Śląsk. Skoro po zagraniu takiego dna poszedł w nocy w tango, do tego ze świadomością, że ze składu wypadł Furman i będzie musiał wziąć na siebie ciężar gry w Białymstoku, to znaczy, że Legia jest dla niego jedynie dojną krową, dzięki której nabija sobie kabzę. Ludzi takiego pokroju nigdy w klubie nie zaakceptuję. Życzyłbym sobie, by po sezonie bezwzględnie pozbyto się Radovicia. Legia karmiła go przez długie sześć lat. Przynajmniej przez cztery grał słabo. Herb, który tak często całował, należy odkazić.

Ljuboja to, niestety, piłkarz jedynie "platoniczny". Bardzo dużo potrafi, ale nigdy w karierze nie zdobył mistrzostwa i widać, że to nie był przypadek. To nie jest gracz dla klubu z ambicjami Legii. To nie jest żaden przykład dla młodych. Im szybciej Legia się go pozbędzie, tym lepiej. Gdybym to ja decydował, zostałby wolnym zawodnikiem już dziś. Szczególnie że wiosną znowu gra słabo. Szansa, że pomoże w ostatnich meczach, jest minimalna. Prawdopodobieństwo, że zrobi jeszcze większe szkody - ogromne.

Lubię trenera Jana Urbana, ale każdy, kto mnie zna prywatnie, wie, że marzę, by Legię przejął trener z Niemiec. Taki Felix Magath, tylko pięć razy ostrzejszy, ponieważ etos pracy w Polsce jest pięć razy niższy niż Niemczech. Po 30 latach oglądania, jak Legia traci mistrzostwa, bo potencjalnie dobrzy gracze lubią pochlać, nie wierzę w żadne partnerstwo z piłkarzami. Najlepszym partnerem dla w większości egoistycznie i prymitywnie myślących grajków jest sękaty kij. Chciałbym trenera, który po takim meczu jak ten ze Śląskiem przegoniłby piłkarzy tak, by wymiotowali z wysiłku. Chciałbym gościa, który po słabej grze darłby się na nich tak, żeby mdleli od natężenia decybeli. Na miękko to można sobie jajko ugotować. Wiedział o tym Alex Ferguson i nie cackał się z piłkarzami. Dlatego odnosił sukcesy.

Współczuję prezesowi Leśnodorskiemu. Z pewnością marzy o tytule i w myślach buduje skład na przyszły sezon. Użera się z wojewodą, rozmawia z ultrasami, policją i stara się wszystko trzymać w ryzach. A kiedy myśli o meczu z Jagiellonią, to o drugiej w nocy jeden z liderów proponuje mu drinka. Niespodzianka!

Co Legia powinna zrobić z Ljuboją i Radoviciem?